Zamiast dyplomu - wpis do rejestru dłużników

Prawne fora oraz serwisy społecznościowe zapełniają się skargami studentów albo niedoszłych studentów, którzy niespodziewanie dla samych siebie znaleźli się w Krajowym Rejestrze Dłużników. Jak do tego doszło?

Obraz
Źródło zdjęć: © Fotolia

Serwis natemat.pl zwrócił uwagę na problemy byłych zaocznych studentów Uniwersytetu Warszawskiego. Ludzie ci odkrywają, że uczelnia wpisuje ich do Krajowego Rejestru Dłużników za niezapłacone czesne. Taka przygoda spotkała między innymi panią Monikę: "Dostałam potwierdzenie, że nie ma mnie na liście studentów. Kiedy niedawno odwiedziłam mój dziekanat, bo chciałam wrócić na uczelnię, na studia zaoczne, okazało się, że trafiłam do Krajowego Rejestru Długów".

Pani Monika nie zapłaciła za studia, bo okazało się, że godziny jej nie odpowiadają i po prostu zrezygnowała z zajęć. Okazało się jednak, że dla uniwersytetu to nie jest wytłumaczenie.

"Nie dostałam żadnego wezwania do zapłaty, żadnych listów. Nie mogłam się też o zaległościach dowiedzieć z systemu, bo po skreśleniu byłam pewna, że tam nie figuruję. Potraktowali mnie tak, jakbym specjalnie chciała uniknąć płacenia. Nie wiedziałam o tym, bo gdybym wiedziała, na pewno mogłabym temu zapobiec" - pomstuje na łamach natemat.pl niedoszła studenta.

Przedstawiciele Uniwersytetu Warszawskiego potwierdzają, że uczelnia ma podpisaną umowę z KRD, a do rejestru są zgłaszani nawet studenci zalegający 200 zł za egzamin. Podobnie postępuje jednak nie tylko UW. W internecie możemy znaleźć sporo skarg osób, które znalazły się w KRD, bo zapomniały o uniwersyteckich opłatach.

"Nie zapłaciłam czesnego za studia, które przerwałam i mi naliczyli opłaty do czasu skreślenia z listy za aż sześć miesięcy. Niestety zgubiłam umowę i nie mogę sprawdzić, czy słusznie to naliczyli. Czy jest jakiś sposób, aby poprosić o ksero tej umowy w szkole?" - skarży się były student na jednym z prawnych forów.

Inny internauta opowiada o tym, że uczelnia dopadła go po latach: "Dostałem pismo z uczelni do której zapisałem się chyba w 2005 roku wpłacając wpisowe. Nie rozpocząłem nauki z uwagi na brak środków (studia zaoczne). Uczelnia przysyłała wezwania do zapłaty za czesne, ale ignorowałem je, kilka razy kontaktując się z uczelnią, że nie zamierzam nic zapłacić, bo nie rozpocząłem nauki. Sprawa ucichła na jakieś dwa lata, a teraz próbują wyegzekwować pieniądze strasząc mnie wpisem do KRD".

W serwisie Wykop.pl także skarżą się byli studenci: "Odebrałem list od Kancelarii Radcy Prawnego w Łodzi, wezwanie do zapłaty. AHE żąda ode mnie 3000 zł (trzech tysięcy złotych) za nieuregulowane czesne + maksymalne odsetki. Gdy byłem studentem AHE płaciłem czesne za szkołę, w drugim semestrze kiedy zrezygnowałem ze studiów, przestałem płacić (bo nie byłem już studentem) i okazuje się że uczelnia wciąż wystawiała mi rachunki (za miesiące w których już nie studiowałem)".

Te historie są oczywiście smutne. Pojawia się jednak pytanie, czy przypadkiem byli lub niedoszli studenci nie są sami sobie winni? Zwykle wpadają w kłopoty na skutek własnych zaniedbań. Wielu z nich otwarcie przyznaje, że nie płaciło, bo nie chodziło na zajęcia. I myśleli, że to wystarczy. Tymczasem zapominali dopełnić podstawowych formalności, czyli skreślić się z listy na uczelni. I może studiów nie skończyli, ale dostali niezłą szkołę życia.

Z drugiej strony - i to wielu prawników uważa za skandaliczne - w KRD można znaleźć się bez sądownie stwierdzonego długu. Wydostać się za to bardzo trudno. Oczywiście, można zapłacić. Można też na drodze sądowej udowodnić, że długu nie było. Jeśli ktoś nie ma pieniędzy na spłatę lub prawnicze boje - czeka go napiętnowanie nawet na wiele lat.

Wybierając się na płatne studia warto więc sobie zakonotować, że uniwersytety to instytucje biurokratyczne i często bardzo bezwzględne. Zawsze musimy pamiętać o dopełnieniu wszelkich formalności.

Paweł Rybicki

Wybrane dla Ciebie
Kto korzysta z Funduszu Spójności? Ważna reguła 90 proc.
Kto korzysta z Funduszu Spójności? Ważna reguła 90 proc.
500 tys. zł na wsparcie ratowników. "Nie muszą już sprzedawać łodzi"
500 tys. zł na wsparcie ratowników. "Nie muszą już sprzedawać łodzi"
Nowe "elektryki" do Morskiego Oka. Fiakrzy alarmują o łamaniu ustaleń
Nowe "elektryki" do Morskiego Oka. Fiakrzy alarmują o łamaniu ustaleń
Straty sięgają 100 proc. Jest apel plantatorów. Minister odpowiada
Straty sięgają 100 proc. Jest apel plantatorów. Minister odpowiada
Arabowie nie dotarli na majówkę do Zakopanego. "Ruch wyhamował"
Arabowie nie dotarli na majówkę do Zakopanego. "Ruch wyhamował"
Droga zamiast działek ROD w Gdyni? Syn Tuska zabrał głos
Droga zamiast działek ROD w Gdyni? Syn Tuska zabrał głos
Ile Polacy wydadzą na majówkę? Niektórzy nawet 4 tys. zł
Ile Polacy wydadzą na majówkę? Niektórzy nawet 4 tys. zł
Szukają Polaków do pracy na lotnisku. Płacą w przeliczeniu 16 tys. zł
Szukają Polaków do pracy na lotnisku. Płacą w przeliczeniu 16 tys. zł
To koniec kariery w klubie PiS. Oto majątek Janusza Kowalskiego
To koniec kariery w klubie PiS. Oto majątek Janusza Kowalskiego
Zielony napój to hit w Polsce. Wzrost zamówień o 134 proc.
Zielony napój to hit w Polsce. Wzrost zamówień o 134 proc.
Tu grillować w majówkę nie można. Grozi do 5 tys. zł mandatu
Tu grillować w majówkę nie można. Grozi do 5 tys. zł mandatu
"Mały Dubaj" nad Bałtykiem. Padła konkretna data otwarcia hotelu
"Mały Dubaj" nad Bałtykiem. Padła konkretna data otwarcia hotelu
ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ… TE ARTYKUŁY WARTO PRZECZYTAĆ