Deutsche Welle
bałtyk
12-08-2018 (13:13)

Bałtyk się dusi. Nawozy dobre dla rolnictwa, zabójcze dla Bałtyku

Czym jest plaga sinic, boleśnie przekonali się turyści nad Bałtykiem – tego lata i w wielu innych. Winne jest głównie rolnictwo.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Zakaz kąpieli obowiązuje do odwołania.
Zakaz kąpieli obowiązuje do odwołania. (Shutterstock.com)
WP

Kiedy na polach ląduje za dużo nawozów, ich nadwyżki trafiają prędzej czy później do rzek, a z nimi do morza. To, co jest niezbędne do życia dla roślin, dla morza szybko staje się problemem.

Badania przeprowadzone w Niemczech wykazały wprawdzie, że od 2006 r. liczba składników organicznych i metali ciężkich spływających do Morza Bałtyckiego nieco się zmniejszyła, w sumie jednak obserwuje się „trend do stagnacji względnie lekkiego spadku” – wynika z odpowiedzi federalnego ministerstwa środowiska na zapytanie Zielonych.

Sytuacja zmienia się jednak z roku na rok. W latach obfitych w opady rzeki niosą do Bałtyku więcej zanieczyszczeń biogennych, których większość pochodzi z rolnictwa – wynika z pisma, którego treść zna agencja DPA.

WP

Zgodnie z nim, w 2016 r. do Bałtyku spłynęło z niemieckich pól 11 943 ton związków azotu. W 2006 r. było to według Federalnego Urzędu Środowiska (UBA) 15 327 ton. Ale bywały lata lepsze i gorsze. W 2007 odnotowano 28 873 związków azotu, najniższy stan natomiast w 2014 – 9630 ton.

CZYTAJ: 289 mln dolarów dostanie ogrodnik chory na raka. Zapłaci producent środka chwastobójczego

W przypadku fosforanów nastąpił w latach 2006-2016 spadek z 437 do 371 ton. Ale także tu sytuacja różniła się w poszczególnych latach. I tak w 2011 odnotowano 842 ton fosforanów spływających rzekami do Bałtyku, a 357 ton w 2014 roku. Należącego do metali ciężkich ołowiu rzeki odprowadziły 1,2 ton w 2006 i 417 kg w 2016.

Glonowe dywany na plażach

WP

Zbyt duży dopływ biogenów do Bałtyku jest ekologicznym problemem. Jak podaje UBA, nadmiar związków azotu i fosforu w wodzie morskiej sprzyja rozwojowi mikroskopijnie małych, pływających glonów i większych, osadzonych w podłożu. Zabierają one światło, a po zakwitnięciu ich rozpad może z kolei prowadzić do niedoboru tlenu.

Zabierają go bakterie tlenowe rozkładające martwe glony. „Obydwa efekty obniżają jakość wody” – czytamy w raporcie UBA. W sumie, im więcej spływa do Bałtyku zanieczyszczeń biogennych, tym więcej w nim beztlenowych pustyń, tzw. martwych stref.

Częściej niż zazwyczaj występują też częściowo toksyczne glony i gatunek sinic – spirulina. Raz po raz dryfują na plaże Meklemburgii Pomorza-Przedniego i Szlezwiku-Holsztyna glonowe dywany. O morskich kąpielach nie ma wtedy mowy. Nie trzeba zresztą jechać do Niemiec. Gnijący, glonowy dywan pokrył w tych dniach choćby plażę w Świnoujściu.

Nawozy w dopływach Bałtyku

WP

Związki azotu są niezbędne do życia. Stają się problematyczne, jeżeli na przykład przez nawozy przedostaje się ich do ziemi więcej, niż mogą przyjąć rośliny. Wnikają wówczas do wód gruntowych, rzek i rzekami do morza. W dopływach Morza Bałtyckiego – Odrze, Pianie, Warnow, Schwentine czy Trave większość, bo 80 proc. związków azotu pochodzi z pól uprawnych – pisze UBA.

ZOBACZ: Bezpieczeństwo żywnościowe Polski zagrożone. "Będziemy całkowicie zależni"

WP

Według ministerstwa mniej więcej połowa fosforanów z pól przedostaje się do morza rzekami, głównie ze względu na erozję gleby, ale w ok. 40 procentach źródłem są też ścieki.

Od lata 2017 obowiązują w Niemczech zaostrzone przepisy dotyczące nawozów, w tym górna granica nawożenia azotowego i dłuższe okresy zakazu stosowania nawozów. Może jednak minąć sporo czasu, zanim przepisy te poskutkują.

Rząd patrzy bezczynnie

– Od ponad 10 lat spływa w Niemczech do Bałtyku zbyt dużo związków azotu, fosforu i zanieczyszczeń, chociaż wiadomo, że Morze Bałtyckie ma ogromny problem z przeżyźnieniem – krytykuje Steffi Lemke, rzeczniczka partii Zieloni w Bundestagu ds. ochrony środowiska. – Ale rząd federalny pozostaje bezczynny, ubolewa nad tym stanem zamiast przystąpić do działań – dodaje. Jej zdaniem konieczne jest zakończenie masowej hodowli zwierząt i jeszcze większe ostrzejsze normy dotyczące stosowania nawozów.

WP

Dla Bałtyku takie bogate w składniki organiczne dopływy wód są problematyczne, bo morze wymienia swoje wody bardzo powoli.

– Morze Bałtyckie potrzebuje 30 do 35 lat, by wymienić swoją wodę – wyjaśnia Jochen Lamp, ekspert ds. morskich w organizacji ekologicznej WWF. Całkowita wymiana wód Morza Północnego trwa zaledwie cztery lata. Zastrzyki bogatej w tlen, świeżej wody z Morza Północnego niosą do Bałtyku przede wszystkim zachodnie sztormy. – Ale w międzyczasie eurofizacja występuje także w dalekich od brzegu obszarach Morza Bałtyckiego – wskazuje Lamp. Wcześniej problem ograniczał się do zatok i okolic oczyszczalni ścieków.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Polub WP Finanse
WP
WP