Trwa ładowanie...
d249zfm

Gdzie wolno napić się piwa pod gołym niebem?

Robi się coraz cieplej. Spora część społeczeństwa ma jedno rozwiązanie na upał - zimne piwo. Wielu chciałoby przy tym wypić je na świeżym powietrzu, w parku, ze znajomymi. Ale polskie prawo tego zabrania. Może jednak są jakieś luki?
Share
Gdzie wolno napić się piwa pod gołym niebem?
Źródło: Thinkstockphotos
d249zfm

Ponad 30 lat temu, przyjęto ustawę, której skutki, mimo zmiany ustroju, wielu z nas odczuwa po dziś dzień. To „Ustawa o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi”. Reguluje to, gdzie, kiedy i jak może sprzedawać czy spożywać alkohol. W dużym skrócie ustawa miała wspomagać walkę z alkoholizmem, oraz wprowadzenie zmiany w sposobie spożywania alkoholu. Postanowiono ukrócić wiele zjawisk, w tym tak szkodzące jak picie w miejscach publicznych.

Art. 14, 2a tej ustawy stwierdza, że „zabrania się spożywania napojów alkoholowych na ulicach, placach i w parkach, z wyjątkiem miejsc przeznaczonych do ich spożycia na miejscu, w punktach sprzedaży tych napojów”.

Dziś, kiedy kultura picia się nieco zmieniły, ale przepisy pozostają te same, wielu zastanawia się czy nie da się ich jakoś obejść. Skoro wymieniono w ustawie tylko 3 miejsca, ulicę, plac i park to może w innych, np. na skwerze czy chodniku, można? Niestety, jeśli tak kombinujesz, to mamy dla ciebie złą wiadomość.

d249zfm

Teren zabudowany = zakaz

Po pierwsze ulica w polskim prawie jest rozumiana znacznie szerzej niż w języku potocznym. Definicji jest kilka. Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych (PARPA) wskazuje, że najbliższą intencji ustawodawcy jest definicja drogi z ustawy poświęconej ruchu drogowemu z 1997 roku. W tej definicji droga to wydzielony pas terenu, w którego skład wchodzą jezdnia, pobocza, chodniki, drogi dla pieszych i rowerów a także torowiska dla pojazdów szynowych.

Druga definicja pochodzi z ustawy o drogach publicznych z 1985 r. i jest na tyle skomplikowana, że można podciągnąć pod nią wszystko, co się znajduje w pobliżu dróg.

Jak się okazuje place też są zdefiniowane. Nie chodzi tylko o typowy plac w centrach wielu polskich miast. Placem jest każda wolna, niezabudowana przestrzeń miejska, zwykle w kształcie wieloboku, ograniczona zabudową, ulicami, zielenią, przeważnie wyłączona z ruchu pojazdów. Jak widać podciągnąć pod tą definicję można bardzo wiele. Nawet parking.

d249zfm

W internecie można spotkać się z wieloma domorosłymi interpretacjami odnośnie ostatniej kategorii wymienionej w ustawie: parku. Ludzie próbują argumentować, że jeśli coś formalnie nazywa się skwerem, czy błoniami, to nie jest to parkiem. Więc alkohol tam pić można. Takie próby tłumaczenia obowiązującego prawa mogą się skończyć mandatem.

Definicji mamy, co najmniej dwie i każda z nich jest na tyle szeroka, że policja czy straż miejska nie będzie miała problemu z ukaraniem nas. Najprostsza jest ustawa o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami. Park to po prostu każda forma zaprojektowanej zieleni. Czyli prosty skwerek też. Inne prawo wymienia jeszcze pojęcie terenów zielonych. Generalnie to wszystko, co znajduje się na terenie miasta lub wsi, ma zwartą zabudowę i jest przeznaczone na cele rekreacyjne, estetyczne, wypoczynkowe, zdrowotne, czy dydaktyczno-wychowawcze. Jest to tak szerokie pojęcie, że obejmuje nawet "cmentarze grzebalne i niegrzebalne".

Można zadać pytanie, czy jeśli nasze obyczaje spożywania alkoholu się zmieniły, to może warto również zmienić ustawę? Prawo załagodzić, by nie karano mandatem nawet za posiadanie otwartej puszki z piwem? Niestety okazuje się, że za jego utrzymaniem w obecnym kształcie stoi przynajmniej jedna racja.

- Rokrocznie policja sprawozdaje nam statystyki, w których widać, jaki odsetek przestępstw popełnianych jest pod wpływem alkoholu. Wynika z nich zasadniczo, że duża część przestępstw i wykroczeń, dokonywanych przez osoby młode, ma miejsce pod wpływem alkoholu. Jest on czynnikiem sprzyjającym przestępczości, dlatego uważamy, że przepisy w obecnym kształcie powinny pozostać - mówi Kama Dąbrowska, radca prawny z Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych.

d249zfm

Może jednak gdzieś, coś wolno?

Jak się okazuje w ustawie nie ma żadnych zapisów o lesie czy jeziorze. Więc teoretycznie tam możemy się napić. Teoretycznie, bowiem jeśli część lasu jest na gruntach administracyjnych miastach to musimy się liczyć z tym, że może zostać ona podciągnięta pod teren zielony. Jeśli zaś chodzi o jezioro to może tam być zakaz ustanowiony przez radę gminy, która ma takie prawo. Możemy się go spodziewać, jeśli kąpielisko jest popularne. Mitem jest też przekonanie, ze można spożywać publicznie popularne ostatnio radlery, czyli połączenia piwa i lemoniady, które mają obniżoną zawartość alkoholu do ok. 2-2,5 proc. Ustawa, jako napój alkoholowy definiuje produkt, który ma więcej niż 0,5 proc. Czyli piwo bezalkoholowe pić wolno.

d249zfm

Podziel się opinią

Share
d249zfm
d249zfm