Biedronka nie chce kart, woli płatności mobilne

To będzie prawdziwa rewolucja. W Biedronce będzie można płacić już nie tylko gotówką. Największa w Polsce sieć handlowa chce wprowadzić płatności mobilne - dowiedziała się Wirtualna Polska.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Biedronka nie chce kart, woli płatności mobilne
(Sebastian Ogórek/WP.PL)
WP

Według informacji Wirtualnej Polski jeszcze w tym roku w Biedronce będzie można zapłacić za pomocą telefonu. W porozumieniu z firmą ICP Polska, sieć przygotowała specjalną aplikację na smartfony. Po zainstalowaniu programu na telefonie komórkowym,w prosty sposób będzie można płacić za zakupy.

Aplikacja wymaga połączenia z internetem. Aby nie narażać klientów na koszty, w Biedronkach powstaną małe sieci wi-fi. Podchodząc do kasy, trzeba będzie mieć włączony telefon, uruchomić na nim specjalny program i wprowadzić kod PIN.

Gdy kasjer zacznie skanować produkty, należy wybrać opcję "płacę" na komórce, co wygeneruje kolejny sześciocyfrowy kod. Ten na kasę wklepie już kasjer, a nam na ekranie telefonu wyświetli się kwota do zapłacenia, którą musimy zatwierdzić. Potem drukują się już paragony. Wszystko to może trwać mniej niż wyjęcie gotówki z portfela i wydanie reszty.

WP

W 2011 roku w Biedronce zrobiliśmy zakupy za około 25 mld zł. Cała ta kwota do jej kas wpłynęła w gotówce, bo sieć w ogóle nie akceptuje płatności kartami. Jej zdaniem prowizje, jakich życzą sobie banki, organizacje kartowe i płatnicze, są za wysokie - średnio w Polsce wynoszą 1,7 proc. i należą do najwyższych w Europie. Gdyby Biedronka tylko połowę swoich transakcji przyjęła w postaci e-pieniądza, musiałaby płacić 200-250 mln zł prowizji rocznie!

Taka oszczędność to tylko jedna strona medalu. W kasach Biedronki nieustannie brakuje drobnych, a klienci stoją przez to w dłuższych kolejkach. Poza tym gotówka też ma swoją cenę. Jej transport, ochrona, dostarczanie drobnych, liczenie to, jak się szacuje, koszt rzędu 0,3-0,4 proc. przychodów sieci.

Tymczasem według nieoficjalnych informacji Wirtualnej Polski Biedronka negocjuje z paroma dużymi bankami. Dyskont chce ustalić opłatę interchange w płatnościach mobilnych na poziomie 0 proc. Taka umowa wykluczyłaby z gry wystawców kart - firmy Visa i MasterCard.

- Nawet na takich zasadach część banków może zdecydować się na współpracę z Biedronką, ale nie wszystkie. Przede wszystkim zależeć będzie instytucjom, które chcą mocniej wejść na prowincję. Na myśl przychodzi mi tutaj BGŻ, banki spółdzielcze, no i może jeszcze PKO BP - uważa Tomasz Bursa, analityk giełdowy Ipopema Securities.

WP

Jego zdaniem banki mogą się buntować przeciw interchange na poziomie 0 proc. Precedens dla Biedronki może bowiem sprawić, że na podobnych zasadach podpisywać będą chciały umowy inne sieci handlowe. A na tej opłacie banki zarabiają dziś nawet 1,5 mld zł rocznie.

Za Biedronką stoi jednak prawdziwa rzesza klientów, częściowo nieubankowionych, którym bank będzie mógł zaoferować swoje produkty.
- Pytaniem otwartym jest, czy bank współpracujący z Biedronką mógłby jej klientom oferować usługi finansowe. Jeśli działoby się to podobnie jak ma to miejsce w Tesco, które współpracuje z Meritum Bankiem, to taka baza klientów jest atrakcyjna dla wszystkich. Oczywiście nie są to klienci zamożni, którzy kupią hipotekę, ale i tak mogą być dla banku atrakcyjni - uważa Tomasz Bursa.

Druga sprawa to oszczędność dla banków związana z wypłacaniem pieniędzy w bankomatach przez klientów Biedronki. Dziś przy tych sklepach niemal monopol mają sieć Euronet (500 bankomatów na nieco ponad 2 tys. sklepów), która za to, że wydaje gotówkę, zgarnia pieniądze od banków. Zdenerwowany tą sytuacją PKO BP ostatnio zapowiedział wstawienie do Biedronek 200 swoich bankomatów.

Przy tej okazji spekulowano, że to właśnie największy polski bank wprowadzi płatności kartowe i mobilne w Biedronce. Sam bowiem opracowuje swój system płacenia telefonem za pomocą aplikacji. Dlaczego nie zdecydowała się na to portugalska sieć? Tego nie wiadomo. Być może chodzi o to, aby nie uzależniać się tylko od jednego banku.

WP

Swój system Jeronimo Martins Polska opracowuje razem z polską filią niemieckiej firmy ICP. Jej program, nazwany Cashload, już funkcjonuje za naszą zachodnią granicą, ale działa na zasadzie karty prepaidowej. Oznacza to, że aby płacić telefonem, najpierw ze swojego ROR-a trzeba przelać pieniądze na specjalne konto. To niewątpliwe utrudnienie. Dlatego Biedronce i ICP Polska zależy na współpracy z bankami, by móc połączyć telefon z ROR-em.

- Nie komentujemy współpracy z Biedronką. To prawda, że opracowujemy aplikację mobilną, ale planujemy, że będzie można nią płacić w wielu punktach sprzedaży. W tej chwili za wcześnie jeszcze mówić o tym, kiedy ta usługa zostanie wprowadzona. Co do tego, czy aplikacja będzie połączona z ROR-em, to myślimy o różnych rozwiązaniach i na dziś nic nie jest jeszcze pewne - mówi Wirtualnej Polsce Angelika Wójcicka z ICP Polska.

W internecie można znaleźć jednak film, w którym pracownik ICP Polska instruuje, jak proste jest płacenie telefonem. Bez trudu można rozpoznać, że wszystko dzieje się w Biedronce. Działa też już specjalna strona, na której testerzy mogą zarejestrować swój telefon i pobrać aplikację. Sama Biedronka o sprawie rozmawiać nie chce.

- Na bieżąco analizujemy potrzebę i opłacalność wdrożenia płatności bezgotówkowych. Nasze decyzje będą jednak podejmowane w oparciu o ocenę stanu faktycznego, a nie możliwych scenariuszy. Dlatego w chwili obecnej skupiamy się na rozwiązaniu alternatywnym - udostępnieniu klientom jak najszerszej sieci bankomatów obok naszych sklepów - w lakonicznym oświadczeniu odpowiedziało Wirtualnej Polsce biuro prasowe Biedronki.

WP

Sebastian Ogórek

Polub WP Finanse
WP
WP