Trwa ładowanie...
Przejście graniczne w Terespolu. Od wybuchu pandemii niemal zupełnie puste.
Przejście graniczne w Terespolu. Od wybuchu pandemii niemal zupełnie puste.Źródło: WP
terespol

Ogórki i interesy. Terespol zmienił się tak, że sami mieszkańcy są zaskoczeni

Kiedyś Terespol słynął z ogórków i granicy. Dziś została sama granica, a to też nie do końca, bo z powodu pandemii koronawirusa Białorusini nie mogą przyjeżdżać do Polski. Interesów, przynajmniej tych drobnych, przygranicznych, nie ma. I nie wiadomo, kiedy wrócą.
Share

Artykuł jest częścią naszego cyklu #JedziemyWPolskę.

Do Terespola nie sposób nie trafić. Niepotrzebny jest GPS ani mapa. Wystarczy patrzeć na znaki drogowe. Drogowskazy na Terespol znajdziemy przy większości dużych skrzyżowań.

O tym, że jestem blisko granicy Europy, informuje mnie mój własny telefon, który w pewnym momencie przełącza się na białoruską sieć.

djv11u6

Im bliżej, tym częściej widać patrole straży granicznej i białoruskie napisy. W pewnym momencie reklamy stają się dwujęzyczne.

Sam Terespol nie robi spektakularnego wrażenia. Zwykłe, małe miasteczko, jakie w różnych regionach Polski spotyka się na każdym kroku. Ani specjalnie ładne, ani też szczególnie brzydkie. Ani brudne, ani czyste. Jedyne, co zwraca uwagę, to cisza.

Źródło: WP

"To nie była wizytówka"

1 maja 2004 roku. W życie wchodzi traktat akcesyjny, na mocy którego Polska staje się częścią Unii Europejskiej. Od tego momentu przejście graniczne w Terespolu łączy nie tylko Polskę i Białoruś. Staje się wschodnią granicą UE.

- Oczywiście, że pamiętam, co wtedy robiłem - mówi sekretarz Terespola Józef Paderewski. - Pracowałem w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa i przymierzałem się do rozliczenia wniosków o dofinansowania dla rolników. Ten okres przechodzenia Polski do Unii bardzo dobrze pamiętam.

Na początku łatwo nie było. Terespol, i jako gmina, i jako miasto, był zaniedbany.

- Nie był wizytówką. To nie była miejscowość, do której można by było zapraszać Białorusinów i mówić: o patrzcie, tu jest Unia Europejska - mówi Paderewski. - To raczej działało w drugą stronę. Przyjeżdżali Białorusini i mówili: patrzcie, Unia Europejska, a jest dużo gorzej niż u nas.

Źródło: WP

Kanalizacja była wtedy na jednym osiedlu. Do zrobienia były też drogi, bo poza jedną, tą prowadzącą na przejście graniczne, ich stan był opłakany.

djv11u6

- Pamiętam te brukowane uliczki, domki, które wyglądały, jak po II wojnie światowej, wiele budynków wymagało remontu - opowiada Krzysztof Badalski. Działa w Stowarzyszeniu Rozwoju Gminy Miejskiej Terespol. Miasto polubił na tyle, że śpiewa o nim piosenki. - Gdy wchodziliśmy do Unii, to pamiętam, że wszyscy bardzo liczyli na to, że coś się tutaj zacznie zmieniać. Czekaliśmy na to. I powoli te zmiany się zaczęły.

Źródło: WP

Dziś już mieszkańcy się Terespola nie wstydzą.

- Dzisiaj wszystkie drogi są już asfaltowe. Park, w którym jesteśmy, to też jest efekt funduszy unijnych - wylicza sekretarz. - Już nie mamy się czego wstydzić. Ci, którzy kiedyś wyjechali z Terespola, a dzisiaj do niego wracają, mówią, że nie poznają własnego miasta.

Turystyka gospodarcza

Pan Marek urodził się w Terespolu. Przyszedł na świat w szpitalu, w którym dziś jest urząd miasta. Zmiany zachodzące w mieście obserwował na własne oczy.

- Co się zmieniło? Kiedyś to my jeździliśmy na Białoruś. A dzisiaj oni przyjeżdżają do nas - mówi.

To jeżdżenie Józef Paderewski nazywa "turystyką gospodarczą".

- Rzeczywiście dawniej było tak, że po białoruskiej stronie granicy było taniej. Dzisiaj jest odwrotnie. U nas w sklepach jest dużo taniej, a jeśli Białorusinom odliczy się VAT, to takie wyjazdy na zakupy są dla nich bardzo opłacalne - mówi sekretarz.

- Pamiętam czasy, kiedy pociągi relacji Terespol - Brześć były wypełnione po brzegi, czasami nawet ponad miarę Polakami, którzy jechali po zakupy na Białoruś - opowiada Krzysztof Badalski. - Dziś to się trochę odwróciło i przyjeżdżają Białorusini. Szukają przede wszystkim tego, co u nich jest drogie i słabej jakości.

Co kupują? Przede wszystkim artykuły spożywcze. Tańsze są m.in. nabiał i mięso. Dużo schodzi też chemii, np. proszków do prania. Znacznie tańszy jest sprzęt RTV i AGD.

Źródło: WP

- Wszystko, co się zmieści do auta - mówi pan Marek. - Zdezelowana osobówka z niedomkniętym bagażnikiem obwiązanym sznurkiem, bo się pralka nie mieściła? To u nas normalne. Tylko teraz pan nie zobaczy, bo granica nieczynna.

djv11u6

Fakt, że teraz to Białorusini przyjeżdżają na zakupy do Terespola nie oznacza, że Polacy całkowicie zaprzestali "turystyki gospodarczej" na wschód. Na Białorusi dalej chętnie kupuje się papierosy, alkohol i paliwo.

Pociągi z Białorusi

- Gdy ktoś pyta, ile ludzi mieszka w Terespolu, to zawsze odpowiadam, że zależy, o której godzinie - mówi Józef Paderewski. - Bo o 7 rano przyjeżdża pociąg z Białorusi.

Takim pociągiem potrafi przyjechać kilka tysięcy osób. A raczej potrafiło, bo odkąd zaczęła się pandemia, dworzec stoi pusty. Białorusini nie mogą wjechać do Polski.

- Jak granica jest otwarta, Białorusinów widać wszędzie. Nie tylko w Biedronce czy lokalnych sklepach, ale na rynku, w centrum miasta - opowiada Krzysztof Badalski. - Przyjeżdżają samochodami, autobusami. Wtedy Terespol żyje pełnią życia.

Pociągów pasażerskich nie ma, ale są towarowe. Dziennie przez Terespol i stację przeładunkową przejeżdża 14 składów, m.in. z Chin.

Źródło: WP

Takie transporty, choćby i największe, nie dają jednak Terespolowi tego, co najważniejsze. Przygranicznego handlu.

Pusta granica

- Panowie jakiś film kręcą? - pyta strażnik graniczny. Dwuosobowy patrol zainteresował się ekipą WP, robiącą zdjęcia na pustej jezdni, prowadzącej do przejścia granicznego.

Pytam strażnika o praktycznie zerowy ruch na granicy.

- Ludzi prawie nie ma, ale to nie znaczy, że nam się nudzi - mówi strażnik. Chyba się uśmiecha, ale cały czas ma na twarzy maseczkę, więc trudno stwierdzić. - Granica to nie tylko przejście.

W ciągu dwóch godzin do naszej ekipy podchodzą jeszcze dwa patrole. Jeden ze straży granicznej, który spisuje dane Bartka, operatora kamery, a drugi z Krajowej Administracji Skarbowej.

- Widzieliśmy drona, więc musimy sprawdzić co robicie - wyjaśnia funkcjonariusz. - Wie pan, że przemytnicy też przerzucają towar dronami?

Po szerokiej drodze, prowadzącej na przejście, tylko dwa razy w ciągu dwóch godzin przejechał samochód. Okolica wygląda jak wymarła.

djv11u6

Na parkingach jest pusto. Tuż przy granicy stoi kantor i duży sklep wolnocłowy. Obydwa lokale są zamknięte.

- Jak granica pracuje normalnie, to ruch jest ogromny - mówi pan Andrzej. Prowadzi niewielki kantor i mały parking. - Ludzie przyjeżdżają, idą na zakupy, zostawiają samochody, wymieniają pieniądze. Teraz nie ma nawet sensu otwierać. Żywej duszy tu nie ma, jakby miasto wymarło.

Gdzie się podziały ogórki

"Polscy hodowcy ogórków na żyznych terenach nadbużańskich nie skarżą się na przysłowiowy sezon ogórkowy" - tak rozpoczyna się krótki materiał filmowy z przedwojennej kroniki filmowej.

Wtedy jeszcze Terespol kojarzył się raczej z ogórkami, niż z granicą. Tak było jeszcze wiele lat po wojnie. Terespolskie ogórki kiszono w beczkach, które następnie zatapiano w Bugu. Zimą je wydobywano i pakowano w słoiki lub puszki.

Ogórki trafiały nie tylko na polskie stoły. Chętnie kupowano je w Ameryce i w ZSRR. Dziś po masowych zbiorach ogórków nie ma nawet śladu. Zakłady zlikwidowano w latach 90-tych, a terespolskie ogórki, a w zasadzie zdjęcia pokazujące proces ich produkcji, możemy zobaczyć tylko w muzeum.

- Zakłady wykupił Hortex Białystok - mówi Andrzej Lipowiecki. Jest opiekunem terespolskiego muzeum, które w starej prochowni twierdzy brzeskiej uruchomił razem z grupą pasjonatów. W muzeum, oprócz ogórków, znajdziemy w zasadzie wszystko, co związane z Terespolem. Od kolei, przez wojsko, po stare fotografie Terespola.

Źródło: WP

- Zakłady w Terespolu były konkurencją, więc po wykupieniu zostały zniszczone - mówi pan Andrzej. - Druga sprawa, to zbyt. Te ogórki były sprzedawane np. do jednostek wojskowych, gdzie było dużo ludzi i kupowano je hurtowo. Potem już tego zbytu nie było. Przez jakiś czas jeszcze ludzie prywatnie robili te ogórki, ale dziś już raczej nie robią.

Błogosławieństwo i przekleństwo

Przetwórnia ogórków była ostatnim dużym zakładem w Terespolu. Dziś miasto żyje wyłącznie dzięki granicy. Przejścia są trzy: drogowe w samym Terespolu, w Kukurykach, zaraz obok Terespola, przeznaczone do odprawiania ciężarówek, i kolejowe.

djv11u6

Jest jeszcze węzeł kolejowy w Małaszewiczach, kilka kilometrów od Terespola. To największa w Europie stacja przeładunkowa. Praca, mimo zamknięcia granic, wre. Ale wielkich zysków mieszkańcom Terespola nie przynosi.

Poza przejściem w Kukurykach, gdzie od Polskiej strony stoi długa kolejka oczekujących na odprawę, pozostałe przejścia stoją dziś puste.

Źródło: WP

- Ta granica to dla nas i błogosławieństwo, i przekleństwo - mówi sekretarz gminy - Część mieszkańców pracuje co prawda w zakładach w Białej Podlaskiej, ale większość utrzymuje się z granicy.

Przygraniczne parkingi, na których Białorusini zostawiali samochody z zakupami, stoją puste. W sklepach też ruch jest niewielki.

- Duże sklepy to jakoś przetrzymają ale my? Ledwie na opłaty starcza - mówi pani Anna. Prowadzi sklep spożywczy niedaleko rynku. - Wszyscy czekamy aż tę granicę w końcu otworzą.

"Moje miasto"

"Małe miasteczko, co się nazywa Terespol, bo od Teresy. Robiło zawsze, na ścianie wschodniej, ogórki i interesy" - śpiewa Krzysztof Badalski w swojej piosence o Terespolu.

Dalej jest o Białorusinach, którzy handlują przy dworcu, a potem idą do polskich sklepów. I o tłumie w Biedronce, otwartej do późnych godzin nocnych. I sporo o uśmiechniętych ludziach.

- Terespol jest przyjazny - mówi pan Krzysztof. - Jest bardzo różnorodny, Polacy wymieszani z Białorusinami, Ukraińcami, różne kultury, różne religie. Wszyscy mieszkają obok siebie, nie ma konfliktów, jest pełna symbioza. Za tę społeczność naprawdę można Terespol polubić.

#JEDZIEMYWPOLSKĘ

Źródło: WP

Jeśli w Twojej miejscowości dzieje się coś ważnego, ciekawego, poruszającego - zgłoś się do nas za pośrednictwem platformy dziejesie.wp.pl

Tekst powstał przed wyborami prezydenckimi na Białorusi i masowymi protestami przeciwko ich wynikom.

djv11u6

Podziel się opinią

Share