nowy targ
07-08-2018 (16:11)

"Plavky, obuv, obleky". Nowy Targ żyje ze Słowaków

Na miejskim targowisku w Nowym Targu ceny w złotówkach i w euro. Ogłoszenia i reklamy w dwóch językach. "Kupują wszystkiego po trochu. Dzięki nim żyjemy" - mówią handlarze.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Słowacy regularnie zjeżdżają do polskiego miasta na zakupy
Słowacy regularnie zjeżdżają do polskiego miasta na zakupy (WP.PL, Fot: Witold Ziomek)
WP

Handel na targowisku odbywa się w czwartki i soboty. Dzień targowy zaczyna się o godz. 6 rano. O 8 trudno znaleźć w okolicy miejsce parkingowe. Przeważają rejestracje słowackie, jest też kilka czeskich.

- W dzień targowy zawsze są korki - mówi taksówkarz z Nowego Targu. - Gdzie się nie spojrzy, słowackie numery. Ale to dobrze. Coś się przynajmniej w mieście dzieje, bo poza dniami targowymi to w ogóle żadnego ruchu nie ma.

Na straganach można kupić niemal wszystko. Słodycze - pojedyncze i w ilościach hurtowych - regionalne rękodzieło, narzędzia, elektronikę.

WP

Z głośników słychać reklamę jednego ze stoisk z kożuchami i skórzanymi kurtkami. Najpierw po polsku, później po słowacku. Dwujęzyczne są też wszystkie szyldy reklamowe i menu w lokalnym barze. Ceny na każdym straganie podane są w złotówkach i w euro.

Targowisko w Nowym Targu. Ceny w złotówkach i euro. WP.PL
Podziel się

- Największy utarg mamy w euro - mówi właścicielka straganu z zabawkami. - Chyba każdy z nas już trochę mówi po słowacku.

WP

- Kiedyś Słowacy przyjeżdżali głównie po meble, jakieś drobne AGD czy stolarkę - mówi jeden z handlarzy. - Nawet taką, brzydko mówiąc, tandetę. Drzwi harmonijkowe na przykład bardzo lubili. Ale odkąd weszło u nich euro i ceny skoczyły, to biorą wszystko. Ubrania, produkty spożywcza, zabawki.

"Kiedyś to wy jeździliście do nas"

Dziennie przez targowisko przewija się nawet kilkadziesiąt tysięcy klientów. Ok. 80 proc. to goście zza południowej granicy. Jak mówią handlarze, odkąd w 2009 roku Słowacja weszła do strefy Euro, zagranicznych klientów jest znacznie więcej.

WP.PL
Podziel się
WP

- Wszystko podrożało - mówi Peter, mieszkaniec przygranicznej Javoriny. - Wcześniej u nas było taniej i to wy jeździliście na zakupy na Słowację. W naszym mieście było kilka przygranicznych sklepów, gdzie można było płacić waszymi pieniędzmi. Wszystkie padły po wejściu euro.

Peter pokazuje zawartość toreb. Makaron, słodycze, mąka, sery. Kilka par skarpetek, koszulka, pluszowy miś.

- Robimy zapasy na cały tydzień, żeby nie jeździć kilka razy. Paliwa szkoda - tłumaczy. - Dojazd kosztuje, ale i tak się opłaca. Niektóre rzeczy, jak choćby makaron, są o połowę tańsze. A zakupy robimy nie tylko na bazarze, do sklepów też jeździmy. Zaraz pójdziemy do Biedronki. Tam też jest zdecydowanie taniej.

WP

"Dzięki nim żyjemy"

Nowy Targ, od momentu swojego powstania w XIII wieku, był jednym z ważniejszych ośrodków handlowych na Podhalu. To właśnie na tamtejszych jarmarkach górale (do dziś nazywający Nowy Targ po prostu "Miastem") sprzedawali swoje wyroby i kupowali wszystko to, czego w górach brakowało.

WP.PL
Podziel się
WP

Jako ośrodek handlowy miasto powoli jednak traci swoje znaczenie. - Zakopane to kurort, jest tam wszystko - mówi właścicielka sklepu z butami. - Do nas już w zasadzie nikt nie przyjeżdża, bo po co? Są supermarkety ludzie dużo rzeczy przez internet kupują. Tylko ci Słowacy przyjeżdżają.

- Dobry utarg mamy wiosną, jak jest ładna pogoda. Latem ludzi jest trochę mniej, a zima to ostatnio martwy sezon - mówi właściciel stoiska ze słodyczami. - Dzięki Słowakom żyjemy, bo gdyby nie oni, to całe targowisko można by zamknąć.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Zobacz też: "Money. To się liczy". Ile kosztuje nocleg w górach

WP
WP