Lepiej nie idźcie teraz do urzędu skarbowego. Oto jak minister wkurzył urzędników

Wiceminister Marian Banaś, szef Krajowej Administracji Skarbowej dowodzi prawdopodobnie najbardziej sfrustrowaną grupą pracowników w Polsce. Kiedy cała Polska dostaje podwyżki pensji, w skarbówce przypadły akurat szokujące obniżki.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Urzędnicy nowej administracji skarbowej są słabo opłacani i sfrustrowani.
Urzędnicy nowej administracji skarbowej są słabo opłacani i sfrustrowani. (PAP, Fot: Lech Muszyński)

Jeśli macie cokolwiek do załatwienia w urzędzie skarbowym czy celnym nie liczcie na dobry nastrój urzędników, na podarowanie kary za spóźnioną deklarację podatkową czy za popełnienie drobnego błędu w rozliczeniach itp. Właśnie wybuchł tam bunt niezadowolenia z powodu powszechnych obniżek pensji. To efekt reformy jaką wdrożył wiceminister finansów Marian Banaś - szef utworzonej w tym roku Krajowej Administracji Skarbowej.

- Obarcza się nas trudnymi zadaniami dbania o budżet i ściągania coraz większej ilości podatków. Za ta walkę o wpływy budżetowe państwa nie jesteśmy jednak motywowani podwyżkami wynagrodzenia. Mamy dość niskich płac i braku szacunku - mówi WP Teresa Raczyńska-Wiśniewska, przewodnicząca Federacji Związków Zawodowych Pracowników Skarbowych.
Wylicza żenujące stawki wynagrodzeń. Pracownik obsługi interesanta dostaje około 1,8-2 tys., kierownicy działów około 2,7 tys. zł. A dyrektorzy i naczelnicy 4,2 do 5,6 tys. złotych na rękę. - To wszystko w sytuacji, kiedy praca przy podatkach wymaga wiedzy, profesjonalizmu i odpowiedzialności - podkreśla przewodnicząca związku.
Na co stać Kowalskiego? Tak zmieniła się siła nabywcza Polaków

"Skarbowcy" zauważają, że właściwie wszyscy urzędnicy i funkcjonariusze pracujący na rzecz "dobrej zmiany" dostali lub dostaną podwyżki. Ziobro zwiększył limity wynagrodzeń sędziom i prokuratorom, Błaszczak sypnął pieniędzmi policjantom, Macierewicz dorzucił żołnierzom. Wraz z rozpoczynającym się rokiem szkolnym minister edukacji Hanna Zalewska obiecała 15 procentowy wzrost pensji nauczycielom. A w skarbówce... obniżki i to do poziomów gorszych niż na kasie w Biedronce.

50 zł za walkę o budżet

KAS powstała w 2017 roku z połączenia urzędów, izb skarbowych oraz urzędów celnych. Tworząc ją Banaś zachował się jak bezwzględny menedżer prywatnej korporacji. Dysponował łącznie 64 tysiącami pracowników (co oznacza, że KAS jest jednym z największych pracodawców w Polsce). Ofert pracy w nowej rządowej agendzie nie otrzymało 2664 pracowników, kolejne 512 nie przyjęło gorszych warunków. 1313 osób minister wysłał na emeryturę. Przy okazji pożegnał 152 osoby uznane za pracowników służb PRL, niegodnych dalszej pracy w aparacie skarbowym.

Jak twierdzą przedstawiciele federacji, początkowo minister obiecał, że jeśli urzędników będzie mniej to dzięki zaoszczędzonym kwotom w budżecie organizacji pozostali na stanowiskach otrzymają podwyżki. Stało się jednak inaczej. W efekcie połączenia stanowisk funkcjonariuszy (dobrze opłacanych i urzędników (niżej płatnych) doszło do równania pensji w dół. Jak ujawnił właśnie związek w województwie świętokrzyskim średnia pensja w spadła o ... 1154 zł, a na przykład w lubuskim o 736,56 zł miesięcznie. W innych regionach średnia pensja pracownika spadła o 300-500 złotych. W zamian jedynie najsłabiej zarabiający i niedoświadczeni urzędnicy otrzymali 50 zł brutto podwyżki miesięcznie.

150 tys. zł uzysku na urzędnika

Zamachnął się przy tym na jeden z nielicznych przywilejów. Poborcy podatkowi, którzy zbierają podatki w terenie (między innymi zaległe mandaty drogowe) mieli zapewnioną prowizję od kwot wpłaconych do budżetu. Teraz mówi się o reformie systemu prowizyjnego. Urzędnicy mają nastawić się na wyszukiwanie grubych afer, w czym ma pomóc analiza Jednolitego Pliku Kontrolnego - zestawień transakcji jakich dokonują firmy. Nieoficjalnie mówi się, że problemem będzie skala planowanej łapanki. Wiceminister Banaś chcąc zabłyszczeć w mediach już obiecał kwotę jaką jego podwładni zbiorą od nas, czyli podatników. Nowa administracja ma zdobyć 10 mld wpływów do budżetu, a więc na jednego pracownika wypada ponad 150 tys. złotych dodatkowego uzysku.

Wiceminister Marian Banaś, szef Krajowej Administracji Skarbowej odebrał niedawno osobistą pochwałę od premier Beaty Szydło. Zapytana przez dziennikarzy tygodnika "Sieci prawdy" o uszczelnienie systemu podatkowego powiedziała: - Chcę przy tej okazji jeszcze raz podziękować Pawłowi Szałamasze i Marianowi Banasiowi, którzy gdy tylko objęliśmy władzę, rozpoczęli prace nad uszczelnianiem budżetu i systemu VAT. To teraz zaczęło działać - powiedziała premier.

Zarzuty pracowników skarbowych odpowiedział jedynie Tomasz Strąk, dyrektor Departamentu Poboru Podatków Ministerstwa Finansów. Po spotkaniach ze związkowcami zobowiązał się, że obejmie nadzorem system wynagrodzeń. To jednak za mało. Pracownicy fiskusa już złożyli pismo do Rzecznika Praw Obywatelskich z prośbą o interwencję w sprawie łamania praw pracowniczych.

Polub WP Finanse