Pijana pędziła 180 km/h. Zabiła człowieka. Po 5 latach nie ma wyroku
Od pięciu lat warszawski sąd próbuje zakończyć sprawę tragicznego wypadku spowodowanego przez Aleksandrę K., prezeskę rodzinnej firmy budowlanej. Do dziś nie zapadł prawomocny wyrok, a kolejne terminy rozpraw są odraczane.
Jak informuje "Gazeta Wyborcza", w nocy z 2 na 3 października 2020 roku 27-letnia wówczas Aleksandra K. bawiła się w jednym z klubów w centrum Warszawy. Według zeznań barmana wypiła co najmniej sześć drinków z rumem. Po wyjściu z lokalu chwaliła się swoim audi, twierdząc, że "200 km/h jedzie się świetnie". Chwilę później wsiadła za kierownicę, choć – jak później zeznała – nie pamięta ani tego momentu, ani dalszej jazdy.
Tyle musisz mieć, by się bawić na jarmarku. Podali kwoty
Pijana pędziła 180 km/h. Zabiła człowieka
Kilka minut po trzeciej nad ranem, pędząc al. Jana Pawła II w Warszawie z prędkością około 180 km/h, uderzyła w stojącego na światłach volkswagena. Z opinii biegłego wynika, że próbowała hamować, lecz za późno – tuż przed zderzeniem zwolniła jedynie do ok. 120 km/h, przy obowiązującym ograniczeniu do 50 km/h.
Siła uderzenia była tak duża, że samochód dwóch obywateli Ukrainy został zmiażdżony. Kierowca zmarł w szpitalu, a pasażer doznał ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Badanie trzeźwości sprawczyni wykazało ok. dwóch promili alkoholu.
Za kierownicą audi siedziała Aleksandra K., 31-letnia prezeska rodzinnej firmy budowlanej, założycielka kilku firm oraz doradczyni biznesowa.
Aleksandrze K. przedstawiono zarzuty spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Kobieta trafiła do aresztu, z którego wyszła w lipcu 2021 roku, po dziewięciu miesiącach odsiadki. Od tamtej pory jest na wolności.
Sąd pierwszej instancji skazał ją w kwietniu ubiegłego roku na 6,5 roku więzienia. Wyrok był nieprawomocny i Aleksandra K. wniosła od niego apelację.
Po 5 latach wciąż nie ma wyroku
Sprawa toczy się przed Sądem Okręgowym w Warszawie. Mimo upływu miesięcy kolejne rozprawy nie przynoszą rozstrzygnięcia. Termin wyznaczony na 4 grudnia ponownie został odroczony, gdy oskarżona i jej adwokat powiadomili o chorobie.
Aleksandra K. wciąż prowadzi działalność gospodarczą: kieruje firmą rodzinną produkującą prefabrykaty betonowe, angażuje się również w inne projekty biznesowe i fundację. W przeszłości jej spółki były kontrolowane przez Państwową Inspekcję Pracy, która stwierdziła m.in. nieterminowe wypłaty i nieprawidłowości w dokumentacji pracowniczej.
Źródło: "Gazeta Wyborcza"