BCC chce też likwidacji tak zwanego podatku Belki od zysków z lokat bankowych i zysków z giełdy. Rozumiem, że opodatkowanie oszczędności to rozbój - bo trzeba jeszcze raz płacić daninę od dochodów, które już zostały opodatkowane. Ale dochody z giełdy są takimi samymi zyskami jak na przykład zyski firmy budowlanej. Dlaczego więc inwestora giełdowego zwalniać z podatku a przedsiębiorcę budowlanego nie?
Absolutnie nie można porównywać dochodu z giełdy z zyskami firmy budowlanej! Jeżeli ktoś decyduje się na inwestycje kapitałowe, czyli ulokowanie pieniędzy na giełdzie, to oczekuje zysku wyższego niż na przykład bezpieczna lokata bankowa. Takie inwestycje, żeby były zadowalające, muszą być długoterminowe. Odważę się na porównanie: inwestycja giełdowa to forma lokaty na dłuższy czas, a każdy fundusz inwestycyjny może być pewnym dodatkiem na przykład do naszych przyszłych emerytur, które - wypłacane tylko z ZUS i OFE - nie będą wysokie. Dlaczego więc obciążać podatkiem takie przyszłościowe inwestycje jak zakup akcji czy jednostek funduszy? Naszym zdaniem, państwo powinno je wspierać, bo to przyczynia się do rozwoju rynku kapitałowego i zamożności społeczeństwa. W wielu krajach są duże ulgi podatkowe dla osób, które dodatkowo oszczędzają na emeryturę inwestując na rynku kapitałowym. W lutym br. BCC zaapelowało do rządu i parlamentu o podjęcie decyzji, która ma zmierzać do likwidacji podatku Belki. Czym
uzasadnialiście swoje stanowisko?
Coraz częściej zaczyna się mówić o możliwości likwidacji tego podatku. Przedstawiciele rządu i koalicji nie mają w tej sprawie spójnej wizji, a opozycja parlamentarna jest stanowczo przeciw. My mamy mocne argumenty, że trzeba to zrobić i to szybko. Po pierwsze: badania pokazują, że oszczędza tylko 7 procent Polaków. Dlatego państwo powinno zachęcać, a nie zniechęcać do oszczędzania, a tym bardziej "karać" podatkiem. Po drugie: wzrost poziomu życia gospodarstw domowych oraz rozwój firm, a co za tym idzie całej gospodarki, wywołuje każda obniżka podatku. Po prostu wtedy więcej pieniędzy zostaje w kieszeni obywateli, którzy - jak pokazują doświadczenia krajów rozwiniętych - potrafią rozsądnie zainwestować te pieniądze. A przede wszystkim - i to jest najistotniejsze - robią to sprawniej i dużo taniej niż często zbiurokratyzowana machina państwowa. Po trzecie: na przekór powszechnemu rozumowaniu, "podatek Belki" płacą głównie średniozamożne osoby, a nie najbogatsze, dla których dostępne są inne sposoby
inwestowania umożliwiające unikanie tego podatku. Po czwarte: koszty obsługi podatków od zysku są nieproporcjonalnie wysokie wobec uzyskiwanych wpływów budżetowych, a procedury poboru są skomplikowane. Ostatecznie finansują je - np. w opłatach bankowych - te same osoby, które oszczędzają, płacąc dwa razy za to samo. I to jest właśnie ten wspomniany przez pana rozbój. I ostatni argument: zniesienie "podatku Belki" może być pozytywnym impulsem dla Giełdy Papierów Wartościowych, na której ostatnio nie dzieje się najlepiej.