Trwa ładowanie...
dig6zgx

Koszyk Morawieckiego. Polska i Niemcy zmieniły stawki VAT. Sprawdzamy, gdzie taniej

Premier chwali się obniżkami VAT-u na niektóre produkty, pokazując "koszyk Morawieckiego". Niemcy, by walczyć z kryzysem, obniżyli jednak VAT jeszcze bardziej, a stawka podstawowa wynosi tam zaledwie 16 proc. Czy po tych obniżkach Polska wciąż jest tańsza? Sprawdziliśmy.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Zakupy w Niemczech tanieją przez obniżkę VAT-u. Jednak to w Polsce ciągle jest taniej
Zakupy w Niemczech tanieją przez obniżkę VAT-u. Jednak to w Polsce ciągle jest taniej (WP)
dig6zgx

W ostatnim czasie zarówno Polska, jak i Niemcy zmieniły stawki VAT. Nad Wisłą zmiany były zapowiadane od dawna, a ich terminy przesuwane. W Niemczech zdecydowano się na obniżki w związku z kryzysem spowodowanym koronawirusem.

Zmiana stawek VAT przekłada się na ceny w sklepach. Zasadniczo ten podatek w Polsce wynosi 23 proc., jednak dla wielu towarów stawka jest inna - 8 proc., 5 proc., a nawet 0 proc. Nowa matryca sprawa, że cześć produktów w Polsce potaniała. Na przykład od początku lipca spadł u nas VAT na owoce cytrusowe - z 8 proc. na 5. Również 5-procentowa stawką zostały objęte chipsy, paluszki słone czy niektóre artykuły dziecięce.

Niektóre towary jednak podrożały - stawka VAT na owoce morza wzrosła na przykład z 5 proc. do 23 proc. W górę poszły także stawki za lód w kostkach.

dig6zgx

Niemcy: nabożeństwa w czasach koronawirusa. Obejrzyj wideo:

A jak jest w Niemczech? Nasi sąsiedzi obniżyli zasadniczą stawkę VAT z 19 proc. do 16 proc. Część produktów - podobnie jak w Polsce - ma tam jednak obniżoną stawkę VAT. Ta również poszła w dół. Większość artykułów żywnościowych, bo stawka na takie produkty spadła tam z 7 do 5 proc.

W Polsce nowe stawki VAT stały się tematem kampanii wyborczej. Premier pokazał nawet "koszyk Morawieckiego", by pokazać, jak zmieniły się ceny produktów. Oczywiście zestaw skomponowany jest tak, że wychodzi na korzyść konsumentów. W mediach społecznościowych szybko wytknięto, że w zestawieniu znalazł się m.in. fotelik dziecięcy, który nie znajduje się raczej na liście codziennych zakupów.

dig6zgx

Z publikacją koszyka było zresztą więcej problemów, o czym można przeczytać poniżej.

Czytaj też: Koszyk Morawieckiego. Premier pochwalił się nowymi cenami i zaliczył potężną wpadkę

W WP postanowiliśmy sprawdzić, jak "koszyk Morawieckiego" wygląda w Niemczech? Czy mocne obniżki VAT sprawiły, że różnice w cenach pomiędzy Polską a Niemcami zaczynają się wyrównywać?

Najpierw udaliśmy się do sklepu sieci Netto w Löcknitz w pobliżu polskiej granicy. Nie znaleźliśmy jednak wszystkich towarów z "koszyka Morawieckiego". Część niemieckich cen wzięliśmy zatem z popularnych sklepów internetowych - Real.de, Edeka24 czy DM.de. Niektórych marek jednak nie można znaleźć w Niemczech, na przykład "Krakusków". Tych produktów więc nie uwzględniliśmy w naszym koszyku.

   WP

Co wyszło? Zdecydowana większość artykułów jest ciągle tańsza w Polsce. Znaleźliśmy jednak wyjątek - to tampony O.B. Procomfort Normal. W zestawieniu premiera 32 sztuki kosztują 20,60 zł. Tymczasem w niemieckiej drogerii można je kupić w przeliczeniu za nieco ponad 15 zł.

dig6zgx

W niemieckim sklepie Netto droższe niż w Polsce są owoce. Zwłaszcza wyraźnie widać różnicę, jeśli chodzi o pomarańcze. W Niemczech kilogram kosztuje ponad 11 zł, w Polsce - niecałe 5. Minimalna jest jednak różnica na kiwi - Niemcy zapłacą za nie zaledwie 6 groszy więcej. O kilkanaście groszy w Niemczech są droższe natomiast banany.

Zdecydowanie droższy jest też w Niemczech tymianek czy migdały.

W "Koszyku Morawieckiego" znalazły się nie tylko produkty spożywcze czy drogeryjne, ale też... fotelik dziecięcy, a konkretnie Lionelo Oliver. W Polsce kosztuje 332 zł, tymczasem w niemieckim sklepie internetowym znaleźliśmy ten produkt za 106 euro, czyli za ok. 437 zł.

Zakupy ciągle są więc w Polsce znacznie tańsze - za wybrane produkty z "koszyka Morawieckiego" zapłacimy w Polsce 379 zł, a w Niemczech - ponad 535 zł.

   WP

Niektóre owoce w Niemczech są zdecydowanie droższe, choć czasem różnica po przeliczeniu wynosi zaledwie kilka groszy

dig6zgx

Czytaj też: Granice otwarte, Niemcy przyjeżdżają na zakupy. "Dobrze, że możemy znów być z wami"

A co z chipsami czy pieluchami?

Nie wszystkie produkty łatwo da się jednak porównać, chociażby przez to, że są sprzedawane w nieco innych opakowaniach. W swoim "koszyku" premier wymienia na przykład ciastka Milka XL Cookies Choco. W Polsce kosztują one 7,25 zł za 184 g, a w Niemczech 2,34 euro (czyli 10,45 zł) za 168 g.

175-gramowe Chipsy Lay's kosztowały w Netto w Löcknitz 0,99 centów (4,42 zł). W "koszyku Morawieckiego" kosztują tymczasem 6,80 zł za 265 g. Biorąc pod uwagę cenę za 100 gramów, widać więc wyraźnie, że i chipsy, i ciastka, są u nas zdecydowanie tańsze.

dig6zgx

Czytaj też: Esize.me zapowiada zagraniczną ekspansję. "Pięć rynków do końca roku"

A pieluchy? Premier wymienił Papmersy Active Baby w rozmiarze 4+. 120 sztuk w Polsce kosztuje 77,77 zł. W Niemczech podobne pieluchy można kupić w opakowaniu ze 152 sztukami, za 35,35 euro, czyli 157,91 zł. Jeden Papmers w Niemczech kosztuje więc nieco ponad złotówkę. Tymczasem w Polsce - 64 grosze.

Zapisz się na nasz specjalny newsletter o koronawirusie.

Masz newsa, zdjęcie, filmik? Wyślij go nam na #dziejesie

dig6zgx

Podziel się opinią

Share
dig6zgx
dig6zgx