Trwa ładowanie...

Długi cień polityki nad branżą gazową

Branża gazowa przeżyła kryzys gospodarczy dość łagodnie, choć ucierpiało wielu odbiorców tego surowca. Niezła kondycja firm nie oznacza braku problemów i zagrożeń. Wiele z nich to efekt upolitycznienia branży.

Share
Długi cień polityki nad branżą gazową
Źródło: Jupiterimages
d2xu0k6

Branża gazowa przeżyła kryzys gospodarczy dość łagodnie, choć ucierpiało wielu odbiorców tego surowca. Niezła kondycja firm nie oznacza braku problemów i zagrożeń. Wiele z nich to efekt upolitycznienia branży.

Sytuacja w branży jest stabilna - ocenia Michał Szubski, prezes PGNiG-u. Specjaliści są zgodni, że ze względu na długotrwałość procesów inwestycyjnych i ustawodawczych w najbliższym roku nie należy przewidywać wprowadzenia żadnych istotnych zmian na rynku gazu ziemnego w Polsce.

d2xu0k6

W dalszej, dziesięcioletniej perspektywie - zdaniem prezesa G.EN. GAZ-u Bernarda Rudkowskiego - można się natomiast spodziewać metamorfozy polskiego rynku gazu ziemnego.
- W tym czasie oczekiwałbym przede wszystkim rozwiązania kwestii problemowych związanych z zapewnieniem bezpieczeństwa energetycznego kraju, ze szczególnym uwzględnieniem dywersyfikacji źródeł i kierunków dostaw gazu - dodaje Rudkowski. - Sądzę, iż w ciągu najbliższych dziesięciu lat aktualnie podejmowane działania, zarówno na poziomie unijnym, jak i krajowym, mogą spowodować, iż gaz ziemny nie będzie orężem w walce politycznej, lecz normalnym produktem rynkowym.

Tyle że na to się wciąż nie zanosi. Najlepszy przykład to kwestia umowy z Rosją. Zgodnie z nią, PGNiG będzie mógł sprowadzać więcej gazu z Rosji i przedłużyć importowy kontrakt z Gazpromem o 15 lat - do 2037 r. Tyle że zamiast podpisania dokumentów, trwają polityczne targi.

Wicepremier Waldemar Pawlak wielokrotnie powtarzał, że umowa gazowa jest dobra i zgodna z potrzebami. Zdaniem Pawlaka, Polska musi zapewnić stabilne dostawy gazu z Rosji i potrzebuje więcej gazowego paliwa, np. do produkcji energii elektrycznej. Tymczasem, jak mówi się nieoficjalnie, MSZ zastanawia się, czy taka ilość gazu z Rosji będzie nam rzeczywiście potrzebna, bo otworzymy za cztery lata terminal LNG, budujemy interkonektory, a dodatkowo mamy łupki gazonośne. Pawlak odpowiada, że rośnie zapotrzebowanie na gaz i szacunki mówią, że proces wzrostu zapotrzebowania jest pewny. Przepychanki wokół gazu trwają, a na horyzoncie pojawiają się nowe problemy.

Od północy, od południa...

Niepokoić może słabnąca rola Polski jako kraju tranzytowego, a przecież nasze położenie geograficzne predysponuje nas do zarabiania na przesyle. Nie są to gigantyczne kwoty, ale i nie takie małe, żeby się po nie nie schylić (od marca za tranzyt tysiąca m3 gazu na odległość 100 km Gazprom płaci w Polsce równowartość 1,74 dol.).

d2xu0k6

Jednak dużo ważniejsza jest kwestia bezpieczeństwa energetycznego. Gaz będzie odgrywał coraz większą rolę w bilansie energetycznym kraju - pewność jego dostaw staje się kluczowa. W dotychczasowej historii nigdy się nie zdarzyło, żeby mieszkańcy kraju odczuli niedobory gazu. Zakłócenia dostaw były spowodowane awariami, a nie strukturalnym brakiem surowca.

Inaczej w branży nawozowej. Kilka lat temu straty z powodu przerw w dostawach gazu z Rosji poniósł kędzierzyński ZAK.
Podczas ostatniej "gazowej wojny" Moskwy i Kijowa kłopoty związane z dostawami gazu mogły dotknąć krajowy przemysł. Na szczęście do przerw nie doszło. Mało bolesne przetrwanie "wojen gazowych" było możliwie dzięki pobieraniu gazu z tranzytowej rury. A gdybyśmy takiej możliwości nie mieli?

Wstrzymanie dostaw gazu dla Białorusi i Ukrainy przy braku innych szlaków tranzytowych, które omijałyby te kraje, a szły przez Polskę, oznaczałoby, że do Polski nie wpływa 60 proc. potrzebnego w bilansie gazu. Oznaczałoby to ogromne problemy.
Polska z odbiorem na poziomie 7-8 mld m3 gazu jest co najwyżej średniej wielkości klientem. Specjaliści są zgodni - to nasz zachodni sąsiad, zużywające niemal 100 mld Niemcy, są tym klientem, na którym Gazpromowi szczególnie zależy.
Sytuacja szybko się zmieni - powstaje bezpośrednie połączenie gazowe pomiędzy Rosją i Niemcami. Rurociąg Nord Stream będą tworzyły dwie nitki, a jego całkowita długość ma wynieść 1220 km, w tym 1189 km wyniesie odcinek podmorski. Gazociąg umożliwi przesył do 55 miliardów metrów sześciennych gazu rocznie. Ilość ta wystarczy, by zaspokoić zapotrzebowanie ponad 26 milionów gospodarstw indywidualnych.

- Nord Stream to priorytetowy projekt energetyczny Unii Europejskiej i ważny element uzupełniający europejską sieć energetyczną - przyznaje Günther Oettinger, komisarz ds. energii UE. W praktyce więc nie ma szans, by nasze protesty w jakikolwiek sposób wpłynęły na tę inwestycję.
To nie koniec niepokojących nas wieści dotyczących przesyłu gazu. Rosjanie chcą także wybudować South Stream o przepustowości 63 mld m3 Miałby połączyć bezpośrednio wybrzeże Rosji i Bułgarii.

d2xu0k6

Pierwszą nitką gazociągu Gazprom zamierza przesyłać gaz do Serbii, Słowenii, do Austrii oraz na Węgry. Oba gazociągi, północny i południowy, pozwolą na ominięcie krajów tranzytowych z Europy Środkowej i Wschodniej (Ukraina, Białoruś, Polska). W praktyce więc, jeśli dojdzie do kolejnych niesnasek na linii Moskwa - Kijów i Mińsk, może się okazać, że jesteśmy odcięci od dostaw gazu. Na szczęście możemy temu zaradzić...

Inwestycje - czas najwyższy

Możemy bowiem kupować gaz z innych kierunków. Jednak aby to było w ogóle możliwe, potrzebne są zdolności do odbioru.
A obecnie z kierunków innych niż rosyjski możemy pobrać około miliarda m3 surowca.
Na szczęście sytuacja po latach zaniedbań idzie ku lepszemu. Budowane są połączenia międzysystemowe. Realizujący je GAZSYSTEM prowadzi projekty: budowę nowego gazociągu Polska - Czechy oraz rozbudowę gazociągów przesyłowych na Dolnym Śląsku, która umożliwi odbiór zwiększonych ilości gazu przez punkt w Lasowie na granicy polsko-niemieckiej.

Połączenie z czeskim systemem przesyłowym umożliwi odbiór ok. 500 mln m3 gazu ziemnego rocznie. Z kolei rozbudowa połączenia z Niemcami w Lasowie pozwoli na zwiększenie mocy przesyłowej tego punktu do 1,5 mld m3 rocznie (z obecnych 0,9 mld).
W końcu pojawiły się konkrety wokół gazowego terminalu w Świnoujściu. Obiekt pozwoli odbierać do 5 mld m3 gazu ziemnego rocznie z możliwością zwiększenia zdolności odbiorczej nawet do 7,5 mld.

W lipcu 2010 r. spółka zależna GAZ-SYSTEM powołana do budowy i eksploatacji terminalu LNG w Świnoujściu Polskie LNG zakończyła proces wyboru generalnego realizatora. Podpisana została umowa z konsorcjum firm (włoska, francuska, kanadyjska) i dwiema spółkami polskimi (PBG oraz PBG Export). Zadaniem konsorcjum jest wybudowanie terminalu LNG w Świnoujściu, wraz z przekazaniem do użytkowania, do czerwca 2014 r. - Terminal LNG pozwoli zdywersyfikować źródła i rodzaj dostaw gazu ziemnego, a jego modułowa konstrukcja umożliwi dostosowanie zdolności odbioru metanu do rzeczywistych potrzeb. Inwestycja ta wymusi również rozbudowę infrastruktury gazowej na lądzie oraz przekonfigurowanie systemu gazowniczego i dostosowanie go do nowych warunków rynkowych - mówi Bernard Rudkowski, prezes G.EN. Gaz Energia.

d2xu0k6

Pierwsza dostawa LNG spodziewana jest dopiero w 2014 roku. Według Rudkowskiego, w pierwszej kolejności należałoby realizować plany związane z budową i rozbudową połączeń międzysystemowych, które pozwoliłyby zwiększyć import gazu z kierunków innych niż wschodni (interkonektor w Lasowie, gazociągi transgraniczne Boernicke-Police i Bernau-Szczecin oraz połączenie z Czechami).

Wciąż rozpatrywane są również możliwości budowy połączenia między polskim a duńskim systemem przesyłu gazu ziemnego. GAZ-SYSTEM prowadzi, dofinansowane przez Komisję Europejską, badania związane z fazą przedinwestycyjną dla Gazociągu Bałtyckiego (Baltic Pipe).

Połączenie to w przyszłości mogłoby się stać elementem tzw. Skandynawskiego Pierścienia Gazowego. Gazociąg Bałtycki pozwoliłby na dostawy gazu z norweskiego szelfu kontynentalnego. Poprzez polski system przesyłowy gazociąg ten zostałby połączony z terminalem LNG w Świnoujściu, co w przyszłości umożliwiłoby krajom skandynawskim dostęp do globalnego rynku skroplonego gazu ziemnego (LNG) za pomocą polskiej infrastruktury przesyłowej.

Mały, ale własny

Z możliwością odbioru gazu ziemnego z innych niż wschodniego kierunków ważne jest także zapewnienie dostępu surowca.
O ile z gazem dla terminalu LNG nie powinno być problemów - pierwsze umowy są już parafowane, a dodatkowo skroplony surowiec można kupić w transakcjach natychmiastowych, to nieco inaczej rzecz ma się z dostawami gazu interkonektorami. Warto mieć także wsparcie w postaci własnego gazu. Na szczęście i tu następuje poprawa. Po pierwsze nasze spółki (PGNiG i Lotos)
aktywnie działają na rynku norweskim, gdzie istnieje realna szansa na własny surowiec. PGNiG sięga także po złoża północnoafrykańskie.

d2xu0k6

Prezes PGNiG-u Michał Szubski nie ma wątpliwości, że tego projekty mogą przynieść korzyści kierowanej przez niego spółce. Po pierwsze oznaczają cenne doświadczenia, po drugie spółka może zarobić.
Jednak nawet jeśli spółka będzie wydobywała gaz, to nie będą to raczej ogromne ilości. Polskie firmy w branży mogą co najwyżej aspirować do średniaków - nie dla nas duże złoża. Libijski czy norweski surowiec nie trafi także raczej na nasz rynek.

Nasz gaz zostanie wymieniony na ten znajdujący się w rurach w pobliżu naszych granic. Jednak nawet mała stosunkowo ilość własnego gazu jest ważna, zwiększa bowiem nasze bezpieczeństwo i poprawia pozycję przetargową.
Stagnacja w branży dotyczy niemal wyłącznie rynku gazowego. Problemem zainteresowała się zresztą Komisja Europejska, która za sytuację w gazie Polskę strofowała.

- Perspektywy rynku gazu ziemnego w Polsce są ogromne. Zużycie gazu ziemnego będzie systematycznie wzrastać w związku z ogólnoeuropejską tendencją zastępowania gazem innych pierwotnych źródeł energii, w szczególności węgla kamiennego, zwłaszcza w sektorze energetycznym - mówi Dariusz Brzozowski, prezes Ewe energia. - Spełnienie tej prognozy zależy ponadto od zakresu wdrożenia nowych technologii użytkowania gazu. Czynnikiem sprzyjającym rozwojowi jest niski stopień penetracji rynku gazu.
Według Brzozowskiego, niezbędna jest budowa nowych gazociągów tranzytowych i przesyłowych, tworzenie nowych interkonektorów oraz budowa nowych magazynów gazu. W ciągu kolejnych lat nie możemy się spodziewać rewolucji.

Rynek gazu ziemnego z Polsce jest obecnie rynkiem jednego dostawcy. 98 procent obrotu gazem ziemnym jest dzisiaj w ręku PGNiG-u. Proces urynkowienia gazu ziemnego dopiero się rozpoczął i będzie rozłożony na wiele lat. Zbilansowana gospodarka gazem ziemnym wymaga spełnienia określonych warunków rynkowych, wprowadzenia nowych modeli i rozwiązań, które pozwolą ukształtować ten rynek.
Młoda konkurencja PGNiG-u bazuje w dużym stopniu na redystrybucji gazu, który kupuje u monopolisty. Uwolnienie rynku gazu, a co za tym idzie wzrost konkurencji, będzie wymagało od obecnych graczy na rynku szeregu zmian, m.in. w zakresie polityki cenowej (uelastycznienie cen i warunków umowy), wejścia w handel gazem, znaczących inwestycji w rozwój sieci przesyłowej, redukcji kosztów oraz dywersyfikacji dostaw.

d2xu0k6

- Czas pokaże, czego w odniesieniu do cen będziemy się mogli spodziewać w przypadku urynkowienia polskiego sektora gazowego.
Dla utrzymania konkurencyjności konieczny będzie z pewnością rozwój polityki prosprzedażnej (obsługa klientów według segmentów, zróżnicowana oferta cenowa z pakietami usług oraz elastyczne warunki umów), jak również zwiększenie konkurencyjności kosztowej - mówi Brzozowski.
Tyle że kwestia cen to sprawa polityczna. Ostatnio prezes URE stwierdził, że nie widzi potrzeby podwyżki cen gazu.

- Pamiętajmy, że kwestia ewentualnych podwyżek, zwłaszcza w roku wyborów (a na jesień mamy samorządowe), to kwestia polityczna. Żaden polityk nie będzie chciał tego zrobić, bo może to uderzyć w jego elektorat - mówi nam jeden z menedżerów z branży.
Niektórzy twierdzą wręcz, że uwolnienie rynku będzie możliwe dopiero wtedy, gdy państwo straci kontrolę nad PGNiG-iem - dopóki potentat będzie kontrolowany przez polityków, dopóty, zdaniem specjalistów, o rynku gazu będzie można zapomnieć.

Czy biznesowa suwerenność PGNiG-u to możliwa opcja? Odkąd wydzielony został operator gazociągów przesyłowych GAZ-SYSTEM, nie tylko możliwa, ale i logiczna. Z drugiej strony politycy rzadko rezygnują z kontroli nad spółkami tak znaczącymi jak PGNiG, i to niezależnie od barw partyjnych.

Dariusz Malinowski

d2xu0k6

Podziel się opinią

Share
d2xu0k6
d2xu0k6