Przekręt na truskawkach kwitnie. Pani z zieleniaka pokazała, jak hiszpańskie owoce stają się "polskimi"

Cała prawda o "polskiej" truskawce - taki tytuł nosi krótki film, który podbija internet. Widać na nim, jak na giełdzie rolno-spożywczej handlarze przesypują hiszpańskie truskawki do charakterystycznych, polskich łubianek. I sprzedają jako rodzime.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Film z przepakowywania owoców stał się hitem internetu.
Film z przepakowywania owoców stał się hitem internetu. (Zieleniak U Beatki/Facebook, Fot: Zieleniak U Beatki/Facebook)
WP

Film został nagrany w sobotę na wrocławskiej giełdzie rolno-spożywczej Targpiast. Jego autorką jest sprzedawczyni prowadząca "Zieleniak u Beatki" w Jelczu-Laskowicach. Krótkie wideo zamieszczone na fanpage'u jej sklepu podbija internet. W ciągu pięciu dni zostało obejrzane już ponad pół miliona razy i udostępnione ponad 11 tysięcy razy.

Kobieta nagrała dokładnie, jak grupka mężczyzn przesypuje hiszpańskie truskawki w oryginalnych opakowaniach do polskich łubianek. - Już za chwilę ta truskawka wyjedzie z placu jako truskawka polska - komentuje na filmiku.

WP

- Wkurza mnie okrutnie nabijanie ludzi w butelkę - wyjaśnia w rozmowie z WP sprzedawczyni. - Nie mam nic przeciwko sprzedaży towarów importowanych. Jestem przeciwko fałszowi. Sama też mam w ofercie hiszpańskie truskawki, ale sprzedaję je jako hiszpańskie, a nie polskie - tłumaczy.

- W kwietniu za kilogram hiszpańskich truskawek trzeba zapłacić w detalu 16-18 zł. Niektórzy sprzedają je jako polskie. Ja natomiast pierwsze naprawdę krajowe truskawki spod folii sprzedaję po 36 zł. Potem przychodzą do mnie klienci i pytają się, dlaczego u mnie jest tak drogo, skoro konkurencja ma o połowę taniej. Muszę im to tłumaczyć - mówi kobieta.

Zobacz też: Jak zmieniły się ceny za rządów PiS i PO? Robimy zakupy w "sklepie Kaczyńskiego"

WP

Jak dodaje, sprzedawanie niepolskich truskawek jako nasze, krajowe, to proceder nagminny, coroczny i mający miejsce w całym kraju. Przyznaje zarazem, że popularność filmiku przeszła jej najśmielsze oczekiwania, a telefon nagle się rozdzwonił.

WP

Jak dowiadujemy się od przedstawicieli Targpiasta, giełda nie ma uprawnień do kontrolowania handlarzy, którzy korzystają z jej terenu. - Nie pełnimy roli policjanta. Jesteśmy właścicielem i zarządcą obiektu, ale takich narzędzi, żeby sprawdzać albo karać, nie mamy - tłumaczy Gabriela Łukomska z Targpiastu. - Jeśli ktoś zapłacił za korzystanie z naszego terenu, to nie mamy możliwości, żeby zabronić mu wjazdu. W naszym regulaminie nie tak szczegółowych zapisów, jak zakaz przesypywania truskawek - dodaje.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

WP
WP