Trwa ładowanie...
d3d5udj

Bańka spekulacyjna na bitcoinie. Ponad 300 mld dol. w kryptowalutach

Cena bitcoina zbliża się do 10 tys. dol., podczas gdy jeszcze na początku roku była poniżej tysiąca dolarów, a ponad cztery lata temu - poniżej 100 dolarów. Takie rzeczy nie są nowością. Już się zdarzały. Zwykle jednak kończyły się podobnie. To "bańka spekulacyjna" - mówi Kornel Kot, analityk TMS. Polacy dali się w nią jednak wciągnąć.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
To co się dzieje na kryptowalutach wygląda na czyste szaleństwo. 300 mld zł włożono w coś co formalnie nic nie jest warte
To co się dzieje na kryptowalutach wygląda na czyste szaleństwo. 300 mld zł włożono w coś co formalnie nic nie jest warte (Fotolia)
d3d5udj

Wycena bitcoina doszła do prawie 10 tys. dol., przekraczając w poniedziałek po raz pierwszy w historii poziom 9,7 tys. dol. Czytanie o nowych rekordach bitcoina robi się już zresztą nudne -oczywiście dla większości ludzi poza tymi, którzy kupowali bitcoiny nawet kilka miesięcy temu.

Od początku roku cena co chwilę przebija jakiś ważny, okrągły poziom. Teraz zmierzy się z bardzo okrągłym poziomem pięciocyfrowym w dolarach.

Co więcej, wszystkie kryptowaluty warte są już ponad 300 mld dol. - podał w poniedziałek serwis cryptomaps.org. Tym samym ich wartość doszła do poziomu, który kwalifikowałby je do pierwszej dziesiątki największych firm w USA, tj. nawet dokładnie na dziesiąte miejsce zaraz za bankiem JP Morgan, a przed gigantem detalicznym Wal-Mart. Poza spółkami z USA wartością kryptowaluty przebijają tylko dwie spółki chińskie: Alibaba i Tencent.

d3d5udj

Z najbardziej popularnych kryptowalut, bitcoiny mają łączną wartość 160 mld dol., ethereum 46 mld dol., a bitcoin-cash 28 mld dol.

cryptomaps.org

Dlaczego właściwie zwykły ciąg zakodowanych znaków wyceniany jest wyżej, niż spółki giełdowe, przynoszące akcjonariuszom miliardy dolarów zysków?

- Bitcoin miał być alternatywnym źródłem płatności, pomijać aspekty związane z bankowością, dając anonimowość. Obecnie stał się sybstytutem dla niektórych inwestycji - powiedział money.pl Kornel Kot, analityk rynków finansowych TMS Brokers. - To wszystko zaczęło się zmieniać do tego stadium, gdy nie tylko zaczynamy doceniać anonimowość, ale liczyć na wzrost inwestycji. Zaczynamy obserwować "bańkę spekulacyjną", aczkolwiek nikt nie wie, kiedy ona zacznie pękać - dodaje.

d3d5udj

Zresztą, wielu analityków temat w ogóle omija. Zarówno ci, specjalizujący się w walutach, jak i ci od surowców. Nie dziwne. Jak tu powiedzieć coś konkretnego, skoro nic konkretnego nie wiadomo? Bo jak to-to właściwie wycenić? Ci, którzy na to się porywają - parę razy analitycy z dużych amerykańskich banków inwestycyjnych - bazują tylko na wykresach i wielkości obrotów. To prawie jak wróżenie z fusów

- Chiny są jednym z głównych motorów napędowych wzrostu. W ogóle około 50 proc. obrotu pochodzi z państw azjatyckich. Bardzo duże są transfery z jena, czy z indyjskiej waluty - informuje Kot.

Dlaczego akurat tam szał jest największy? Jak podaje analityk TMS, duża w tym wina - albo jak kto woli (szczególnie właściciele bitcoinów) "zasługa" - regulacji rządowych.

d3d5udj

- Chiny mają bardzo restrykcyjne wymogi, jeśli chodzi o inwestycje i jeśli chodzi o transfer kapitału pomiędzy jednym państwem a drugim. Wycena bitcoina jest przez to podbijana. To lepsza alternatywa, niż to, co Chińczycy mogą osiągnąć na rynku lokalnym. W przypadku bitcoina nic nie jest kontrolowane przez państwo. Dzięki temu chińscy inwestorzy mogą się czuć spokojnie - opisuje analityk.

Kilka lat temu Chińczycy inwestowali w złoto i wywoływali tym hossę na rynku. Przed kantorami ustawiały się kolejki. Bogacący się liczni mieszkańcy Państwa Środka w ten sposób oszczędzali nadwyżki finansowe. Teraz to samo dzieje się na bitcoinie, tyle, że jest wygodniej i nie trzeba już stać w kolejkach. Z racji tego, że bitcoin ma mniejszą płynność, tym większe zamieszanie robi popyt ze strony Chińczyków.

Okazuje się, że regulacje rządowe, które miały spowolnić odpływ kapitału z Chin, wywołały bańkę spekulacyjną w miejscu, które Chińczycy uznali za dogodne dla siebie.

Polacy nie gęsi?

- Na szóstej pozycji jeśli chodzi o wolumen obrotów są Polacy - podaje analityk. - Patrząc po obrocie to około procenta całego ruchu idzie ze złotego. Ale 50 proc. bierze się z dolara i jena - dodaje.

d3d5udj

Gdyby przełożyć ten jeden procent obrotów na jeden procent wartości, dawałoby to… aż 3 mld dol. zainwestowane przez Polaków. To raczej mało prawdopodobna liczba. Podejrzewać należy, że nasi rodacy uaktywniają się na fali wiadomości o rekordach.

Jak widać, wiadomości o kolejnych progach przebijanych przez kryptowalutę działają równie mocno, jak te, które pojawiały się za pierwszej hossy giełdowej. Niektórzy nie wytrzymywali już patrzenia, jak wszystko rośnie po limitowane 10 proc. dziennie i dorzucali pieniądze, pompując bańkę.

- Bitcoin przeżywa to, co było u początków naszej giełdy. Tylko nie życzyłbym podzielenia losów Universalu. Mam nadzieję, że tak jednak nie będzie i bitcoin przetrwa - mówi analityk TMS.

d3d5udj

Lepiej, żeby Polacy nie byli tymi, którzy wskakują ostatni do kolejki górskiej. Może się okazać, że wybrali najgorszy moment z możliwych.

Ile wart jest bitcoin?

Jak to ustalić? - Słyszałem o wycenie, która mówi, że jest wart tyle, ile wartość dysków twardych, na których jest zapisany - mówi Kornel Kot. - Bitcoin na pewno nie będzie tańszy od dolara - 1:1 to całkowite minimum. Spowodowane to będzie anonimowością i szybkością transferu - twierdzi.

W połowie miesiąca pisaliśmy o Katsunori Sago, który kieruje działem inwestycji w Post Banku z Japonii. Według niego wart jest mniej niż 100 dol. Po takiej cenie rozważałby jego zakup. Jednocześnie nie wykluczył wtedy zarazem wzrostu do 10 tys. dol. - przy cenie poniżej 8 tys. dol. Tak właśnie szokująca jest otoczka rajdu na kryptowalucie - analityk prognozuje wzrosty do 10 tys. dol. czegoś, co jest warte według niego poniżej 100 dol.

d3d5udj

Co dalej?

- Bitcoin jest na tyle nieprzewidywalny, że odbicie w kierunku 5 tys. może nastąpić w dowolnym momencie. Wystarczy, że inne kryptowaluty zaczną spadać. Były sytuacje, że ethereum miało problemy techniczne, opóźnione rozliczenia i już to uderzyło po części w bitcoina - mówi Kornel Kot. - Odwrót może nastąpić, to zwykła gra rynku. Coraz więcej jest już zresztą zleceń sprzedaży. Pytanie, czy tym poziomem (od którego zacznie się odwrót - red.) będzie 10 tys. dol., czy kursy już wcześniej obserwowane, czyli 9,6 tys. dol. Ciężko pokusić się o określenie, jakie jest najbliższe wsparcie - myślę, że 9 tys. jako okrągła liczba - dodał.

Na pytanie, dlaczego taki sam szał nie panuje na rynku złota, odpowiada przytaczając podobne informacje, jak w przypadku bitcoina.

- W niektórych państwach istnieją obostrzenia odnośnie złota. Myślę o złocie fizycznym. Ale zmienność, która jest obserwowana na rynku bitcoina, to coś, co napędza kryptowalutową euforię najbardziej - podsumowuje Kot.

d3d5udj

Podziel się opinią

Share

d3d5udj

d3d5udj