Nadchodzi nowy podatek. Szykuj się na 40 proc. podwyżki
Dwulitrowa butelka pomarańczowej Fanty od stycznia może kosztować już nie 5, a nawet 7 złotych. To samo z Pepsi czy Coca-Colą. Analitycy Credit Agricole policzyli, jak zmienią się ceny po 1 stycznia. Powód? Wprowadzony przez PiS podatek cukrowy.
Choć nazwa może być nieco myląca, podatek cukrowy obejmie właściwie tylko napoje (nawet te bez cukru) oraz alkohol w niewielkich butelkach (tzw. małpki).
Dodatkowymi opłatami nie zostaną obciążeni producenci chociażby przekąsek, słodyczy czy jogurtów owocowych, które również bywają prawdziwą bombą kaloryczną. Zapłacą tylko ci, którzy produkują napoje.
A ponieważ wzrosną koszty produkcji, to i ceny będą wyższe. O ile? Policzył to Jakub Olipra, ekonomista Credit Agricole, który zajmuje się m.in. rynkiem spożywczym.
Firma od zera w epidemii? Jak zrobić to szybko i bezpiecznie- money.pl i mBank webinar odc. 5
Przy założeniu, że producenci cały podatek doliczą do ceny produktu, amatorzy gazowanych napojów będą musieli znacznie głębiej sięgnąć do kieszeni.
Przykład? Hoop Cola, która do tej pory kosztowała około 4 złotych za dwulitrową butelkę, po wejściu w życie nowych przepisów zdrożeje o 45 procent i będzie kosztować blisko 6 złotych.
Podobnie będzie w przypadku produktów światowych gigantów - PepsiCo czy Coca-Coli. Ich napoje zdrożeją o około 35-40 proc. Co to oznacza? Mniej więcej tyle, że za dwulitrową butelkę Fanty czy Pepsi zapłacimy w supermarkecie już nie 5, ale nawet 7 złotych. Dziś takie ceny możemy zobaczyć w zasadzie tylko na stacjach benzynowych.
O prawie jedną czwartą zdrożeją napoje bez cukru - Coca-Cola Zero czy Pepsi Max. Tu co prawda w składzie cukru nie ma, ale podatek cukrowy i tak te produkty obejmie. Wszystko przez słodziki, które również zostały w nowych przepisach objęte dodatkową opłatą.
Niespełna o 10 proc. droższe będą z kolei napoje energetyczne oraz soki i nektary produkowane przez Tymbark. Najmniej po kieszeni dostaną amatorzy Red Bulla. Puszka napoju zdrożeje tu o niespełna 5 proc.
Od nowego roku trzeba się więc szykować na drożyznę. Nie tylko przez inflację, ale również nowe podatki, wprowadzane przez rząd. - Finalnie skala podwyżek będzie mniejsza – podatek częściowo przejmą na siebie producenci. Silne wzrosty cen napojów są jednak nieuniknione - twierdzi Jakub Olipra.