Trwa ładowanie...
d1irbk6

W hotelu szalała bostonka. Zdenerwowani turyści po powrocie pozwali biuro podróży - i wygrali

Miał być dwutygodniowy wypoczynek w jakimś ciepłym miejscu, skończyło się na leczeniu dość uporczywej, ale popularnej w skupiskach dzieci choroby bostonki. Rodzice wnieśli sprawę przeciw biuru podróży, które nie poinformowało ich, że w hotelu występuje ta choroba. Wygrali.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Trzyosobowa rodzina większośc urlopu spędziła w pokoju hotelowym, opiekując się chorującymi dziećmi
Trzyosobowa rodzina większośc urlopu spędziła w pokoju hotelowym, opiekując się chorującymi dziećmi (Pixabay)
d1irbk6

Rodzice wraz z trojgiem dzieci skorzystali z usług biura podróży. Za wyjazd zapłacili ponad 25 tys. zł, ale zdecydowanie nie mają z niego miłych wspomnień. Wszystko dlatego, że następnego dnia po przylocie rezydentka poinformowała turystów o tym, że w hotelu zanotowano przypadki zakażenia wirusem o potocznej nazwie "bostonka". "Prosimy uważać na dzieci" – powiedziała i zostawiła klientów w pełnym osłupieniu. Jak przyznali powodowie w złożonym później pozwie, mieli ogromny żal o to, że przed wyjazdem nie dostali wyboru, czy aby na pewno chcą skorzystać z usług hotelu, w którym nie będą się czuć bezpiecznie.

"Wakacyjna klątwa" dotknęła rodzinę już trzeciego dnia, gdy na bostonkę zachorował 15-miesięczny syn. Chorobę potwierdził wezwany na miejsce pediatra. Stosowanie zapisanych przez niego leków przyniosło skutku, cóż jednak, skoro w międzyczasie objawy "bostonki" ujawniły się u starszej córki powodów, która gorączkowała przez 48 godzin. Ostatecznie temperatura ciała spadła i wirus choroby bostońskiej nie rozwinął się u niej z taką siłą jak u młodszego brata, który zmagał się z problemami skórnymi, będącymi następstwem bostonki, jeszcze po powrocie do Polski.

d1irbk6

W pozwie powodowie wskazali, że więcej czasu spędzili w pokoju hotelowym, a posiłki spędzali poza restauracją. Zarzucili pozwanemu, że nie wywiązał się z ciążących na nim obowiązków, wynikających z art. 11a ustawy o usługach turystycznych, tj. nie przekazał im przed wyjazdem pisemnej lub ustnej informacji o występowaniu przypadków wirusa choroby bostońskiej w miejscu zakwaterowania. Powodowie zostali pozbawieni możliwości samodzielnego zadecydowania o tym, czy podjąć ryzyko narażenia dzieci na zakażenie wirusem, czy pozostać w domu.
Zapewnili, że dzieci przed wyjazdem były zdrowe.

Obejrzyj: Bon turystyczny po nowemu. "Realnie większość gospodarstw domowych otrzyma 1000 zł wsparcia"

Domagali się zwrotu ¾ wpłaconych kosztów, bo też ¾ urlopu zostało przez choroby dzieci zmarnowane.

d1irbk6

Ostatecznie Sąd Rejonowy w Olsztynie przyznał odszkodowanie i zadośćuczynienie w niższej kwocie. Co interesujące, choć oboje rodzice zapłacili za swój pobyt dokładnie tę samą kwotę, sąd przyznał większy zwrot matce.

- Różnicując świadczenie, sąd miał na uwadze, że matka była bardziej obciążona opieką nad dziećmi. Z zeznań stron i świadka wynika, że opiekę nad dziećmi głównie sprawowała ona, natomiast ojciec pomagał jej, jednakże to matka była bardziej obciążona – czytamy w uzasadnieniu wyroku.

Wyrok nie jest prawomocny.

Sygn. akt X C 4839/18

d1irbk6

Zapisz się na nasz specjalny newsletter o koronawirusie.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

d1irbk6

Podziel się opinią

Share
d1irbk6
d1irbk6