Trwa ładowanie...
d1lfcl0

7 tys. zł za ogrzewanie małego mieszkania? "Spółdzielnie nie rozumieją, czym są podzielniki. Warto zawalczyć w sądzie"

"Rozbój" – pomyślała nasza czytelniczka po tym, jak dowiedziała się, że ma zapłacić 7 tys. zł za ogrzewanie mieszkania. Podejrzewa, że winne wszystkiemu są okryte złą sławą podzielniki ciepła. "To nie podzielniki są złe, ale spółdzielnie, które nie umieją odczytywać wyników" – wyjaśnia ekspert. I przekonuje, że warto walczyć o swoje w sądzie.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Rachunki za ogrzewanie zwiększyły się o kilka razy? To na pewno nie kwestia większego zużycia
Rachunki za ogrzewanie zwiększyły się o kilka razy? To na pewno nie kwestia większego zużycia (East News, Fot: PIOTR KAMIONKA/REPORTER/EAST NEWS)
d1lfcl0

Za 7 tys. zł można jechać z rodziną w jakieś ciepłe miejsce i zapomnieć o zimie. Pomysłów na zagospodarowanie takich pieniędzy jest wiele i nasza czytelniczka z Jędrzejowa w województwie świętokrzyskim na pewno też ma w głowie długą listę. Ale nic z tego. 7 tys. zł zniknie z jej konta i pójdzie na spłatę rachunków za ogrzewanie.

Czyli pieniądze jak za tropiki, ale w warunkach z wielkiej płyty. Pani Ewa jest zrozpaczona, bo po raz pierwszy dostała rachunek na tak wysoką kwotę. I nie ma wątpliwości, że to zdecydowanie za dużo za ogrzanie 56-metrowego mieszkania.

- Zostałam obciążona kosztami rozliczenia C.O. na kwotę 7022,48 zł. Po uwzględnieniu przedpłat mam do zapłacenia 5377.55 zł. W poprzednich latach rozliczenia były różne; czasem dostawałam częściowy zwrot, niekiedy przedpłata pokrywała pełne koszty, ale nigdy nie miałam niedopłaty. A co dopiero takiej! – napisała do nas przez #Dziejesie.

d1lfcl0

Obejrzyj: Mają małe marzenie: żeby w mieszkaniu było ciepło. Wtedy przestana chorować

Podzielnik – źródło zła?

Pani Ewa jest przekonana, że to sprawka zamontowanych na grzejnikach podzielników ciepła. I nie ona jedna uważa się za "ofiarę" podzielników. Podobne historie już opisywaliśmy.

d1lfcl0

Podzielniki to niewielkie urządzenia, które umieszcza się na grzejnikach. Służą do podziału kosztów ciepła pomiędzy wszystkich lokatorów budynku. Sama zasada jest więc jak najbardziej słuszna – ile ciepła wykorzystałeś, za tyle płacisz. Niestety, rzeczywistość zweryfikowała uczciwe założenia.

- Podzielniki nie mierzą energii ani żadnych jednostek (np. kilodżule czy kilowatogodziny). W specyfikacji tych urządzeń w ogóle nie ma wskazania, jakie jednostki mierzą. Aby w odpowiedni sposób wykorzystać informacje z podzielników, trzeba odpowiednio "zarządzać" informacjami. Tymczasem spółdzielnie robią to w sposób, który nie odzwierciedla rzeczywistego wykorzystania energii dla ogrzania mieszkania - wyjaśnia w rozmowie z money.pl mecenas Szczepan Barszczewski, który specjalizuje się w odzyskiwaniu niesłusznie naliczonych opłat za ogrzewanie.

Ma to nawet swoją nazwę: "odszkodowania grzewcze". Poszkodowanych nie brakuje.

d1lfcl0

- Jednej z moich klientek spółdzielnia mieszkaniowa naliczyła 15500 zł za 12 miesięcy. Reklamacja nic nie wniosła, bo spółdzielnia utrzymywała, że wszystko jest w normie. Sprawa trafiła do sądu, bo rozliczenie jest przeszacowane o 14 tys. zł - opowiada.

A z tym "zarządzaniem informacjami" spółdzielnie nie zawsze sobie radzą. Zasady rozliczeń określają w regulaminach, ale jako że sami pracownicy administracji często nie rozumieją, jak działają podzielniki, to te regulaminy nie dość, że są nieprecyzyjne, to również niesprawiedliwe. W rezultacie właściciele mieszkań o podobnej wielkości płacą czasem rachunki, które różnią się o kilka tysięcy złotych. I to niezależnie od tego, że w obu lokalach w tym samym budynku panowała podobna temperatura.

Niejasne algorytmy, błędne założenia

Maciej Surówka, prezes Stowarzyszenia Certyfikatorów i Audytorów Energetycznych wyjaśnia, że za różnice odpowiadają różne "czynniki korygujące", a więc na przykład położenie mieszkania w budynku. Jego zdaniem to nie podzielniki są złe, lecz winna jest nieumiejętność korzystania z nich. Wszystko rozbija się właśnie o sposób odczytu, uwzględnienie dodatkowych okoliczności oraz o to, by mieszkańcy wiedzieli, jak działa algorytm.

d1lfcl0

- Algorytm naliczania powinien być jasny dla wszystkich. Tymczasem ludzie nie mają pojęcia na ten temat, bo nikt im nie umie wyjaśnić. Przykładowo zastanawiają się, czy po otwarciu okna powinni maksymalnie rozkręcić grzejniki czy powoli, tak by mieszkanie nagrzewało się stopniowo. Jeśli mnie o to pani zapyta, to też powiem, że nie wiem, bo algorytm każdego podzielnika może być inny – wyjaśnia Maciej Surówka i dodaje, że w idealnej sytuacji do lokatorów powinny trafić przejrzyste wykresy, które pokazują sposób naliczania jednostek.

Surówka jest biegłym sądowym w sprawach o zawyżone opłaty. Jego zdaniem o ile "pracę domową" odrobiły, przynajmniej częściowo, wspólnoty mieszkaniowe, które są bardziej skłonne informować lokatorów o zasadach naliczania opłat, to spółdzielnie robią z tego wielką tajemnicę.

- Ludzie, którzy dostają zawyżone w swoim przekonaniu rachunki, czują się bezradni. Nie wiedzą, z czego wynika rachunek, a spółdzielnia zamiast to wyjaśnić, rozkłada ręce i mówi: przecież mamy regulamin i nam wszystko się zgadza – opowiada.

Przyznaje, że sam prosił spółdzielnię, do której należy, o dokument przedstawiający rozliczenie ciepła dla całej nieruchomości. I zanim to się udało, kilkukrotnie odszedł z niczym.

d1lfcl0

- Spółdzielnie bardzo nie chcą przekazywać takich informacji. Zasłaniają się np. ustawą o ochronie danych osobowych. Tyle że informacje o tym, który lokal ile jednostek ciepła wyemitował, to żadne dane osobowe. Zwłaszcza w sytuacji, gdy wysokość kosztów ustalamy poprzez podzielenie ogólnych kosztów ogrzania budynku przez wszystkie mieszkania – wyjaśnia.

Maciej Surówka radzi naszej czytelniczce, by wystąpiła do sądu o ustalenie, że opłaty za ogrzewania zostały naliczone w sposób nieprawidłowy. Przekonuje, że może wygrać, ale musi precyzyjnie wyjaśnić, na czym polega błąd spółdzielni.

- Trudno wygrać, jeśli powód będzie podnosił, że podzielniki wykazały zbyt duże zużycie energii – bo co to znaczy zbyt duże i w stosunku do czego? Raczej musi wykazać, że model rozliczenia jest wadliwy, bo na przykład jest niekorzystny dla lokatorów zajmujących mieszkania na najwyższej kondygnacji. Trzeba przedstawić błędy systemowe, a nie tylko mieć żal, że sąsiedzi płacą mniej. Bo jeśli tak jest, to w pierwszej kolejności warto próbować ustalić, z czego wynikają różnice w rachunkach – wyjaśnia Maciej Surówka.

Podobnego zdania jest mecenas Szczepan Barszczewski, który przekonuje, że kluczowa dla powodzenia działań będzie opinia biegłego, który dowiedzie, czy podzielniki spełniają swoją rolę.

d1lfcl0

Warto zawalczyć o swoje, bo korzystny wyrok oznacza nie tylko zwrot niesłusznie naliczonych opłat, lecz także może wpłynąć na spółdzielnię (wspólnotę), by udoskonaliła sposób wykorzystywania odczytów podzielników. Mówiąc wprost, stworzy przejrzyste, uczciwe regulaminy, które nie będą nikogo faworyzowały. Tym samym zwycięstwo jednego lokatora poprawi sytuację wszystkich pozostałych.

Maciej Surówka wie, że nasza czytelniczka nie jest jedyna "ofiarą" niekorzystnej (i być może nieuczciwej) interpretacji odczytu podzielników. Do Stowarzyszenia Certyfikatorów i Audytorów Energetycznych często dzwonią ludzie w takiej samej sytuacji.

- Można się z nami skontaktować. Poradzimy, w jaki sposób rozmawiać ze spółdzielnią oraz co zrobić, gdy ta nie jest skłonna do rozmów. Chętnie zapoznamy się z regulaminami odczytów, zwrócimy uwagę na niejasności – zachęca czytelników Maciej Surówka.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

d1lfcl0

Podziel się opinią

Share

d1lfcl0

d1lfcl0