Trwa ładowanie...

Ceny gazu wystrzeliły. Prezes PGNiG tłumaczy, dlaczego jest tak drogo

Kiedyś w kontrakcie z Gazpromem cenę błękitnego paliwa wiązano z cenami ropy, a dziś - w dużo większym stopniu z giełdowymi cenami gazu - mówi prezes PGNiG Paweł Majewski. Ceny gazu na giełdach mocno w ostatnim czasie rosły, a to przełożyło się na wzrost rachunków, jakie dostaliśmy albo wkrótce dostaniemy.

Share
Ceny gazu wystrzeliły. Prezes PGNiG tłumaczy, dlaczego jest tak drogo Ceny gazu wystrzeliły. Prezes PGNiG tłumaczy, dlaczego jest tak drogo Źródło: Adobe Stock
dvpa8mr

Majewski zabrał głos na łamach "Pulsu Biznesu". Tłumaczy tam zasady tak zwanej formuły cenowej, która obowiązuje w kontrakcie z rosyjskim Gazpromem, czyli głównym dostawcą gazu do Polski. Choć szczegółowe jej zapisy są tajne, to co do zasady chodzi o to, że do 2020 roku formuła powiązana była z cenami ropy na rynku, ale od tego czasu nastąpiła zmiana i aktualnie wiąże się ją z giełdowymi cenami gazu.

Trafiliśmy w zły moment

Tymczasem ostatni rok, a zwłaszcza ostatni jego kwartał, to gigantyczne zwyżki na giełdach gazu, które doprowadziły do tego, że PGNiG musi za błękitne paliwo brać od klientów więcej. Urząd Regulacji Energetyki pod koniec ubiegłego roku zatwierdził nowe taryfy na sprzedaż gazu dla PGNiG Obrót Detaliczny, które zakładają średnio aż 54-procentową podwyżkę. Taka taryfa dotyczy gospodarstw domowych, bo firmy muszą płacić dużo, dużo więcej - zgodnie z tym, jak mocno rosną ceny na giełdach.

- W długim okresie zależność od cen gazu jest dla nabywcy korzystniejsza. Pamiętajmy, że kontrakty zawierane są na wiele lat i przez wiele lat powiązanie cen gazu z cenami ropy było niekorzystne. Potwierdzają to też analizy Międzynarodowej Agencji Energii. Inaczej było tylko w jednym roku w historii - w 2021 r. - tłumaczy w "PB" prezes PGNiG. Dodaje też, że formuła, która od 2020 roku obowiązuje w Polsce, jest standardem w całej UE.

Zbliżają się wypłaty wynagrodzeń. "Totalna paranoja"

Podobnie wyjaśniał kilka dni temu obecne podwyżki Janusz Steinhoff, były wicepremier i minister gospodarki w rządzie Jerzego Buzka. - Nie można mieć pretensji do PiS, że dążył do zmiany formuły cenowej, bo większość analityków przewidywała, że cena na rynku spotowym (czyli właśnie na giełdach - przyp. red.) będzie niska - mówił w rozmowie z serwisem wyborcza.biz.

dvpa8mr

W nowym roku ceny na giełdach poszły już w dość sporym stopniu w dół. - Końcówka 2021 oraz pierwsza dekada stycznia 2022 r. przyniosła stabilizację cen w Europie na poziomie ok. tysiąca dolarów za 1000 m3 gazu - wyliczał Steinhoff. Jak tłumaczył, to zasługa wielkiej akcji dostarczania gazu płynnego LNG z USA do europejskich portów. - Jednak do normalnego poziomu ceny gazu w granicach 200-300 dolarów za 1000 m3 droga jeszcze daleka - ocenił były wicepremier.

Ceny gazu w górę. Oto taryfa zatwierdzona przez URE

Jak tłumaczył Urząd Regulacji Energetyki przy ogłaszaniu nowej taryfy, choć średnio rachunki pójdą w górę o 54 proc., to wszystko zależy też od tego, do czego używamy gazu w naszych domach. Ci, którzy w domu używają błękitnego surowca tylko w kuchence gazowej, zapłacą średnio o 9 zł miesięcznie więcej (podwyżka o 41 proc.). Tym, którym gaz służy także do ogrzewania wody, rachunek wzrośnie o 56 zł miesięcznie (podwyżka o 54 proc.). Z kolei jeśli ktoś ogrzewa gazem również cały dom, musi się liczyć z podwyżką aż o 174 zł (podwyżka o 58 proc.). Jeszcze raz podkreślmy, że dotyczy to gospodarstw domowych, bo firmy nie są objęte taryfami.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
dvpa8mr
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
dvpa8mr
dvpa8mr