To właśnie tu Polacy kupują pellet. "100 telefonów tygodniowo"
Wysokie ceny i niedobory pelletu zmusiły Polaków do poszukiwania opału nawet w Czechach. Jednak i tam zaczyna brakować surowca. - Ludzie ustawiają się w kolejkach, ceny zaraz na pewno wystrzelą - mówi w rozmowie z WP Finanse Zdeněk Opina, sprzedawca pelletu z Czeskiego Cieszyna.
Niskie temperatury utrzymują się od dłuższego czasu, co poskutkowało tym, że składy pelletu w Polsce zaczęły świecić pustkami. W efekcie - jak już pisaliśmy w WP Finanse - Polacy ruszyli do Niemiec, gdzie opał jest tańszy i bardziej dostępny.
Gaz, ekogroszek czy pellet? Sprawdziliśmy, co wychodzi najtaniej
Jednak jak się okazuje, to niejedyny kierunek turystyki pelletowej Polaków w tym sezonie grzewczym. Coraz więcej osób szuka opału w Czechach.
Mamy średnio 100 telefonów tygodniowo od Polaków. Nie pamiętam takiej zimy, tak dużego zainteresowania. Do tej pory po pellet przyjeżdżali mieszkańcy okolicy np. z Cieszyna czy z Ustronia, ale w tym roku dzwonią nawet ludzie z Katowic i Jastrzębia-Zdroju - przyznaje w rozmowie z WP Finanse Zdeněk Opina z firmy Revosolar z Czeskiego Cieszyna, który sprzedaje pellet od 15 lat.
Niektórzy Polacy po pellet jeżdżą nieco dalej. - Jest znacznie więcej klientów z Polski - potwierdza sprzedawczyni pelletu z firmy Hamtil w Libercu, mieście oddalonym od polskiej granicy o ok. 30 km.
Ile kosztuje pellet w Czechach?
Tym, co skłania Polaków do poszukiwania opału w Czechach, są ceny. Na czeskiej stronie internetowej marketu budowlanego OBI widzimy, że ceny pelletu z certyfikatem EN plus A1 zaczynają się od 128 koron czeskich za 15-kilogramowy worek, co daje ok. 8500 CZK/t, czyli ok. 1480 zł/t.
Jeszcze niedawno czeskie portale informowały, że w składach ceny oscylują wokół 8700 CZK/t, czyli ok. 1500 zł/t. Jednak sprzedawczyni z Liberca wskazuje, że u niej pellet kosztuje 165-175 CZK za 15-kilogramowy worek, co przekłada się na ok. 11 CZK/tonę, czyli ok. 1900 zł/t. W Polsce ceny pelletu potrafią sięgać nawet 2500-3000 zł/t.
Zdeněk Opina potwierdza, że takie ceny pojawiają się na rynku, ale jego zdaniem należą do rzadkości, bo również w Czechach już pojawiają się problemy z dostępnością surowca.
Już teraz mamy kolejkę klientów, ludzie się zapisują, wśród nich są też Polacy. Nowe osoby będą musiały poczekać na pellet na pewno co najmniej miesiąc. My sami czekamy już miesiąc na dostawę, ale cały czas jej nie ma i nie wiemy, kiedy będzie - podkreśla.
Podobne problemy dotknęły punkt pelletu w Libercu. - Teraz nie mamy zbyt dużo pelletu. Za dwa tygodnie mają znów zacząć przywozić - podkreśla sprzedawczyni.
Zdeněk Opina tłumaczy nam, że klienci zapisują się na listę oczekujących "w ciemno", bo cena opału będzie znana dopiero po dostawie. Jego zdaniem należy spodziewać się, że niedługo ceny wzrosną, bo na rynku zapanowała "panika".
- Podobnie było po wybuchu wojny w Ukrainie, kiedy ceny wzrosły z dnia na dzień o 20-30 proc. Teraz też wystrzelą, choć pewnie nie aż tak gwałtownie. Zima zaskoczyła wszystkich - kwituje sprzedawca.
Dlaczego brakuje pelletu?
Problemy z dostępnością pelletu i gwałtownym wzrostem cen nasiliły się od końca stycznia i w lutym 2026 r. Jako przyczynę eksperci wskazują ekstremalnie mroźną zimę, która zwiększyła zapotrzebowanie, a także niedobory trocin do produkcji pelletu oraz wzrost popytu na biomasę.
Dr Adam Nocoń z Izby Gospodarczej Urządzeń OZE i Polskiego Przemysłu stwierdził w rozmowie z money.pl, że niedobór pelletu wynika w dużej mierze z "błędnej i niespójnej polityki surowcowej prowadzonej przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska".
- Ograniczanie pozyskania drewna doprowadziło do realnego zmniejszenia ilości trocin i zrębek, czyli podstawowego surowca do produkcji pelletu. W efekcie producenci ograniczają moce wytwórcze lub czasowo wstrzymują produkcję, co bezpośrednio uderza w bezpieczeństwo cieplne gospodarstw domowych. Dzisiejsze napięcia na rynku pelletu są więc w dużej mierze konsekwencją decyzji administracyjnych - podkreślił.
Ministerstwo Energii poinformowało, że nie planuje interweniować na rynku pelletu poprzez uruchomienie zapasów Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych, choć taką możliwość jeszcze niedawno sygnalizował minister energii Miłosz Motyka.
Problem tkwi w tym, że niedobory opału pojawiły się w czasie, gdy pellet (jako ekologiczna alternatywa dla węgla) stał się jednym z najchętniej wybieranych źródeł ogrzewania w Polsce. Z danych programu Czyste Powietrze wynika, że w 2025 r. wielu Polaków przestawiło się na kotły na biomasę, w tym właśnie na pellet.
Maria Glinka, dziennikarka WP Finanse i money.pl