Trwa ładowanie...
karp

Karp ma być uśmiercony a nie zabity. Sami sobie chcemy humor poprawić?

Osoby, które w supermarketach lub na targowiskach będą zabijać i patroszyć świąteczne karpie, powinny być pełnoletnie i mieć wykształcenie przynajmniej zasadnicze – zaleca Główny Lekarz Weterynarii.

Share
Karp ma być uśmiercony a nie zabity. Sami sobie chcemy humor poprawić?
d2rlze2

Uśmiercać tylko zgodnie z ustawą

W dokumencie można przeczytać m.in. gdzie i jak należy zabijać karpie, a także kto może to robić. W czasie uśmiercania należy stosować ogólne zasady wynikające z ustawy z 21 sierpnia 1997 roku o ochronie zwierząt.

A więc "uśmiercanie karpia powinno następować poprzez uderzenie w głowę powodujące utratę świadomości". To jedyna humanitarna metoda wskazane w przepisach.

d2rlze2

Można "to" robić za parawanem

Zabronione jest zabijanie ryb w obecności dzieci. Dlatego też w sklepach zaleca się, aby miejsce uśmiercania było oddzielone np. za parawanem lub ścianką. Główny Lekarz Weterynarii zaleca, by uśmiercaniem zajmowały się osoby, które ukończyły 18 lat i posiadają wykształcenie co najmniej zawodowe. W supermarketach należy też dostosować wielkość basenu do liczby ryb, a woda w basenie musi być odpowiednio napowietrzona.

W razie sprzedaży, sposób pakowania i transportu ryb musi wykluczać ich niepotrzebne cierpienie. Zgodnie z najnowszymi wynikami badań, metodą, która minimalizuje stres karpia jest umieszczenie go w pojemniku posiadającym sztywne ścianki oraz konstrukcję powodującą, że skóra ryby nie przylega bezpośrednio do ścianek. Taki pojemnik powinno się przenosić w niezwiązanej siatce, by ryba mogła oddychać. Żywa ryba nie może też znajdować się w nienaturalnej dla siebie pozycji – np. pionowo lub do góry brzuchem. Inspektorzy, jeśli stwierdzą nieprawidłowości w uboju lub transporcie ryb, mogą wypisać mandaty.

- Uśmiercaniem nie może zajmować się przypadkowa osoba. Niekiedy rolnicy czy hodowcy ryb nie legitymują się wykształceniem zasadniczym, z pewnością nikt nie będzie ich karał, ale inspektorzy będą badać czy taki rolnik ma odpowiednie uprawnienia i zezwolenia do hodowli ryb. Z kolei w profesjonalnej rzeźni, osoba uśmiercająca zwierzęta, musi mieć odpowiednie kwalifikacje. Zadbajmy o to, by uśmiercania nie oglądały dzieci. Pamiętajmy też, by nie transportować żywej ryby np. w worku czy owiniętej w papier. Jeśli nie mamy wiaderka, to lepiej uśmiercić rybę u sprzedawcy i przynieść do domu martwą - mówi Henryk Jaworski, weterynarz z Gdańska.

Nie stresować karpia, nie męczyć

Krzysztof Grochowski, który na gdańskim targowisku od lat sprzedaje świąteczne karpie, z pobłażanie pochodzi do tych wytycznych.

d2rlze2

- To przesada i hipokryzja. Karp nie ma cierpieć i nie ma się stresować. Ma być uśmiercony a nie zabity. Sami sobie chcemy humor poprawić, że niby jesteśmy tacy humanitarni. Ale prawda jest taka, że karpia zabijemy a potem go zjemy. A hodowca chce zarobić i na pewno nie będzie się zastanawiał, czy ten karp cierpiał czy nie. A dzieciaki odkąd pamiętam chciały oglądać zabijanie ryby – mówi Krzysztof Grochowski, handluje m.in. karpiami od 3 lat.

Swego zadowolenia nie kryją ekolodzy, którzy co roku przed świętami manifestują w obronie niehumanitarnego zabijania ryb.

Naukowcy: najlepsze jest koszyk dla karpia

- Ja nie zabijam ryb, kupuję już przetworzone. Uważam, że te zapowiedzi weterynarzy to i tak mało, bo nie wiadomo, jak będzie z egzekwowaniem przepisów, to jednak dobry krok. Karp jest żywą istotą jak kot czy pies, nie rozumiem ludzi, którzy żywą rybę niosą w foliowym worku, potem męczą ją w wannie, żeby na koniec zabić. To straszne… Uważam, że przepisy powinny być bardziej restrykcyjne, jeżeli już, to zabijaniem powinny się zajmować wyłącznie licencjonowani hodowcy. Na pewno nie powinni do tego używać drewnianej pałki, są przecież jakieś paralizatory. Wydaje mi się, że na wsiach, zwierzęta nadal są bezkarnie mordowane – mówi Anna Rogulska, należy do stowarzyszenia Klub Gaja.

Z badań Instytutu Ichtiologii i Gospodarki Rybackiej PAN w Gołyszu (woj. śląskie), wynika że przenoszenie karpi w pojemnikach czy torbach plastikowych wypełnianych wodą nie jest dobrym sposobem. Naukowcy sprawdzili też, co się dzieje z karpiami pakowanymi do torebek foliowych, które owinięto wokół ich ciał. Okazało się, że przy takim sposobie pakowania występuje najwyższy poziom kortyzolu, czyli hormonu stresu w surowicy krwi, a to powoduje znaczne pogorszenie ich kondycji, co z kolei pociąga za sobą pogorszenia jakości mięsa.

d2rlze2

Badania wykazały, że nie ma istotnych różnic pomiędzy stanem karpi pakowanych do toreb foliowych niezwiązanych (maksymalnie dwie sztuki w torbie) i wiaderek z wodą, dlatego, że ryby posiadają zdolność prowadzenia wymiany gazowej przez skórę. Szacuje się, że u karpia około 30 proc. wymiany gazowej zachodzi właśnie tą drogą. Ryba ta więc może oddychać przez skórę, jeżeli torebka foliowa nie będzie zawiązana.

Naukowcy uznali, że najlepiej będzie sprzedawać karpie w koszykach foliowych wykonanych z folii typu PET (z takiej robi się np. butelki), których krawędzie są odsunięte od skóry ryby. Karp wtedy nie tylko oddycha całą powierzchnią ciała, ale także koszyk chroni rybę przed mechanicznymi urazami. Produkcji takich pojemników podjęła się jedna z firm. Kupili je producenci ryb, a także sieci handlowe.

Krzysztof Winnicki
/ak

d2rlze2

Podziel się opinią

Share
d2rlze2
d2rlze2