Trwa ładowanie...
d2prebc

Ekonomiści odsuwają w czasie swoje oczekiwania na podwyżki stóp NBP (analiza)

11.03. Warszawa (PAP) - Ekonomiści, z którymi rozmawiała PAP, oczekujący do niedawna, że RPP podniesie stopy procentowe w drugim półroczu, przesuwają swoje oczekiwania dotyczące...

Share
d2prebc

11.03. Warszawa (PAP) - Ekonomiści, z którymi rozmawiała PAP, oczekujący do niedawna, że RPP podniesie stopy procentowe w drugim półroczu, przesuwają swoje oczekiwania dotyczące zacieśnienia polityki pieniężnej w Polsce na przyszły rok bądź ograniczają ich skalę z oczekiwanych w tym roku dwóch podwyżek po 25 pb do jednej.

W poprzednich miesiącach Rada Polityki Pieniężnej wskazywała na stabilizację stóp NBP co najmniej do końca pierwszego półrocza. W komunikacie po marcowym posiedzeniu Rada oceniła, że stopy procentowe powinny pozostać niezmienione w dłuższym okresie, tj. co najmniej do końca trzeciego kwartału tego roku. Z wypowiedzi części członków RPP, które ukazały się w tym tygodniu wynika, że stopy procentowe mogą pozostać stabilne także w IV kwartale tego roku. RPP zapoznała się w marcu z najnowszą projekcją inflacji i wzrostu PKB, opracowaną przez Instytut Ekonomiczny NBP, z której wynika, że inflacja CPI do I kwartału 2016 roku pozostanie poniżej celu inflacyjnego NBP określonego na poziomie 2,5 proc.

"W naszym horyzoncie prognostycznym, który obejmuje ten oraz przyszły rok, łączna skala oczekiwanych podwyżek nie uległa zmianie i nadal wynosi 100 pb, ale ze względu na najnowsze, zaskakujące stanowisko RPP, przesuwamy termin oczekiwanej przez nas pierwszej podwyżki stóp z września na listopad. Uważamy, że będzie to jedyna podwyżka w tym roku. Dalsza część normalizacji polityki pieniężnej będzie następować powoli w 2015 roku. Spodziewamy się wówczas trzech podwyżek stóp NBP po 25 każda" - powiedział PAP Piotr Bujak, główny ekonomista z Nordea Bank Polska.

"Ścieżka inflacji zawarta w najnowszej projekcji wydaje nam się zaskakująco niska. Łącznie - projekcja oraz czynniki ryzyka w postaci Ukrainy dostrzegane przez RPP przemówiły za wydłużeniem okresu stabilizacji stóp. W naszej ocenie ścieżka inflacji nie będzie jednak przebiegać aż tak korzystnie. Naszym zdaniem pod koniec tego roku inflacja znajdzie się blisko 2,0 proc., co skłoni RPP do podwyżki stóp, w warunkach solidnego wzrostu PKB, blisko 4,0 proc." - dodał.

d2prebc

Swoją dotychczasową prognozę przewidującą podwyżkę stóp NBP w listopadzie zmienili ekonomiści z banku ING BSK.

"Przesunęliśmy nasze oczekiwania na podwyżkę stóp z listopada tego roku na I kwartał przyszłego roku. Obecnie w tym roku nie oczekujemy żadnych zmian w polityce pieniężnej RPP. W przyszłym roku oczekujemy trzech podwyżek stóp łącznie o 75 pb" - powiedział PAP Grzegorz Ogonek, ekonomista z ING BSK.

"Do rewizji skłonił nas oczekiwany w projekcji NBP przebieg ścieżki inflacji. Strona wzrostowa, jeśli chodzi o PKB, wygląda całkiem dobrze, co zapewne będzie rodziło pewną presję inflacyjną, ale startujemy z bardzo niskiego poziomu i z ryzykami raczej w kierunku niższej inflacji. To ryzyko generuje m.in. sytuacja na Ukrainie. Poza tym trzeba mieć na uwadze, że cykl luzowania polityki pieniężnej w Polsce skończył się na relatywnie wysokim poziomie stóp, przy dość wysokich stopach realnych. Nie ma więc powodu, żeby nasze władze monetarne musiały wspierać złotego swoimi decyzjami" - dodał.

Paweł Durjasz, główny ekonomista PZU zaznaczył w rozmowie z PAP, że już wcześniej brał pod uwagę ryzyko odsunięcia się w czasie pierwszej podwyżki stóp. Marcowe posiedzenie RPP oraz najnowsza projekcja NBP potwierdziły jedynie taki scenariusz, dlatego zmienił prognozę pierwszej podwyżki stóp, przesuwając ją z listopada tego roku na I kwartał 2015 roku.

d2prebc

"Dla nas projekcja NBP nie jest niespodzianką, mieliśmy niskie prognozy dotyczące inflacji. Zawsze byliśmy raczej w dolnej granicy prognoz rynkowych. Już wcześniej zastanawialiśmy się nad tym, czy w tym roku będzie to jedna podwyżka stóp, czy w ogóle do niej nie dojdzie. Rada wydłużyła w marcu okres +forward guidance+ do końca III kwartału. Sygnały, które wysłał prezes Belka sugerują, że prawdopodobieństwo zacieśnienia polityki pieniężnej w tym roku przesuwa się kierunku zera. To nie jest dla nas zaskoczenie" - powiedział.

Przy swojej dotychczasowej prognozie zakładającej podwyżkę stóp w listopadzie pozostają ekonomiści z Credit Agricole, wskazują oni jednak na ryzyko, że może ona zostać odłożona w czasie.

"Nasze oficjalne prognozy się nie zmieniły, nadal oczekujemy pierwszej podwyżki stóp NBP w listopadzie tego roku. Wskazujemy jednak na ryzyko, że to się może odsunąć" - powiedział PAP Krystian Jaworski, ekonomista z banku Credit Agricole. W 2015 roku bank oczekuje podwyżek stóp NBP po jednej w każdym kwartale o łącznej skali 100 pb.

UKRAINA CZYNNIKIEM RYZYKA

d2prebc

Ekonomiści, z którymi rozmawiała PAP wskazują, że konflikt na Ukrainie stanowi czynnik ryzyka dla oczekiwanej ścieżki inflacji oraz wzrostu PKB, choć ich zdaniem efekt ten nie powinien być duży. W poniedziałkowej rozmowie z PAP zastępca dyrektora Instytutu Ekonomicznego NBP Jacek Kotłowski poinformował, że najnowsza projekcja NBP nie uwzględnia ryzyk politycznych, takich jak rosyjskie embargo na wieprzowinę z krajów UE czy konflikt na Ukrainie, w kontekście ich wpływu na inflację CPI oraz wzrost PKB w Polsce, gdyż są one trudne do oszacowania. Kotłowski dodał, że ryzyka te mogą działać w kierunku obniżenia ścieżki wzrostu PKB, zaś w przypadku inflacji - zarówno w kierunku spadku cen w Polsce, jak i ich wzrostu. Kotłowski zaznaczył jednak, że w każdym z tych przypadków wpływ ten nie powinien być duży.

"Głównym czynnikiem ryzyka dla naszego scenariusza zakładającego podwyżkę stóp w listopadzie jest sytuacja na Ukrainie, mogąca przełożyć się na obniżkę cen żywności, a także spowolnienie tempa wzrostu PKB. Głównie chodzi jednak o inflację" - powiedział Jaworski.

Podobnego zdania jest Durjasz, według którego sytuacja na Ukrainie może działać w kierunku niższej inflacji oraz niższego tempa wzrostu PKB, choć nie należy spodziewać się, aby był to silny efekt.

"W wyniku ewentualnych sankcji będziemy mieli problemy z eksportem żywności. Jeśli ten konflikt się zaostrzy, to będzie działać w kierunku obniżenia presji inflacyjnej. Takie ryzyko istnieje. Choć w umiarkowanym wariancie wydaje się, że te negatywne skutki nie powinny być istotne. Udział Ukrainy w naszym handlu zagranicznym nie jest duży, ewentualny spadek PKB może być rzędu 0,2-0,4 pkt. proc. To nie będą duże konsekwencje" - zaznaczył Durjasz.

d2prebc

Zaś zdaniem Bujaka wpływ konfliktu na Ukrainie na polską gospodarkę będzie znikomy. W jego opinii wywołane rynkowymi niepokojami o Ukrainę osłabienie złotego może mieć pozytywny wpływ na całość polskiego eksportu.

"Naszym zdaniem, przy założeniu, że nie nastąpi dalsza eskalacja tego konfliktu, jego skutki będą ograniczone i dla polskiej gospodarki prawie niezauważalne. Głównie ze względu na znikomy udział Ukrainy oraz niewielki udział Rosji w naszej wymianie handlowej oraz ze względu na niewielkie powiązania finansowe" - powiedział.

"Kryzys na Ukrainie powstrzymuje aprecjację złotego. Całość eksportu może skorzystać na okresowym, umiarkowanym osłabieniu złotego. Dopóki nie będzie eskalacji tego kryzysu, niespecjalnie widać negatywne efekty, jeśli chodzi o naszą gospodarkę" - dodał.(PAP)

jba/ jtt/

d2prebc
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d2prebc
d2prebc