Trwa ładowanie...

Związkowcy z Praktikera piszą do Rafalskiej. "Nie wiemy, czy dostaniemy zaległe pensje"

- Nie wiemy, czy w ogóle dostaniemy zaległe pensje. Nie możemy też szukać nowej pracy - mówi Mariusz Włodarczyk, przewodniczący Komisji Zakładowej NSZZ Solidarność Pracowników Praktiker Polska. Związkowcy zaapelowali do minister rodziny Elżbiety Rafalskiej o interwencję w sprawie sytuacji w firmie,

Share
Związkowcy z Praktikera piszą do Rafalskiej. "Nie wiemy, czy dostaniemy zaległe pensje"
Źródło: East News
d495x94

O sprawie poinformowała Śląsko-Dąbrowska "Solidarność". Jak wskazują związkowcy, Problem dotyczy około 500 osób, które nie otrzymały wynagrodzeń za kwiecień, ani wypowiedzeń i świadectw pracy, bez których nie mogą szukać nowego zatrudnienia.

– Żyjemy w ciągłej niepewności. Nie wiemy, czy w ogóle dostaniemy zaległe pensje. Nie możemy szukać nowej pracy. Sprawa dotyczy ponad 500 pracowników. W wielu przypadkach są to jedyni żywiciele rodzin, matki samotnie wychowujące dzieci – mówi Mariusz Włodarczyk, przewodniczący Komisji Zakładowej NSZZ Solidarność Pracowników Praktiker Polska, cytowany w komunikacie związku.

d495x94

Z zarządem firmy nie mają żadnego kontaktu. - Nikt nie jest w stanie udzielić nam jakichkolwiek konkretnych informacji. 8 maja na nasz wniosek w firmie zjawili się inspektorzy Państwowej Inspekcji Pracy. Jednak im również nie udało się skontaktować z przedstawicielami zarządu - mówi przewodniczący.

Związkowcy chcą, by podległe minister Rafalskiej instytucje objęły szczególnym nadzorem sytuację w Praktiker Polska. "Zaangażowanie Ministerstwa Rodziny Pracy i Polityki Społecznej byłoby dla pracowników Praktiker Polska i ich rodzin gwarancją tego, że ich prawa będą respektowane oraz pozwoliłoby uniknąć eskalacji niepokojów społecznych w spółce" - napisali w liście.

Sieć ma problemy od miesięcy. W połowie kwietnia sąd umorzył postępowanie sanacyjne, co w opinii związkowców oznacza, że upadłość jest tylko kwestią czasu. Działalność prowadzi już tylko kilka sklepów sieci m.in. w Gdańsku, Grudziądzu i Nowym Sączu. "W pozostałych placówkach pracownicy codziennie rano meldują się w pracy tylko po to, aby podpisać listę obecności" - informuje "Solidarność".

Poprosiliśmy sieć o komentarz. Czekamy na odpowiedź.

d495x94

Podziel się opinią

Share
d495x94
d495x94