Po wyjątkowo udanym ubiegłym tygodniu, kiedy to główne barometry warszawskiego parkietu pokazały w końcu relatywną siłę wobec swoich odpowiedników z rynków rozwiniętych, poniedziałkowa sesja postawiła przed stroną popytową spore wyzwanie. Było ono związane z presją wynikającą negatywnych impulsów, jakie pojawiły się po ostatnich przecenach na amerykańskich i azjatyckich parkietach, które w ten sposób reagowały na obawy o zacieśnianie polityki monetarnej w USA i słabsze dane makro z chińskiej gospodarki.