Trwa ładowanie...

Zagubiony bagaż zepsuł im urlop. Small Planet proponuje 500 zł odszkodowania

- Pierwszego dnia w Tunezji mieliśmy tylko to, co na sobie. Wszystko inne było w bagażu, który w ogóle nie wyleciał z Polski. Na szczęście pomogło nam biuro podróży – mówi pani Ewa. Odpowiedzialna za problem linia lotnicza proponuje po 250 zł rekompensaty na osobę. W podobnej sprawie sąd niedawno zasądził prawie 10 razy więcej.

Share
Zagubiony bagaż zepsuł im urlop. Small Planet proponuje 500 zł odszkodowania
Źródło: iStock.com, Fot: AdrianHancu
d1vx7e0

- To był bardzo stresujący urlop. Brak ubrań czy kosmetyków można przeboleć, ale bałam się, że mąż będzie potrzebował zastrzyku z adrenaliny – opowiada pani Ewa, która wraz z rodziną spędziła tydzień w Tunezji. Wyjazd zalicza do nieudanych, bo na lotnisku w Enfidhi okazało się, że nie ma bagażu, w którym znajdowały się nie tylko prawie wszystkie rzeczy należące do niej i męża, ale też lekarstwa.

- Pierwsze dni poświęciliśmy na kompletowanie niezbędnych rzeczy. Na szczęście pomogło biuro podróży TUI, które wypłaciło nam w sumie po 170 euro na osobę. Niezależnie od tego, straciliśmy dużo czasu, a zakupy były dla nas o tyle trudne, że nie mówmy swobodnie po angielsku – opowiada pechowa turystka.

d1vx7e0

Najbardziej doskwierał jednak brak leków. O ile wapno czy tabletki od bólu głowy chętnie oferowali pozostali członkowie wycieczki, którzy znali trudne położenie turystów z Bielska-Białej, to problemem była adrenalina, której potrzebuje uczulony na jad owadów pan Michał.

Pani Ewa wie, że strzykawki i adrenalinę powinna była przewozić w bagażu podręcznym, ale odruchowo schowała je do rejestrowanego, co okazało się poważnym błędem.

Bagaż nigdzie nie odleciał

Pani Ewa nie rozumie, dlaczego przewoźnik nie odesłał bagaży, choć walizka posiadała tabliczkę identyfikującą właścicieli. Turyści w ogóle nie dostali informacji na temat jego losów – czy zaginął po drodze, a może poleciał w zupełnie innym kierunku?

d1vx7e0

Jak się okazało po powrocie, walizka czekała na nich w punkcie odbioru zagubionego bagażu na lotnisku. - W dzisiejszych czasach tak szybkiego przepływu informacji niewykonanie telefonu świadczy o braku szacunku dla klienta. Narażono nas na stres, niebezpieczeństwo i zupełnie nieudany urlop – opowiada.

Zaraz po powrocie turyści złożyli reklamację, w której wezwali linię do zwrotu 130 euro (wysokość wydatków przekraczających to, co już dostali od biura podróży) oraz zadośćuczynienia za zmarnowany urlop w wysokości 5 000 zł.

Turyści coraz częściej dostają rekompensatę za zmarnowany urlop

Czy 2 500 zł na osobę z tytułu nieudanego wyjazdu to dużo? Od kilku lat sądy coraz chętniej zasadzają pieniądze dla osób, które miały prawo spodziewać się na wyjeździe wysokiego poziomu obsługi, a rzeczywistość okazała się zupełnie inna.

Chodzi tu o sytuacje, gdy turysta wybiera hotel, który zachwalany jest przez organizatora wyjazdu jako wygodny, usytuowany blisko plaży, oferujący różne atrakcje, po czym okazuje się, że zamiast ładnego pokoju z widokiem na morze, zakwaterowany jest w ciasnej klitce bez dostępu do łazienki. Nawet jeśli rezydent biura załatwi przeniesienie do innego pokoju (co w sezonie wcale nie jest oczywiste), to przecież taki turysta wcześniej stracił dużo nerwów i czasu, nie mógł też w pełni się zrelaksować.

Śmierć w hotelu w Egipcie

4,5 tys. zł za zagubiony bagaż

Przed kilkoma tygodniami Sąd Okręgowy w Łodzi wydał orzeczenie, po którym serce pani Ewy zabiło mocniej. Sprawa bliźniaczo przypominała jej sytuację: turyści polecieli do Tunezji, a bagaż w ogóle nie opuścił stołecznego lotniska. Odpowiedzialność za zdarzenie ponosił jednak nie przewoźnik, a biuro podróży, gdyż zgodnie z Konwencją Montrealską (porozumieniem, które zawiera obowiązujące w większości krajów świata regulacje dotyczące przewozu lotniczego), odpowiedzialność linii lotniczych zaczyna się w momencie, w którym bagaż trafi na pokład samolotu.

d1vx7e0

Sąd orzekł, że biuro podróży nie dołożyło należytej staranności, w związku z tym ponosi odpowiedzialność za zmarnowanie wypoczynku swoich klientów. Zasądził na ich rzecz prawie 4,5 tys. zł zadośćuczynienia.

Linia nie chce słyszeć o zadośćuczynieniu

Linia Small Planet, która zgubiła bagaż pani Ewy i jej męża, odrzuciła prośbę o zadośćuczynienie

- Przed kilkoma dniami dostaliśmy decyzję o przyznaniu odszkodowania w wysokości 123 euro, czyli mniej, niż wynika z przedłożonych przez nas rachunków. Musimy jednak zrzec się jakichkolwiek innych roszczeń – mówi czytelniczka.

WP.PL
Źródło: WP.PL, Fot: WP

Skontaktowaliśmy się z przewoźnikiem i zapytaliśmy, dlaczego bagaż nie został przesłany do Tunezji w późniejszym terminie i dlaczego firma nie chce w żaden sposób zadośćuczynić turystom. W odpowiedzi dostaliśmy mail z informacją, że Small Planet nie udziela informacji w sprawach indywidualnych reklamacji, potwierdza jedynie, że rozpatruje je zgodnie z ogólnymi warunkami przewozu bagażu i międzynarodowymi przepisami.

d1vx7e0

Pani Ewa przyznaje, że chciałaby uniknąć sądu, ale skoro linia lotnicza nie chce nawet częściowo przychylić się do roszczeń, być może będzie taka konieczność. Tym bardziej, że niedawny wyrok z Łodzi daje duże nadzieje.

Przymusowa integracja z nowożeńcami nagrodzona zadośćuczynieniem

Dziś sądy przyjmują, że „zmarnowany urlop” to szkoda niemajątkowa, która uzasadnia szczególny rodzaj rekompensaty. Kilka lat temu takie podejście nie było jednak czymś oczywistym.

Przykładowo, państwo S. w 2007 r. spędzili 7-dniowy urlop w Egipcie. Zgodnie z umową mieli być zakwaterowani w Sharm El Sheikh, w dwuosobowym pokoju z pełnym wyżywieniem w czterogwiazdkowym hotelu (wg kategoryzacji egipskiej). Biuro zobowiązało się też zapewnić na miejscu opiekę ze strony polskojęzycznego rezydenta.

d1vx7e0

Po przylocie okazało się, że nie ma na ich nazwisko żadnej rezerwacji, nie powiodły się też próby kontaktu z rezydentem. Po wielogodzinnym oczekiwaniu zostali przewiezieni do innego hotelu (daleko od plaży, na obrzeżach miasta) i pierwszą noc spędzili w pokoju przeznaczonym dla jego pracowników.

Następnego dnia zostali przeniesieni do innego pokoju w tym hotelu, spełniającego wynikające z umowy standardy, lecz musieli w nim zamieszkać z dwojgiem innych, nieznanych im wcześniej uczestników imprezy, odbywających podróż poślubną.

Takie warunki z całą pewnością nie sprzyjały relaksowi i odprężeniu, więc jeszcze przebywając w Egipcie państwo S., złożyli reklamację. Domagali się zwrotu 2/3 kosztów wycieczki oraz po 5.000 zł tytułem zadośćuczynienia. Biuro nijak nie ustosunkowało się do roszczenia, więc podwyższyli stawkę. Sad Rejonowy zasądził odszkodowanie, lecz zadośćuczynienia za nieudany urlop już nie, gdyż uznał, że prawo do udanego urlopu nie podlega ochronie jako dobro osobiste.

Turyści wnieśli apelację. Sąd Okręgowy też nabrał wątpliwości, więc zadał pytanie prawne Sądowi Najwyższemu. Ten orzekł, że "utrata przyjemności z wakacji" stanowi szkodę niemajątkową, a przepisy Ustawy o usługach turystycznych dopuszczają zasądzenie zadośćuczynienia.

d1vx7e0

Turyści, którzy w trakcie pobytu w Grecji mieli wątpliwą przyjemność integrować się z obcymi ludźmi w jednym pokoju, dostali po 3 500 zł tytułem zadośćuczynienia.

Samo tylko przekonanie, że wyjazd mógł być lepszy, nie uzasadnia jednak żądania odszkodowania czy zadośćuczynienia. Przekonała się o tym rodzina z Poznania, która domagała się zapłaty rekompensaty za nieudane wczasy w Kenii. Sąd nie przychylił się do zarzutów o niezgodność wycieczki z ofertą, gdyż odkrył, że po powrocie powódka pochwaliła się na portalu społecznościowym, że przyjemnie spędzała czas. Sąd ocenił, że nie można żądać zadośćuczynienia za zmarnowany urlop i pisać na Facebooku, że "było zajefajnie".

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

d1vx7e0

Podziel się opinią

Share
d1vx7e0
d1vx7e0