Trwa ładowanie...
djchqax

WUG zobowiązał spółki węglowe do kontroli aparatów ucieczkowych

Prezes Wyższego Urzędu Górniczego w Katowicach (WUG) zobowiązał w środę wszystkie firmy wydobywające węgiel kamienny do skontrolowania tlenowych aparatów ucieczkowych KA-60, których termin używania kończy się w 2015 r.

Share
djchqax

To ten sam model urządzeń, które m.in. kontrolowano w ub. roku. Gliwicka prokuratura prowadziła też śledztwo z doniesienia związku ratowników górniczych, którzy podawali, że prawie 30 proc. aparatów KA-60 użytkowanych w kopalniach miało wady. Śledztwo zakończyło się umorzeniem wobec "braku danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie popełnienia przestępstwa".

Teraz prezes WUG zobowiązał jednak przedsiębiorców do otwarcia wskazanych aparatów, wykonania oględzin i szczegółowego sprawdzenia ich stanu technicznego oraz walorów użytkowych. Jednocześnie poprosił o przekazanie wyników kontroli do Departamentu Górnictwa Podziemnego i Odkrywkowego WUG do 15 grudnia br.

"Temat jakości aparatów ucieczkowych powrócił po rocznej przerwie. Przypomnę, że zakończyliśmy wielokierunkowe postępowanie w tej sprawie we wrześniu 2014 r. Producent przeprowadził we własnym zakresie badanie sprawność ponad 30 tys. aparatów tego typu, w które wyposażone były kopalnie. W ostatnich miesiącach pracownicy nadzoru górniczego podczas kontroli wyrywkowo sprawdzali jakość aparatów. Wydawało się, że problem został rozwiązany, także poprzez działania organizacyjne podejmowane przez przedsiębiorców związane z użytkowaniem tego sprzętu w kopalniach" - wymieniał cytowany w komunikacie WUG Koziura.

djchqax

Wyjaśnił, że choć na 17 listopada br. planowano podsumowanie działań dotyczących sprawności aparatów ucieczkowych przez Komisję Bezpieczeństwa Pracy w Górnictwie, konieczne okazało się uwzględnienie przez komisję nowego wątku. Wynikł on z przeprowadzonego 29 października br. szkolenia pracowników w jednej z kopalń Katowickiego Holdingu Węglowego.

Jak wynika z informacji WUG, na 71 użytych podczas tamtego szkolenia aparatów typu KA-60, w 46 egzemplarzach stwierdzono uszkodzenia. Wszystkie te aparaty były wyprodukowane w grudniu 2009 r. W efekcie w KHW już zaplanowano kontrole aparatów, których okres użytkowania kończy się w tym roku. Jednak aby nadzór mógł podjąć ew. działania, potrzebne okazało się sprawdzenie sytuacji także w innych spółkach górniczych.

Sprawa usterek aparatów ucieczkowych stała się głośna w lutym ub. roku, kiedy grupa ratowników górniczych pikietowała gmach WUG, żądając kontroli i wycofania z kopalń niesprawnych urządzeń. Ówczesny prezes WUG potwierdzał, że nieprawidłowości, o których mówili ratownicy, miały miejsce. Choć problemy z aparatami KA-60 powtarzały się już od kilku lat, dotąd nie stwierdzono, by sprzęt ten zawiódł podczas akcji ratowniczej.

W reakcji na medialne doniesienia, zarząd firmy produkującej aparaty - Fabryki Sprzętu Ratunkowego i Lamp Górniczych Faser w Tarnowskich Górach - argumentował, że są one "nierzetelne i nieprawdziwe". Spółka podkreślała, że jej aparaty mają certyfikaty zgodności z normami europejskimi, a proces produkcji nadzorowany jest, przynajmniej raz w roku, przez powołane do tego instytucje państwowe.

djchqax

Producent argumentował, że aparaty ucieczkowe KA-60 użytkowane zgodnie z instrukcją obsługi, są w pełni sprawne, bezpieczne i zachowują właściwości ochronne, natomiast usterki wystąpiły w tych aparatach, w których stwierdzono uszkodzenia mechaniczne, powstałe w wyniku niewłaściwego obchodzenia się ze sprzętem - silnych uderzeń, rzucania aparatem, niewłaściwego składowania czy siadania na aparatach.

W reakcji na umorzenie prokuratorskiego śledztwa w styczniu br. władze Faseru oceniały, że w sprawie chodziło o wyrzucenie jego firmy z polskiego rynku na rzecz niemieckiego producenta podobnego sprzętu. Według spółki stwierdzone wady prawie wyłącznie były efektem złego użytkowania. Niemiecka firma Dekra Exam, która badała aparaty na zlecenie WUG, uznała, że nowy sprzęt z Faseru jest dobrej jakości.

Przedstawiciele WUG wskazywali wówczas, że przyczyn wadliwego działania aparatów KA-60, a także występujących w nich usterek, należy doszukiwać się zarówno po stronie producenta, jak i użytkownika. Z ich wypowiedzi wynikało, że pracownicy powinni użytkować aparaty zgodnie z instrukcją, ale producent też musi mieć świadomość, w jakich warunkach użytkowane są aparaty i brać to pod uwagę.

Problemy z aparatami ucieczkowymi pojawiły się już ponad cztery lata temu. W marcu 2011 r. kopalnia Borynia zareklamowała 18 sztuk tego sprzętu, chodziło wtedy o wskaźnik szczelności.

djchqax

Na ogólną liczbę ponad 73 tys. użytkowanych w kopalniach aparatów typu KA-60 w latach 2009-2014 przedsiębiorcy górniczy zgłosili ponad 3 tys. reklamacji. Po ubiegłorocznej pikiecie ratowników okręgowe urzędy górnicze skontrolowały użytkowanie aparatów w kopalniach. Łącznie skontrolowano 432 aparaty KA-60, stwierdzając w 13 z nich nieszczelności (3 proc. badanych).

Aparaty tlenowe KA-60 są wykorzystywane przez górników do ochrony układu oddechowego podczas ucieczki ze strefy zagrożonej gazami szkodliwymi dla zdrowia bądź z miejsc, gdzie stężenie tlenu jest niewystarczające do oddychania. Zapas tlenu w aparacie powinien wystarczyć na godzinę.

Kupujące ucieczkowe aparaty regeneracyjne spółki węglowe mają do wyboru produkty czterech firm (polskiej, niemieckiej, amerykańskiej i ukraińskiej). Większość dotąd kupowała produkty polskiego producenta (na ponad 100 tys. aparatów ucieczkowych w polskich kopalniach ponad 61 tys. wyprodukowanych zostało w tej samej firmie).

djchqax

Podziel się opinią

Share
djchqax
djchqax