Brakuje tysięcy nauczycieli, wolą korporacje. Te zawody wybierają
Polska edukacja zmaga się z deficytem nauczycieli. Według oficjalnych danych MEN wolnych jest ok. 8,5 tys. etatów, ale szacunki związkowców wskazują na 20 tys. wakatów. Nauczyciele wybierają lepsze warunki w innych branżach m.in. w mediach, administracji, a nawet w IT.
W roku szkolnym 2024/25 liczba nauczycieli spadła z 525,2 tys. do 511 tys. etatów. Największe straty odnotowano w przedszkolach, gdzie liczba etatów zmniejszyła się o ponad 14 tys. Wbrew trendowi są jedynie szkoły podstawowe, gdzie zatrudnienie wzrosło o 4,6 tys. etatów (do 236,8 tys.) oraz szkoły specjalne przysposabiające do pracy, które zatrudniają o kilkadziesiąt pracowników więcej.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
To straszy Polaków na zakupach. "Niech mi pan nawet nic nie mówi"
Dane z kuratoriów oświaty potwierdzają, że brakuje nauczycieli. Portal pulshr.pl podaje, że między 15 a 26 sierpnia opublikowano prawie 5,7 tys. ofert pracy dla nauczycieli. Problemem jest nie tylko liczba wakatów, ale także jakość nauczania i stabilność systemu edukacji.
Gdzie pracują polscy nauczyciele? Te branże królują
Nauczyciele odchodzą z zawodu z powodu niskich zarobków, nadmiaru biurokracji i stresu. Niechęć do podjęcia pracy pogłębia brak prestiżu tego zawodu. Wiele osób wyk wybiera pracę w korporacjach, gdzie mogą wykorzystać swoje umiejętności organizacyjne i komunikacyjne.
Coraz więcej doświadczonych nauczycieli podejmuje pracę w innych branżach, co sprawia, że deficyt kadry w szkołach staje się problemem jeszcze bardziej złożonym i trudnym do szybkiego rozwiązania - przyznaje Magda Dąbrowska z Grupy Progres, cytowana przez portal.
Z analizy Grupy Progres wynika, że nauczyciele, którzy zmieniają zawód najczęściej wybierają pracę w takich branżach jak IT (e-learning, analiza danych, szkolenia online), HR, media i marketing, administracja publiczna i samorządowa, przemysł i usługi techniczne, biznes, a także rękodzieło.
Odszedł ze szkoły po 18 latach
Przykładem jest Dawid Łasiński, znany jako Pan Belfer, który po 18 latach pracy w szkole zdecydował się odejść. W rozmowie z WP Finanse wyjaśniał, co przelało czarę goryczy.
- W mojej szkole decyzją polityczną wymieniono całą dyrekcję, z którą od lat współpracowaliśmy, a żeby zbudować naprawdę dobre miejsce do rozwoju i uczenia się, potrzeba czasu. [...] To wymagało wielu lat oswajania się ze sobą i teraz po prostu stwierdziłem, że nie mam już cierpliwości, by przechodzić ten proces ponownie - przyznał. Po opuszczeniu szkoły zajął się realizacją projektów wokół edukacji.