Śmierdzące ryby w sklepach na Pomorzu. Cierpnie skóra po kontroli Inspekcji Handlowej

Wyniki kontroli są o tyle niepokojące, że gdzie jak gdzie, ale nad morzem klienci mogli by się spodziewać towaru świeżego i dobrej jakości. Tymczasem w części placówek sprzedawano np. filety z łososia, których zapach i konsystencja bardziej kojarzyły się z toaletą niż ze sklepem.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Śmierdzące ryby w sklepach na Pomorzu. Cierpnie skóra po kontroli Inspekcji Handlowej
(Fot: Pixabay/domena publiczna)

Inspekcja Handlowa z Gdańska odkryła wstrząsającą prawdę o rybach sprzedawanych w sklepach i hurtowniach na terenie województwa pomorskiego. Wyniki kontroli są o tyle niepokojące, że gdzie jak gdzie, ale nad morzem klienci mogli by się spodziewać towaru świeżego i dobrej jakości. Tymczasem w części placówek sprzedawano np. filety z łososia, których zapach i konsystencja bardziej kojarzyły się z toaletą niż ze sklepem.

Inspektorzy z Gdańska oceniali w hurtowniach, małych sklepach i placówkach dużych sieci sprzedawane w nich ryby, oraz mrożonki i przetwory rybne. Jak czytamy w komunikacie Wojewódzkiego Inspektoratu Inspekcji Handlowej, nieprawidłowości ujawniono w 85 proc. skontrolowanych placówek. Ogółem skontrolowano 66 partii w opakowaniach i oferowanych luzem o wartości ponad 14 tys. zł. Inspektorzy zakwestionowali 29 partii, co stanowi aż 43,9 proc. Pod uwagę brana była jakość produktów, ich prawidłowe oznakowanie oraz termin przydatności do spożycia.

Zapach kałowy, tekstura mazista

Jeśli chodzi o jakość sprzedawanych ryb, to kontrola wykryła, że z 25 partii, 10 (40 proc.) nie powinna trafić do klientów. Wystarczy wspomnieć, że w niektórych sklepach dochodzi do naprawdę degustujących praktyk. Badaniom organoleptyczne i fizykochemiczne ujawniły np., że "filet z łososia wykazywał cechy zepsucia w postaci mazistej tekstury mięsa, śluzowatej powierzchni". Mięso miało barwę żółto-brązową, a zapach "kałowy i gnilny" - opisuje obrazowo inspekcja.

Nie lepiej prezentowała się rozmrożona makrela, która miała "żółte przebarwienia, oczy zapadnięte, zapach ostry kwaśnego ścieku, drażniący". A filety śledziowe miały miękką rozpadającą się teksturę i pływały w mętnej zalewie. "Smak i zapach lekko miałki" - stwierdziła kontrola.

Z kolei ryby mrożone miały za dużo glazury w stosunku do deklaracji producenta. "Mintaj oraz filety z mintaja średnio o 15 proc., dorsz o 38 proc" - podaje Inspekcja Handlowa.

Prawie rok po terminie ważności

Przy wspomnianych wcześniej "niedostatkach" towaru, takie grzechy sprzedawców jak niższa zawartość tłuszczu w klopsikach rybnych czy oferowanie limandy żółtopłetwej jako soli, to w zasadzie "drobiazgi". Inspektorzy stwierdzili ponadto liczne uchybienia w oznakowaniu produktów.

Handlowcy podpadli tez ze względu na oferowanie przeterminowanych ryb i rybnych przetworów. Inspekcja zakwestionowano 6 partii po upływie minimalnej trwałości bądź terminu przydatności do spożycia. Terminy były przekroczone od 12 do nawet 341 dni!

"Kontrole dowiodły, że jakość ryb i przetworów rybnych na pomorskim rynku jest w dalszym ciągu niezadowalająca, a szeroko rozumiane interesy konsumentów w tym segmencie rynku są szczególnie zagrożone" - komentuje Wojewódzki Inspektorat Inspekcji Handlowej w Gdańsku.

Dlatego po działaniach inspektorów posypały się mandaty i kary dla sklepów. Inspekcja Handlowa skieruje też zawiadomienie do prokuratury w związku z wprowadzeniem do obrotu środka spożywczego zepsutego.

Polub WP Finanse