Byczy walec jedzie dalej...

Początek dzisiejszej sesji wydawał się jeszcze w miarę spokojny. Na rynku widać było wyraźnie obawę przed kontynuacją wczorajszego ruchu.

Paweł Cymcyk, analityk A-Z Finanse
Źródło zdjęć: © A-Z Finanse

W końcu po wczorajszej ponad 6 proc. zwyżce nie było to niczym dziwnym. Na rozstrzygniecie dylematu czy czwarte podejście pod styczniowe maksima uda się zakończyć sukcesem nie trzeba było długo czekać.

Już w trackie pierwszej godziny WIG20 z hukiem przełamał barierę 1921 pkt., a po osiągnięciu 1930 pkt. uwolniła się prawdziwa euforia zakupów. Obrót zwiększał się z każdą chwilą potwierdzając, że większe kapitały w końcu ruszają do zajmowania pozycji. Nikt nie chciał zostać poza rynkiem w momencie wyłamywania się z miesięcznej konsolidacji. Na czele peletonu wzrostów podobne jak wczoraj utrzymywał się TVN i GTC. Podaż całkowicie skapitulowała i wydawała się zupełnie nie zainteresowana handlem. Przy rosnącym optymizmie Do psychologicznego poziomu 2000 pkt. zabrakło tylko 16 pkt. Ten okrągły poziom był ostatnio widziany 15.10.2008 roku, czyli niemal 7 miesięcy temu. Utrzymanie trzyprocentowego wzrostu było jednak nawet ponad siły dzisiejszego popytu, więc potem rozpoczęła się kontrolowana realizacja zysków.

Podobnego optymizmu próżno było szukać na pozostałych europejskich parkietach, które wolały poczekać na potwierdzenie wzrostów w USA. Z obowiązku trzeba wspomnieć, że jedyną daną makro w Europie była stopa bezrobocia z Eurolandu, która wzrosła o 0,1 proc. do 9,2 proc. Gracze byli jednak zajęci zupełnie innym tematem. Pokonanie styczniowego szczytu stawiało krajowym bykom oczywiste pytanie, gdzie to tymczasowe szaleństwo zakupów się skończy. W końcówce dostały one jeszcze jeden prezent w postaci opublikowana w Stanach informacji o wzroście liczby podpisanych umów na sprzedaż nieruchomości. Chętnych w porównaniu z poprzednim miesiącem przybyło o 6,7 proc. To już czwarty wzrost tej wartości w ciągu ostatnich 5 miesięcy i mimo, że od podpisania umowy do faktycznej sprzedaży droga jest daleka to jednocześnie jest to sygnał, że niskie ceny zaczynają przeciągać kupców.

W końcówce dnia popyt jeszcze raz nacisnął na gaz i rynek zamknął się blisko rocznych maksimów na dużym 1,5 miliardowym obrocie. Po miesięcznej konsolidacji zmienność wyraźnie wzrosła i na razie przemawia na korzyść kupujących. Drugi duży wzrost na dużym obrocie stanie się teraz punktem odniesienia dla kolejnych dni. Wygenerowany dziś sygnał kupna jest i będzie obowiązywać do czasu aż pojawi korekta, która jednak nie powinna zmienić zasadniczej sytuacji na parkiecie. W zasadzie droga do wzrostów jest otwarta, a jedynym zagrożeniem tego scenariusza jest fakt, że wszyscy widza wzrosty, a to przerabialiśmy już na początku bessy…

Paweł Cymcyk
analityk
A-Z Finanse

Wybrane dla Ciebie
Sklepy zmieniają godziny otwarcia. Tak będzie działał Lidl
Sklepy zmieniają godziny otwarcia. Tak będzie działał Lidl
800 zł dopłaty do wakacji w Albanii. Polski region rusza z programem
800 zł dopłaty do wakacji w Albanii. Polski region rusza z programem
Wysłali marchew do Polski. Zarobili ponad 8 mln zł. Oto skąd pochodzi
Wysłali marchew do Polski. Zarobili ponad 8 mln zł. Oto skąd pochodzi
8 tys. zł dla właścicieli domów. Wiceministra o programie "Mirek"
8 tys. zł dla właścicieli domów. Wiceministra o programie "Mirek"
Tego miodu już nie kupimy. Nowy zakaz od 14 czerwca
Tego miodu już nie kupimy. Nowy zakaz od 14 czerwca
Kraj w Europie wprowadza przełomowy zakaz tytoniu. Oto szczegóły
Kraj w Europie wprowadza przełomowy zakaz tytoniu. Oto szczegóły
Nie każdy senior o tym wie. To daje legitymacja emeryta
Nie każdy senior o tym wie. To daje legitymacja emeryta
Koniec francuskiej sieci z odzieżą w Polsce. Zwrotów już nie przyjmują
Koniec francuskiej sieci z odzieżą w Polsce. Zwrotów już nie przyjmują
Biedronka liczy na tłumy klientów. Zmienia godziny otwarcia
Biedronka liczy na tłumy klientów. Zmienia godziny otwarcia
Wydatki przygniatają gości. 40 proc. chce zrezygnować z wesela
Wydatki przygniatają gości. 40 proc. chce zrezygnować z wesela
Poszedł do warzywniaka w Warszawie. Pomidory za 140 zł za kilogram
Poszedł do warzywniaka w Warszawie. Pomidory za 140 zł za kilogram
Polacy zwlekają z ważnym obowiązkiem. Zostały tylko dwa dni
Polacy zwlekają z ważnym obowiązkiem. Zostały tylko dwa dni
ZANIM WYJDZIESZ... NIE PRZEGAP TEGO, CO CZYTAJĄ INNI!