Trwa ładowanie...

Ceny żywności mogą pójść w górę. Minister rolnictwa kreśli czarny scenariusz

- Obawiam się niekontrolowanych wzrostów cen zbóż i nawozów - przyznał we wtorek minister rolnictwa Henryk Kowalczyk. Jeśli do nich dojdzie, bardzo prawdopodobne jest, że odbije się to na cenach wielu artykułów spożywczych. Kowalczyk zaapelował, by polscy rolnicy nie wyzbywali się zapasów zbóż, które w tym sezonie były spore.

Share
Ceny żywności mogą pójść w górę. Minister rolnictwa kreśli czarny scenariusz Ceny żywności mogą pójść w górę. Minister rolnictwa kreśli czarny scenariusz Źródło: Getty Images, fot: SOPA Images
d3v6l6c

Henryk Kowalczyk był we wtorek gościem TVP Info. Jak tłumaczył, obawia się, że w sezonie jesienno-zimowym pojawią się "niekontrolowane wzrosty cen zbóż ze względu na fakt, że na światowym rynku zbóż może ich zabraknąć".

Minister rolnictwa i wicepremier uważa, że obecne wzrosty cen zbóż to "chwilowa satysfakcja" ich producentów, ale już nie dla hodowców zwierząt, którzy ponoszą wysokie koszty produkcji. Dlatego Kowalczyk zwrócił się do polskich rolników, by nie pozbywali się oni zapasów zbóż, które w tym sezonie były - jak zauważył - "spore".

- Jesień może być trudna i to powtarzam cały czas, żeby się tych zapasów nie wyzbywać. Ten światowy kryzys żywnościowy nie został jeszcze zażegnany - stwierdził Kowalczyk.

d3v6l6c

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

"Zaczynamy mieć chaos". Były minister gospodarki mówi o cukrowej panice

Jako kolejny problem minister wskazał wysokie ceny gazu i związane z tym ceny nawozów. - Na to też nie mamy wpływu. Na razie ceny się ustabilizowały (...) na bardzo wysokim poziomie. Jeśli dalej te ceny szłyby do góry, to może rzeczywiście być niebezpieczeństwo - ocenił.

Zauważył, że już obecnie niektóre zakłady nawozowe, np. w Norwegii, zaprzestały produkcji ze względu na cenę gazu. - Polskie zakłady produkują nawozy cały czas, ale ceny są rzeczywiście duże - przyznał Kowalczyk.

d3v6l6c

Będzie jeszcze drożej

Zapowiedzi Kowalczyka idą w parze z prognozami ekspertów. Według analityków Credit Agricole żywność w całym 2022 r. ma ostatecznie podrożeć o 14,3 proc. Ale to nie koniec – w kolejnym roku bowiem ceny mają rosnąć jeszcze o 9,7 proc. Maksimum inflacji żywności ma wystąpić w IV kwartale obecnego roku. Wyniesie ona wówczas 18 proc. rok do roku. Oczywiście, prognoza ta jest obarczona pewnymi ryzykami, nie wiadomo np. jak potoczy się wojna w Ukrainie, ani czy rząd przedłuży tarczę antyinflacyjną.

Czerwiec, pod względem cen żywności, przyniósł częściowo odwilż. To pierwszy miesiąc sezonowych spadków cen owoców i warzyw. Ale i tak ceny żywności były o 14 proc. wyższe niż rok wcześniej. Jedynym pocieszeniem był sygnał, że spowalniają wzrosty cen niektórych towarów rolno-spożywczych – po pierwszym szoku związanym z wojną w Ukrainie.

Również ekonomiści banku Pekao SA po czerwcowych danych o inflacji snuli pesymistyczne prognozy. Ich zdaniem żywność do końca roku może podrożeć nawet o 20 proc. Podobną prognozą podzielił się analityk Marcin Klucznik z Polskiego Instytutu Ekonomicznego – i jego zdaniem w sierpniu żywność będzie nawet o 20 proc. droższa.

Jedzenia w Polsce nie zabraknie

- Rosnące ceny produkcji: nawozów, pasz, gazu, prądu i paliw już doprowadzają do tego, że produkcja jest droga jak nigdy wcześniej. Do tego dochodzi problem susz i braku wody. Efekt? Ograniczony dostęp do taniej żywności - mówił w połowie lipca rozmowie z money.pl prof. Jakub Piecuch, kierownik Katedry Ekonomii i Gospodarki Żywnościowej Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie. - Ceny już są wysokie, a jeszcze wystrzelą. Biednej Afryki nie będzie stać na drogą żywność, a to może doprowadzić do głodu i fali migracji, na którą Europa nie jest gotowa i na którą nie ma żadnego pomysłu - oceniał.

d3v6l6c

Dodał też, że jeśli chodzi o dostępność do żywności Polacy nie muszą się obawiać kryzysu. - W kluczowych kategoriach, tych które zapewniają kalorie, Polska jest zabezpieczona - oceniał prof. Jakub Piecuch. - Zboża, mięsa, nabiał - wszystkiego tego produkujemy więcej, niż jesteśmy w stanie zużyć - wyliczał. Dodał jednak, że szacunki były robione, zanim 4 mln uchodźców z Ukrainy pojawiło się w Polsce, zaznaczając przy tym, że to jednak nie zmienia dobrej sytuacji Polski.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
d3v6l6c
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
d3v6l6c
d3v6l6c