Trwa ładowanie...
d4eg4mw
d4eg4mw

Łódź ma wiele do stracenia

Szykuje się wielka wojna łódzko-warszawska. O podatników, a konkretnie miliony złotych z ich podatków.
Share
d4eg4mw

Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz chce zachęcać łodzian pracujących i pomieszkujących w stolicy, by tam właśnie płacili podatki. Władze Łodzi planują podobną akcję i będą zachęcać "naszych", aby prezydent Warszawy nie słuchali. Oprócz działań propagandowych, obie strony szykują zestaw zachęt dla swoich podatników.

Dlaczego miejsce płacenia podatku dochodowego jest tak ważne? Bo duża jego część wraca do gmin. Co roku Łódź dostaje z PIT-ów 800 mln zł, to jedna trzecia budżetu miasta. To pieniądze, za które można wybudować na przykład dwa miejskie stadiony.

W wielkiej Warszawie w grę wchodzą jeszcze większe pieniądze - aż 3,4 miliarda zł rocznie z samych PIT-ów. Władze stolicy twierdzą, że miasto mogłoby z tego tytułu mieć nawet o miliard złotych więcej. Gdyby tylko uczciwiej postępowali pracujący tam przybysze z innych miast: Łodzi, Skierniewic, Łowicza czy Kutna.

d4eg4mw

- W Warszawie jest zameldowanych 1,7 mln osób. Każdego dnia w mieście przebywa dodatkowo nawet pół miliona ludzi. To znaczy, że kilkaset tysięcy osób tu pracuje, wynajmuje mieszkania, korzysta z naszych ulic i komunikacji miejskiej, posyła dzieci do naszych szkół i przedszkoli, niestety, nie dokładając się do budżetu miasta - mówi Magdalena Jadziewicz ze stołecznego ratusza. - Dlatego od poniedziałku ruszamy ze skierowaną do nich akcją: przenieś swój PIT do Warszawy. Będą billboardy, komiksy, animacje filmowe. Akcję robimy też w samym ratuszu, pani prezydent już rozesłała e-maile do dyrektorów wydziałów, chodzi o to, żeby sprawdzić, czy u nas nie ma osób mieszkających w Warszawie, a płacących podatki gdzie indziej. Oczywiście, nie zamierzamy nikogo zmuszać, a tylko zachęcać. Dlatego dodatkowo pracujemy nad systemem rozmaitych zachęt. Na razie nie mogę zdradzić zbyt wiele, ale być może będzie na przykład coś związanego z kolejnością przyjęć do żłobków i przedszkoli - dodaje Magdalena Jadziewicz.

Łódź ma wiele do stracenia. Prof. Tadeusz Markowski z Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Łódzkiego szacuje, że w Warszawie pracuje przynajmniej 50 tysięcy łodzian, z czego 10 tysięcy pomieszkuje tam w ciągu tygodnia. To właśnie do tej ostatniej grupy skierowana jest głównie akcja prezydent Gronkiewicz-Waltz. Wy-obraźmy sobie, co by się stało, gdyby ta 10-tysięczna rzesza przestała płacić podatki w Łodzi.

Do urzędów skarbowych w Łodzi trafia ok. 300 tys. zeznań podatkowych, ponieważ jednak niektórzy rozliczają się wspólnie z małżonkami, radni miejscy szacują, że podatek dochodowy w Łodzi płaci 350-400 tys. osób. Jeśli oni dają miastu 800 mln zł dochodu, to można szacować, że odejście 10 tys. podatników uszczupliłoby wpływy przynajmniej o 25 mln zł.

Za 25 mln zł można wybudować na przykład 172 komunalne mieszkania o powierzchni 50 metrów kwadratowych. Za 25 mln zł można kupić trzy tramwaje lub 25 miejskich autobusów. 25 mln starczyłoby na roczne dotacje dla pięciu łódzkich teatrów albo utrzymanie przynajmniej 10 szkół ponadgimnazjalnych. Takie pieniądze można też przeznaczyć na roczne pensje dla wszystkich strażników miejskich albo dla połowy magistratu.

d4eg4mw

Dlatego Łódź nie zamierza biernie czekać. - Hanna Gronkiewicz-Waltz chce, by osoby pracujące w Warszawie wypełniły druk NIP 3 i zadeklarowały, że tam właśnie mieszkają i tam chcą się rozliczać. My chcemy przekonywać łodzian, aby tego NIP-u nie wypełniali - mówi Krzysztof Piątkowski, łódzki radny PiS, pomysłodawca kontrofensywy. Jak dodaje, w magistracie został już powołany zespół składający się m.in. z dyrektorów wszystkich wydziałów. Urzędnicy pracują nad akcją propagandową oraz podobnym do warszawskiego, systemem zachęt. - Być może osoby płacące podatek w Łodzi będą miały pierwszeństwo przy zapisach dzieci do przedszkoli albo będą mogły korzystać z różnych programów profilaktycznych, na przykład szczepień na grypę - dodaje Piątkowski.

Bronić chcą się też Skierniewice, o których mówi się, że są sypialnią Warszawy. Miasto korzystało na podatkach płaconych przez osoby pracujące w stolicy. - Mam nadzieję, że nie będzie pospolitego ruszenia i nagle rzesza ludzi nie zacznie rozliczać PIT-ów w Warszawie - mówi Leszek Trębski, prezydent Skierniewic. Miasto nie chce poprzestać na nadziei. W ulicach stolicy prowadzona jest właśnie akcja billboardowa: "Skierniewice - dobre miejsce do zamieszkania".

d4eg4mw

Podziel się opinią

Share
d4eg4mw
d4eg4mw