ycipk-1ults4

Najstarszy kebab w Polsce. Pamięta stan wojenny

W poszukiwaniu najstarszego kebabu w Polsce wylądowałem w Sopocie. Przyciągnęła mnie nazwa: Kebab Sopocki 1970. Czy tu zaczęła się nasza narodowa obsesja na punkcie tej popularnej potrawy?
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Szyld mówi, że to kebab z 1970 r. To nie do końca prawda
Szyld mówi, że to kebab z 1970 r. To nie do końca prawda (WP.PL, Fot: Sebastian Łupak)
ycipk-1ults4

Jeśli to prawda, byłby to jeden z najstarszych kebabów w Europie. Nie jest tak naprawdę jasne, gdzie i kiedy powstał najstarszy kebab na naszym kontynencie. O palmę pierwszeństwa walczą Berlin z Londynem. Anglicy chwalą się, że pierwszy kebab otwarto w stolicy Wielkiej Brytanii w 1966 roku.

Z kolei Niemcy twierdzą, że pierwszy właściwy kebab otworzyli w Berlinie Zachodnim Mehmeta Aygüna i Kadira Nurmana odpowiednio w 1971 i 1972 roku.

Kebab sopocki – z 1970 roku – byłby więc jednym z pierwszych w Europie. Ciężko w to uwierzyć.

ycipk-1ults4

Budynek Kebabu Sopockiego 1970 stoi przy słynnym deptaku Monte Cassino, choć nieco na uboczu. Nie rzuca się w oczy jak nowsze i bardziej popularne kebaby mieszczące się tuż przy słynnym deptaku.

Gdy wchodzę, przy barze siedzi mężczyzna, który – jak się domyślam – jest właścicielem tego miejsca. Przedstawia się jako Izat. Nie chce podać nazwiska.

Jest z Bagdadu, ale do Polski przyjechał już w 1980 roku na studia na Politechnice Gdańskiej.

Nie chce podać nazwiska, nie chce zdjęcia. Jest raczej nieufny. Nie dziwię się. Najpierw żył w dyktaturze Saddama Hussaina, potem Wojciecha Jaruzelskiego w stanie wojennym, a dziś atmosfera w Polsce jest raczej antyarabska i antyislamska. Choć paradoksalnie, kebab jest przecież naszym narodowym daniem, jedzonym najchętniej, zwłaszcza późnym wieczorem w piątek i sobotę, gdy podpita i wygłodniała młodzież krąży po mieście.

ycipk-1ults4
WP.PL/ Wnętrze Sopockiego Kebabu 1970
Podziel się

Wujek opiekał w Bagdadzie

Izat szybko rozwiewa moje nadzieje, że oto znalazłem w Sopocie kebab starszy niż te w Berlinie Zachodnim. Mówi, że tak naprawdę pierwszy kebab powstał w Sopocie, w innym miejscu, przy ul. Królowej Jadwigi, w 1973 roku. Założył go inny Irakijczyk, Mochej Alnakszabandi, od którego Izat odkupił biznes w 1999 roku i przeniósł na inne miejsce.

- Skąd więc nazwa 1970? – pytam.

ycipk-1ults4

- Bo w 1970 roku mój wujek w Bagdadzie założył swój kebab, a ja tę nazwę z Bagdadu przeniosłem do Sopotu – mówi Izat.

Kebab Sopocki 1970 miałby więc kontynuować rodzinne tradycje Izata z Bliskiego Wschodu.

- A jak się nazywał ten pierwszy kebab w Sopocie w 1973 roku? – pytam.

- No, jak? Po prostu kebab – mówi Izat. – Przecież nie było wtedy konkurencji. Ciężko było wtedy tę nazwę zastrzec. Przecież ćwierć ludzkości robi kebab. Ciężko komuś zabronić kręcić mięso na kiju.

ycipk-1ults4

Zobacz odwiedziny w sopockim kebabie

Patent na bagnet

Izat mówi, że jego kekab to szysz, a nie słynny döner. Szysz nie jest zeskrawany z dużego kawału mięcha na obrotowym rożnie. To indywidulane szaszłyczki nadziane na bagnety i opiekane.

ycipk-1ults4

Dodaje, że sam – jako absolwent mechaniki na Politechnice Gdańskiej – ulepszał i bagnety, i mechanizm nimi obracający, specjalne tacki i lodówkę.

– To moje hobby – mówi. – Tak naprawdę, poza kebabem, mam jeszcze jedną pracę, związaną z handlem międzynarodowym.

Swój szysz kebab Izat podaje w bułce, w jakiej spodziewalibyśmy się raczej hot doga. Do tego ostry sos, ogórki kiszone i cebula.

- Przepisów na szysz jest tyle, co w Polsce przepisów na pierogi – mówi. – Każdy robi je po swojemu.

WP.PL
Podziel się

Czołgi na Marksa

Do Polski przyjechał w 1980 roku na studia. Rok później generał Wojciech Jaruzelski wprowadził w Polsce stan wojenny.

- Pamiętam czołgi na ulicy Karola Marksa w Gdańsku – mówi Izat. – Ludzie pukali się w głowę: wariat, ma paszport i nie ucieka. Ale ja chciałem skończyć w Polsce studia i to był mój cel. Wasz dyplom był ceniony w Iraku - wyjaśnia.

- Nie przeszkadzały panu braki wszystkiego? Kartki na mięso, cukier oraz talony na koszule? – pytam.

- Miałem narzekać, że nie mam masła? Ale cały naród nie miał masła – mówi. – Podziwiałem Polaków za ich odwagę, wytrwałość, opozycję. Dziś mam polskie obywatelstwo i jestem dumny z postępu, jaki uczynił wasz naród.

Wspomina, że za komuny mógł pójść na zakupy do Peweksu. – Ale raczej po perfumy czy marlboro, a nie po deficytowy schab – wspomina.

Władze PRL cieszyły się z takich studentów jak on: - Płaciłem w dewizach. Dwa tysiące dolarów za rok studiów, a średnia płaca w Polsce to było wtedy 20 dolarów – mówi. – Jeden rok studiów to była równowartość mieszkania - dodaje.

Irak, Polska, Ukraina

Mówi, że dziś jeździ po świecie i próbuje, z ciekawości, jak kebab robią inni.

– Próbowałem go w Teheranie, Indiach, Omanie, Dubaju. Co kraj to inna wariacja. To jest potrawa globalna - mówi.

- Moje szaszłyczki robię z wołowiny i baraniny – zachwala. – Do tego technologia opiekania jest moja. Ja jestem z czasów, gdy popsute części się naprawiało, a nie od razu wymieniało.

To znak czasów, ale w jego kebabie pracuje teraz Tatiana z Tarnopola na Ukrainie. Mamy tu więc, jak to we współczesnej Polsce, załogę iracko-polsko-ukraińską. To w Sopocie normalne, miasto jest otwarte i gościnne dla przybyszów.

Tatiana jest od 5 miesięcy w Polsce. Mówi, że polscy klienci są uprzejmi i dobrze wychowani.

Czy w Tarnopolu jadała kebab? – O nie, raczej nasz ukraiński borszcz – uśmiecha się.

Gdzie powstały pierwsze takie miejsca, zwane wtedy raczej gyrosami czy knyszami? Może czytelnicy WP coś wiedzą? Piszcie na dziejesie.wp.pl

Polub WP Finanse
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.

ycipk-1ults4

ycipk-1ults4
ycipk-1ults4