Trwa ładowanie...
01-10-2010 16:53

Zakończyliśmy najlepszy wrzesień od początku II wojny światowej

Ostatni tydzień miesiąca przyniósł wzrost cen akcji, co pozwoliło inwestorom na Wall Street cieszyć się z najlepszego września od 1939 roku. III kwartał był udany dla inwestorów i zdecydowanie poprawił nastroje, mimo słabych danych makro napływających z gospodarki amerykańskiej.

Zakończyliśmy najlepszy wrzesień od początku II wojny światowejŹródło: Jupiterimages
d3bqcfa
d3bqcfa

Stany Zjednoczone

Ostatni tydzień miesiąca przyniósł wzrost cen akcji, co pozwoliło inwestorom na Wall Street cieszyć się z najlepszego września od 1939 roku. III kwartał był udany dla inwestorów i zdecydowanie poprawił nastroje, mimo słabych danych makro napływających z gospodarki amerykańskiej. Duża wiara rynku w skuteczność FED wyzwoliła większe zainteresowanie zakupami mimo wyraźnych oznak osłabienia gospodarki. Pozytywnie zaskoczył Chicago PMI, rosnąc powyżej poziomu 60 pkt. Deklaracja FOMC, w której mowa o dążeniach banku centralnego do wyższej inflacji, nadal wpływa na dolara, który w relacji do euro spadł do poziomu 1,37 mimo kłopotów Irlandii i obniżeniu ratingu dla Hiszpanii przez Moody’s. Obecnie mamy sytuację gdy złe dane makro powodują większe prawdopodobieństwo zwiększenia ilości pieniądza na rynku przez FED, natomiast dobre informacje utwierdzają inwestorów, że powrót recesji jest mało prawdopodobny. Trzeba pamiętać, że tak pozytywny sentyment nie jest stały, a nastroje mogą zmienić się diametralnie w momencie
eskalacji problemów np. Hiszpanii, Portugalii czy Irlandii. Październik będzie stał pod znakiem raportów kwartalnych. Oczekiwania są kilka procent niższe od poprzednich wyników, jednakże IV kwartał według analityków ma być rekordowy. W tej sytuacji istotne będą prognozy spółek. Jeżeli managerowie największych koncernów podtrzymają pozytywny pogląd na biznes do końca roku to zdobyte poziomy mogą zostać utrzymane. Kupujący akcje muszą brać pod uwagę, że rynek rośnie wbrew wielu oznakom osłabienia w USA oraz deklaracji europejskich rządów o ostrych cięciach w budżetach w przyszłym roku, co będzie miało zdecydowany wpływ na skalę wzrostu gospodarczego w roku 2011 i 2012.
Piotr Olejniczakowski

Polska i Europejskie Rynki Wschodzące

Głównym czynnikiem mającym wpływ na notowania na warszawskiej giełdzie jest nadal układ techniczny. Kalendarium w Polsce było puste, więc oczy inwestorów były skierowane na dane makro z Eurolandu oraz rynku amerykańskiego.
W środę Orbis Travel, jedno z największych biur podróży w Polsce, złożyło wniosek do sądu o ogłoszenie upadłości. To kolejna spółka z branży turystycznej która bankrutuje w tym sezonie i według wielu analityków nie ostatnia. Jak głosi komunikat, bezpośrednią przyczyną zaistniałej sytuacji jest fakt, że obecny większościowy udziałowiec spółki, fundusz Enterprise Investors, podjął decyzję, że nie dofinansuje PBP Orbis. Co ciekawe powyższa informacja niemiała najmniejszego wpływu na notowania Orbis SA. Tego samego dnia Goldman Sachs wydał rekomendację - „kupuj” dla akcji KGHM z ceną docelową 146,09 zł, co bezpośrednio przełożyło się na notowania spółki, która przy bardzo dużym obrocie zyskiwała na wartości 3,25%. Komunikat po posiedzeniu RPP dotyczący stóp procentowych, pozostał niezauważony. Główna stopa NBP wynosi nadal nie mniej niż 3,50% i pozostała bez zmian. Jednak przy dającym się wyczuć „jastrzębim” nastawieniu, podczas październikowych obrad możemy spodziewać się podwyżki o 25 pb.
Podsumowując mijający tydzień można uznać za udany. Patrząc na oscylatory i układ techniczny, sygnał kupna obowiązuje, a kluczowym dla dalszego rozwoju sytuacji w krótkim terminie okaże się punkt oporu 2 620 pkt. na WIG20.

Konrad Widuliński

Europa Zachodnia

Kolejne informacje z grupy zagrożonych fiskalnie krajów strefy euro to główne determinanty zachowania inwestorów na rynkach Starego Kontynentu. Czołowe zachodnioeuropejskie indeksy w ujęciu tygodniowym wylądowały wprawdzie na lekkich minusach, w dalszym ciągu jednakże znajdują się blisko kwietniowych szczytów.
Uwaga inwestorów skupiła się na dwóch przedstawicielach grupy PIIGS, czyli Hiszpanii i Irlandii. Agencja Moody’s obniżyła wprawdzie hiszpański rating do poziomu AA+, nie było to jednakże zaskoczeniem dla rynku zważywszy na fakt, że było to po prostu dostosowanie się do ocen innych agencji ratingowych. Tematem na inną dyskusję jest pytanie, czy rząd w Madrycie wprowadzi w życie jakiekolwiek systemowe zmiany w swoich finansach publicznych. W przypadku biernej postawy rządzących w najbliższej przyszłości na obniżeniu ratingu może się nie skończyć.

d3bqcfa

Ciekawsze komunikaty płynęły natomiast z Dublina, który od kilku tygodni kojarzony był z problemami budżetowymi związanymi z planowaną pomocą dla znacjonalizowanego w zeszłym roku Anglo Irish Bank. Irlandzcy podatnicy „zainwestowali” już w tę instytucję ok. 22 mld euro, a spekulacje agencji Standard & Poor’s o potrzebie pomocy w łącznej kwocie nawet 35 mld euro – stanowiącej notabene aż jedną piątą irlandzkiego PKB – odbiły się na rekordowo wysokich wtorkowych rentownościach irlandzkiego długu. Ulga nadeszła w czwartek, kiedy to rząd z Dublina poinformował, że potrzebne dofinansowanie zamknie się w kwocie ok. 34 mld euro, co zgodnie z przewidywaniami ucięło kres wszelkim wątpliwościom i uspokoiło nastroje na rynkach. Tematem na inną dyskusję jest pytanie, czy to już koniec obciążania europejskich podatników problemami budżetowymi krajów strefy euro. Odpowiedź może nie być tak optymistyczna, jakiej wszyscy się spodziewają.
Tydzień kończymy w neutralnych nastrojach po nienajgorszych danych zza oceanu. Europejskie indeksy mimo lekkiej realizacji zysków są w dalszym ciągu blisko dwuletnich maksimów, co w naturalny sposób może stworzyć okazję do pobicia tych poziomów w najbliższym czasie, oczywiście przy sprzyjającym sentymencie globalnym.

Piotr Trzeciak

Azja i Ameryka Łacińska

W piątek większość rynków azjatyckich zanotowała zwyżki w reakcji na pozytywne dane o produkcji przemysłowej w Chinach. Dodatkowo sentyment na azjatyckich rynkach poprawił się dzięki informacjom z Japonii, gdzie spadło bezrobocie. Stopa bezrobocia w Japonii w sierpniu 2010 r. spadła do 5,1 proc. z 5,2 proc. w lipcu. Rynek spodziewał się spadku tego wskaźnika właśnie do 5,1 proc.
Izba Reprezentantów Kongresu USA znaczną większością głosów przyjęła projekt ustawy, która ma wywrzeć presję na Chiny, by podwyższyły kurs juana. Projekt ustawy musi jeszcze zostać uchwalony przez Senat, co nie jest bynajmniej pewne, a następnie podpisany przez prezydenta Baracka Obamę. Obłożenie dodatkowym cłem chińskich towarów może być dobrze przyjęte w USA w związku z wyborami do Kongresu 2 listopada, ponieważ wyborcy martwią się o swoje miejsca pracy i słabą kondycję gospodarki. Przed głosowaniem w Izbie Reprezentantów chiński bank centralny podtrzymał swoją obietnicę zwiększenia płynności kursu juana oraz poprawienia sposobu zarządzania tym kursem.
Chiny, największy wierzyciel USA który jest właścicielem amerykańskich rządowych dłużnych papierów wartościowych o łącznej kwocie 847 mld dolarów, twierdzą, że ich ogromna nadwyżka w handlu ze Stanami Zjednoczonymi jest winą samych Amerykanów - za mało oszczędzają i za mało produkują.
Utrzymujące się od maja spowolnienie japońskiej gospodarki trwa nadal i kraj ten może mieć problemy by w drugiej połowie bieżącego i na początku przyszłego roku wzrost realnego PKB przebił pułap 2 proc. Wzrasta także prawdopodobieństwo wystąpienia deflacji. W kluczowym obszarze gospodarki, jakim jest eksport, wciąż utrzymuje się tendencja spadkowa. W lipcu wartość eksportu wyrażonego w jenach spadła od kwietnia o 4,6 proc. Istnieją wyraźne dowody, że siła tej waluty względem dolara amerykańskiego i euro niekorzystnie wpływa na wzrost eksportu, w wyniku czego japońscy eksporterzy dóbr kapitałowych wyraźnie tracą udział w rynku na rzecz swoich europejskich rywali. W krótkim terminie siła jena będzie nadal negatywnie odbijać się na eksporcie. Do negatywnych czynników należą: wysoka stopa bezrobocia, spadek siły roboczej o 400 tys. na przestrzeni ostatnich dwóch miesięcy oraz niskie wynagrodzenia, które od stycznia spadły o 2,3 proc. Do długoterminowych czynników negatywnych zaliczyć należy brak dochodów z
inwestycji w fundusze rynku pieniężnego czy obligacyjne, słabe zwroty z akcji, utrzymującą się deflację, negatywne oczekiwania inflacyjne oraz niekorzystną sytuację demograficzną. Obecnie istnieje spore prawdopodobieństwo, że deflacja w Japonii utrzyma się przynajmniej przez pierwszą połowę 2011 roku.
Brazylijski minister finansów przestrzegł w tym tygodniu przed groźbą globalnej wojny walutowej. Popularność rynków wschodzących wzrasta. Inwestorzy kupują aktywa z tych regionów zakładając, że tak jak w przypadku mega emisji Petroleo Brasileiro SA, na 70 mld dolarów może dać spore zyski. Ponad 50 proc. pakietu objęty przez Skarb Państwa kraju samby wydaje się w tym zupełnie nie przeszkadzać.

Jan Żuralski

d3bqcfa

Surowce

Rynki surowcowe drożeją na skutek optymizmu po publikacjach danych makroekonomicznych i sytuacji na rynku walutowym. Ropa naftowa zdołała pokonać techniczny opór na poziomie 80 dolarów za baryłkę i zmierza ku szczytowi z początku sierpnia br. wyznaczonego na poziomie 82,12 dol./bar. W ujęciu tygodniowym surowiec zdrożał o 6%. Wzrost cen ropy to efekt publikacji danych makro ze Stanów Zjednoczonych oraz Chin. Zarówno w USA jak i w Państwie Środka mamy do czynienia z poprawą wskaźników przemysłowych, co świadczy o kontynuacji procesu wychodzenia światowych liderów gospodarczych z recesji. Dodatkowym bodźcem były tu dane z amerykańskiego rynku pracy, które mówiły o spadku liczby bezrobotnych. Oczywiście swoje 3 grosze wtrącił amerykański dolar, który wspierał wzrosty wszystkich surowców. Miedź zdrożała pokonując psychologiczną barierę 8000 dolarów za tonę. W piątkowe popołudnie za tonę metalu na giełdzie w Londynie płacono 8160 dolarów. Złoto również kontynuuje swój marsz na północ osiągając cenowy rekord na
poziomie 1317 dolarów za uncję.

Tomasz Ray-Ciemięga

d3bqcfa
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d3bqcfa