ycipk-1x7hiq

Prywatność kosztuje. Najbardziej "celebrycki" hotel w Polsce pilnie strzeże tajemnic gości

Hotel Bryza w Juracie to miejsce, w którym chętnie zatrzymują się gwiazdy kina, telewizji czy muzyki. W ramach akcji #WPnaLato spędzam w nim noc, żeby sprawdzić, na czym polega jego fenomen.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Jurata, luksusowy czterogwiazdkowy Hotel Bryza Resort & SPA przy plaży.
Jurata, luksusowy czterogwiazdkowy Hotel Bryza Resort & SPA przy plaży. (East News)
ycipk-1x7hiq

Agnieszka Dygant, Cezary Pazura, rodzina Kulczyków, Robert Lewandowski. To tylko niektóre ze znanych osób, które chętnie zatrzymują się w Bryzie. Gwiazdy mają swoje ulubione apartamenty, zarezerwowane nawet na kilka lat do przodu.

Ceny zaczynają się od 275 złotych za dobę, ale żeby zarezerwować najtańszy pokój, trzeba się zdecydować kilka miesięcy wcześniej. Najdroższy apartament kosztuje ponad 5 tys. złotych za dobę.

W cenę wliczone śniadanie, korzystanie z basenów i hotelowego SPA. Jako jedyny hotel w Juracie, Bryza ma własne zejście na plażę. Łóżka i leżaki dodatkowo płatne.

ycipk-1x7hiq

Głęboki PRL

Z zewnątrz Bryza wygląda niepozornie. Kilka kanciastych, pomalowanych na biało - niebiesko - żółto budynków, schowanych za metalowym płotem i drzewami. Za zasłoniętym zielonym ogrodzeniem kortem tenisowym schowany parking. Na parkingu błyszczące, czarne ferrari.

"Głęboki PRL" - to sformułowanie często pojawia się w komentarzach na stronach rezerwacyjnych. Spostrzeżenie słuszne, bo bryła hotelu powstała w czasach Rzeczypospolitej Ludowej i od tamtej pory pozostaje niezmieniona. Przebudowa jest niemożliwa.

WP.PL
Podziel się
ycipk-1x7hiq

- Historia hotelu sięga lat przedwojennych, ale te budynki powstały za czasów towarzysza Gierka - opowiada dyrektor hotelu. - Był tu ośrodek dla władz partyjnych. Jak komuna upadła, teren przeszedł na własność samorządu i został sprzedany. Właściciel chciał go przebudować, ale pozmieniały się przepisy. Jesteśmy w pasie technicznym, praktycznie na wydmach i to na obszarze ochronnym Natura 2000. Dano nam do zrozumienia, że jeśli cokolwiek zburzymy, to już nic więcej tu nie zbudujemy, dlatego możemy tylko remontować to, co jest.

Historyczne zdjęcia Bryzy można zobaczyć na ścianie hotelowej kawiarni. O jej rodowodzie świadczą też pieczątki na książkach w hotelowej bibliotece.

To jednak jedyne pamiątki, bo wewnątrz Bryza wygląda zupełnie inaczej niż w latach 70-tych.

- Hotel składa się z kilku budynków, co jest czasami uciążliwe, bo goście idąc do restauracji czy spa, muszą wychodzić na zewnątrz, a pogoda bywa kapryśna. Tam, gdzie było to możliwe, zbudowaliśmy kryte korytarze, ale są nieogrzewane - mówi dyrektor. - Od strony morza część okien była zamurowana. Urządzano tam np. sale telewizyjne. Chodziło o to, żeby od strony morza nie było widać świateł. Dziś oczywiście są tam okna i tam mamy najatrakcyjniejsze apartamenty.

ycipk-1x7hiq
WP.PL
Podziel się

Bryza ma czterogwiazdkowy standard. Pokój, w którym się zameldowałem, kosztował ponad 1000 złotych za dobę, ze śniadaniem i kolacją. Nie jest zbyt duży. Podłoga wyłożona marmurowymi płytkami, na wyposażeniu szafa, telewizor, minibar, jedno krzesło. W łazience białe ręczniki, szlafrok, koszyk z kosmetykami.

Jest też balkon z widokiem na sosnowy las. Ładnie, wygodnie, czysto. Jak na czterogwiazdkowy hotel nad morzem - zwyczajnie.

WP.PL
Podziel się
ycipk-1x7hiq

Wychodzę wiec z pokoju i szukam niezwykłości. Tego, co przyciąga do Bryzy ludzi "ze świecznika". I trafiam na ścianę.

Ani słowa o gościach

Pierwszy trop - recepcja. Pytam o apartament, w którym nocował Lewandowski przed wyjazdem na mistrzostwa świata. - Przykro mi, nie mogę panu powiedzieć - mówi, sympatyczna skądinąd, recepcjonistka. - Nie możemy udzielać żadnych informacji o gościach.

Próbuję dalej. Chcę się dowiedzieć, kto ze znanych osób będzie moim sąsiadem. - Nie mogę rozmawiać o gościach - odpowiada barman. Podobnie jest z ratowniczką, czy pokojówką.

ycipk-1x7hiq
WP.PL
Podziel się

- Nie mogę o tym mówić. A nawet, gdybym mógł, to i tak nie wiem - uśmiecha się kelner, mówiący z wyraźnym wschodnim akcentem.

Chyba zaczynam rozumieć fenomen Bryzy. Prywatność to tutaj absolutny priorytet.

Po południu wychodzę przed hotel i robię zdjęcia. Natychmiast podchodzi do mnie ochroniarz.

Idealne warunki dla reprezentacji Polski. Polacy ładują akumulatory w Juracie

- Czy mogę zobaczyć pana kartę pobytu? - pyta. To jedyny, nieco bardziej rozmowny pracownik Bryzy. Przeprasza i tłumaczy, że jeszcze mnie nie zna, a po terenie hotelu nie mogą się kręcić przypadkowi ludzie. Zwłaszcza z aparatami.

Wejść do hotelu dyskretnie pilnuje kilka osób. - Wielu ludzi próbuje tu wejść, zaczepiać znanych gości, robić sobie z nimi zdjęcia. Mamy obowiązek takie osoby wypraszać - tłumaczy ochroniarz. - Całe wycieczki przychodziły, ludzie się czaili na wydmach. Mówię panu, cyrk.

WP.PL
Podziel się

Pytam o znanych gości, mieszkających w hotelu. Dziś jest tu m.in. Cezary Pazura. Niedawno wyjechała Agnieszka Dygant, która spędziła w Bryzie 3 tygodnie. Ma swój ulubiony apartament. Który?

- Tego nie mogę powiedzieć - uśmiecha się ochroniarz. - Takie mamy zasady. Zwłaszcza, od czasu ostatniego incydentu z Dodą, którą przed hotelem złapali fotoreporterzy.

Afera z Dodą

Po nocy spędzonej w gwiazdorskim pokoju idę do recepcji, żeby się wymeldować. Czuję na sobie wzrok ochroniarzy. Jak się okazuje, obsługa hotelu już wie, że jestem dziennikarzem. Pracownicy Bryzy mają dostarczyć mnie do dyrektora hotelu. Żywego.

Do gabinetu trafiam jednak sam, bez eskorty. Dyrektor początkowo traktuje mnie z góry, jednak kiedy tłumaczę, że nie pracuję dla tabloidu i nie zajmuję się "polowaniem" na znane twarze, chętnie opowiada o hotelu.

Pytam o natrętnych fotoreporterów, czyhających na gwiazdy. To dość często poruszany temat, zwłaszcza od czerwca tego roku, kiedy Dorota Rabczewska-Stępień oskarżyła Bryzę o poinformowanie paparazzi o tym, gdzie spędza urlop.

- Przyjechaliśmy w nocy, nikomu nic nie mówiliśmy. Taki wypadzik do Juraty na 2 dni, żeby świętować 2. miesięcznicę małżeństwa. A rano, na plaży hotelowej, przed oknem mojego pokoju stali gotowi paparazzi - pisała gwiazda na Instagramie. - Na pewno wiedzieli, do jakiej gazety zadzwonić w nocy, żeby zrobić promocje hotelowi- akurat na to się nie nabiorę, z księżyca nie spadłam. Przykro mi. Miałam 2 dni przed kolejnymi koncertami, żeby normalnie pocieszyć się naszą chwilą. Już wiem, że stoją pod hotelem, więc nie zjem spokojnie gofra, nie pójdę na molo.

Tak wygląda pokój w hotelu Bryza WP.PL
Podziel się

Dyrektor Bryzy twierdzi jednak, że cała sprawa wyglądała zupełnie inaczej.

- Chcieliśmy, żeby to się jak najszybciej wyciszyło, dlatego nic nie mówiliśmy. Ale prawda jest taka, że to była ustawka. Ta pani wynajęła pokój dla tych fotografów - tłumaczy. - Potem, przed basenem, zrobiła nam chamską, karczemną awanturę. Padały różne epitety, na tyle wulgarne, że goście wypoczywający na leżakach chcieli interweniować. Więcej do nas nie przyjedzie, jest na czarnej liście.

Pytam, czy gwiazdy mają jakieś nietypowe zachcianki.

- Jak przyjeżdżają służbowo, bo mają jakiś występ czy prowadzą imprezę, to się zdarza. Dostajemy tak zwany rider, w którym jest np. taki wymóg, że w garderobie ma być 30 czarnych ręczników. Albo "pionowy wieszak na ubrania" czy jakieś specyficzne jedzenie - opowiada dyrektor. - Ale jak są prywatnie, to nigdy czegoś takiego nie ma. Są zwyczajnymi gośćmi.

Kapcie Shakiry

Wiele hoteli buduje swoją markę na gwiazdach i za większą niż standardową cenę wynajmuje apartamenty po znanych osobach. W Bryzie rezerwacja pokoju po np. Agnieszce Dygant jest jednak niemożliwa.Co nie znaczy, że popytu nie ma.

Basen w hotelu Bryza WP.PL
Podziel się

- Ludzie o to pytają. Jak w 2012 roku w naszym hotelu mieszkały żony piłkarzy, grających na mistrzostwach europy, to potem chcieli kupić kapcie Shakiry, czy pościel, w której spała jakaś konkretna osoba - mówi dyrektor. - Ale my takich rzeczy nie robimy. Ile mógłbym doliczyć do ceny takiego pokoju? 20? 30 złotych? Na takiej marce nam nie zależy, a nasi goście mają się czuć komfortowo. Prywatność jest dla nich bardzo ważna.

Przed hotelowym basenem spotykam Cezarego Pazurę z żoną i dziećmi. Proszę o chwilę rozmowy, ale odmawia.

- Jestem na wakacjach z rodziną - tłumaczy. Obiecuje jednak, że odpowie na maila.

Czytaj też: Hotel w Juracie: "Możesz zjeść, ile chcesz, ale nie możesz wynieść". Polak to kombinator?

Polub WP Finanse
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.

ycipk-1x7hiq

ycipk-1x7hiq
ycipk-1x7hiq