Trwa ładowanie...
d1bmgi0

Odmrażanie po koronawirusie. Kluby fitness wracają od poniedziałku. "Trudno sobie wyobrazić gorszy moment"

Od 6 czerwca siłownie i kluby fitness znów będą otwarte. - Trudniejszego momentu być nie mogło - słyszymy od pracowników. Przyznają jednak, że czują też trochę optymizmu, a klienci sami dopytują o ulubione zajęcia.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Siłownie i kluby fitness wreszcie wracają. Ale to nie koniec kłopotów ich właścicieli.
Siłownie i kluby fitness wreszcie wracają. Ale to nie koniec kłopotów ich właścicieli. (Flickr)
d1bmgi0

- Klienci dzwonią, dopytują o zajęcia, mówią, że nie mogą się doczekać powrotu - słyszymy w warszawskim klubie Artis Wellness Club. Również w krakowskim klubie Atlantic Sports pracownicy opowiadają o spragnionych ruchu klientach.

Jest jednak spory problem - lato to tradycyjnie kiepski czas dla siłowni. - Ludzie wolą wtedy ruch na świeżym powietrzu albo są na urlopach - słyszymy w Artis. W tym roku sezon ogórkowy więc pokrywa się z odmrażaniem całej branży. Mimo tego właściciele i pracownicy klubów wreszcie czują powiew optymizmu.

- Mamy stałą bazę świetnych klientów. Proponowaliśmy zamrożenia płatności za karnety, ale byli tacy, którzy i tak chcieli za nie płacić, gdy byliśmy zamknięci. Żeby pomóc nam przetrwać - opowiadają pracownicy Atlantic Sports z Krakowa.

d1bmgi0

Siłownie i kluby fitness ruszają 6 czerwca. Będzie się lał pot i płyny dezynfekujące. Obejrzyj wideo:

Dużym sieciom przetrwać się udało - przynajmniej na razie. Jednak straty całej branży są gigantyczne. W połowie kwietnia Federacja Pracodawców Fitness oszacowała, że nawet otwarcie klubów przed początkiem czerwca oznaczałoby spadek przychodów dla całego sektora o ponad 43 proc. w porównaniu do 2019 r.

- Dotychczas zamknęły się obiekty, które jeszcze przed epidemią borykały się z problemami finansowymi. Obserwujemy sytuację, kluczowe będą pierwsze miesiące po otwarciu – po nich będziemy mogli powiedzieć, jak faktycznie COVID-19 wpłynął na branżę i zamknięcia obiektów - mówi money.pl Wojciech Szwarc z Benefit Systems i Federacji Pracodawców Fitness.

d1bmgi0

Kluby przestały zarabiać nie tylko na opłatach za karnety. Odeszły również przychody z dodatkowych zajęć czy z napojów i przekąsek sprzedawanych przy wejściu.

Branża prognozuje, że szybkie odrobienie strat będzie niemożliwe. - Obostrzenia w zakresie bezpieczeństwa oraz wysokie koszty stałe będą generowały straty. A te będą trudne do pokrycia przez niską sprzedaż karnetów w okresie wakacyjnymi oraz zmniejszoną liczbę ćwiczących z powodu utrzymującej się społecznej nieufności - uważa Adam Śliwiński, prezes sieci Total Fitness.

Nieoficjalnie przedstawiciele branży wskazują na jeszcze inne problemy. Po ponownym otwarciu dojdą koszty dezynfekcji czy wprowadzenia nowych reżimów sanitarnych. Ciężko je przerzucić na klientów, bo większość z nich ma stałe umowy na wiele miesięcy. To może oznaczać dalszą konieczność cięcia kosztów (mogą zniknąć np. zajęcia dodatkowe), a to na pewno odczują pracownicy.

Czytaj też: Odmrażanie gospodarki. Firmy wracają do biur, a na ulice wracają korki

Przetrwać lato. I jesień

Co więc czeka branżę klubów fitness, która zatrudnia nawet 50 tys. pracowników, obsługuje 4 mln ćwiczących i generuje 4,2 mld zł przychodów rocznie? Zdaniem jej przedstawicieli kluczowe będzie lato. Jeśli klienci będą regularnie odwiedzać kluby, a sytuacja finansowa nie zmusi ich do rezygnacji z karnetów, to straty mogą nie być aż tak dramatyczne.

d1bmgi0

Jednak obawy budzi też jesień. Federacja Pracodawców Fitness szacuje, że jeśli będzie wtedy kolejna fala zachorowań na koronawirusa, to trudno będzie uniknąć ponad 50-procentowego spadku przychodów w stosunku do 2019. Przedstawiciele klubów przyznają jednak, że boją się tego znacznie mniej niż jeszcze 2-3 tygodnie temu.

Pewne jest to, że epidemia zatrzymała rozwój branży, która w ostatnich latach rozwijała się bardzo szybko. Według European Health and Fitness Mark w 2019 roku do klubów fitness należało już ponad 3 mln Polaków. Branża wygenerowała w zeszłym roku o 17 proc. więcej przychodów niż w 2014 roku. - Początek tego roku też był dla całej branży bardzo dobry - dodaje Wojciech Szwarc.

Mniejsze kluby obawiają się teraz, że większe sieci będą wykorzystywać kryzys, by je wchłonąć. A polski rynek klubów fitness jest stosunkowo rozdrobniony. Tylko 13 proc. z nich należy do dużych rynkowych graczy. Tymczasem w Szwecji jest to 50 proc., a we Francji - 35 proc.

Zapisz się na nasz specjalny newsletter o koronawirusie.

Masz newsa, zdjęcie, filmik? Wyślij go nam na #dziejesie

d1bmgi0

Podziel się opinią

Share

d1bmgi0

d1bmgi0