Cła Donalda Trumpa. Lista produktów, które zdrożeją w USA
Donald Trump nałożył cła na niemal cały świat, co może drastycznie podnieść ceny wielu produktów w USA. Wśród towarów, które mogą zdrożeć, znajdują się laptopy, obuwie, zabawki i odzież. Wzrosty cen mogą być odczuwalne już za kilka miesięcy.
Donald Trump nałożył cła na prawie cały świat. Amerykański prezydent w ten sposób zapoczątkował globalną wojnę handlową, która ma ogromny wpływ na ceny wielu towarów importowanych do Stanów Zjednoczonych. Na pewno część krajów odpowie cłami odwetowymi na amerykańskie produkty.
Jednak pierwsze cła, o ile Trump się z nich nie wycofa, odczują konsumenci w USA. Ceny wielu produktów mogą bardzo szybko skokowo podskoczyć, zwłaszcza po wyczerpaniu zapasów w sklepach. CNN opisało główne grupy produktów, które mogą w szybkim czasie podrożeć ze względu na duże nasycenie amerykańskiego rynku importem.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Śmietniki przyszłości na osiedlu w Polsce. Sprawdziliśmy, jak działają
Laptopy i tablety
Chiny, Wietnam i Tajwan były trzema głównymi dostawcami laptopów i tabletów do USA w ubiegłym roku, eksportując towary o wartości 47,2 miliarda dolarów, według danych federalnych. W wyniku nałożenia nowych ceł prawie wszystkie urządzenia elektroniczne konsumpcyjne, w tym smartfony i monitory komputerowe, mogą podrożeć.
Co więcej, ze względu na ogromne zależności USA od Tajwanu w zakresie produkcji półprzewodników, konsumenci mogą spodziewać się wyższych cen na laptopy, samochody, urządzenia AGD, sprzęt medyczny, routery Wi-Fi oraz żarówki LED. Warto zaznaczyć, że te produkty często wymagają setek, a nawet tysięcy chipów — w nowych samochodach może ich być nawet kilka tysięcy.
Ed Brzytwa, wiceprezes ds. handlu międzynarodowego w Consumer Technology Association, zauważył, że proces wyczerpywania się zapasów w sklepach potrwa od trzech do czterech miesięcy. Wówczas konsumenci zaczną odczuwać wzrost cen, "tuż przed sezonem powrotu do szkoły i Świętami" - pisze CNN.
Obuwie
W zeszłym roku Chiny i Wietnam dostarczyły do USA obuwie o wartości 18,5 miliarda dolarów, co stanowi prawie 70 proc. całkowitego importu butów. Wzrost ceł może więc znacząco wpłynąć na ceny obuwia.
Zabawki
Chiny i Wietnam to dwa główne źródła importu zabawek do USA, z eksportem wartym 15 miliardów dolarów w ubiegłym roku. Według szacunków Stowarzyszenia Zabawek, 77% wszystkich zabawek sprzedawanych w USA pochodzi z Chin. Greg Ahearn, prezes tej organizacji, wskazał w rozmowie z CNN, że przemysł zabawkowy nie jest przygotowany na tak wysokie cła, które mogą wynieść nawet 54 proc. W związku z tym ceny zabawek wyprodukowanych w Chinach mogą wzrosnąć o co najmniej 30 proc.
Odzież
Chiny i Wietnam były dwoma głównymi dostawcami odzieży, której wartość importu w 2024 roku wyniosła około 14 miliardów dolarów. Dodatkowo inne istotne kraje dostarczające odzież, takie jak Bangladesz, Indie, Indonezja i Kambodża, również zostały objęte "wzajemnymi cłami", które w przypadku niektórych krajów sięgają od 26 proc. do 49 proc.
Stephanie Gauzens, rzeczniczka Stowarzyszenia Przemysłu Mody w USA, cytowana przez CNN, stwierdziła, że cła Trumpa będą miały ogromny wpływ na branżę odzieżową. Choć nie podała dokładnych prognoz, ceny odzieży w USA mogą wzrosnąć znacząco.
Jak USA wyliczyły cła?
Nowe cła zostały obliczone w sposób, który różni się od początkowych zapowiedzi. Zamiast wykorzystywać szczegółowe analizy rzeczywistych stawek celnych i barier pozataryfowych, administracja posłużyła się uproszczoną formułą opartą na bilansach handlowych między USA a innymi krajami.
Obliczaniu stawki celnej "brakuje podstaw naukowych" i nie odzwierciedla wysoko komplementarnych relacji handlowych między obiema stronami – skomentował tajwański rząd.
W oświadczeniu opublikowanym przez Amerykańskiego Przedstawiciela Handlowego (USTR), wyjaśniono, że metoda obliczania ceł polega na podzieleniu nadwyżki handlowej danego kraju z USA przez całkowity eksport tego kraju, a następnie podzieleniu wyniku przez dwa – podaje Bloomberg.
Cła nałożone na kraje, w których USA mają nadwyżkę handlową, zostały ustalone na poziomie 10 proc., niezależnie od okoliczności.
Michał Krawiel, dziennikarz WP Finanse i money.pl