Trwa ładowanie...
d23j2mj

Plan KNF: banki dopłacą, a raty frankowiczów wzrosną. Kto zyska?

Komisja Nadzoru Finansowego próbuje skłonić banki do przyjęcia programu masowego przewalutowania kredytów we frankach szwajcarskich. Powodem działań KNF jest wzrost kursu franka i zagrożenie, jakie powoduje ta sytuacja dla całego systemu bankowego. Przymusowa zmiana już zawartych umów nie jest możliwa, więc żeby skłonić frankowiczów do przewalutowania zaoferowano zachętę. KNF proponuje kwotę 25 mld zł od banków. Frankowicz początkowo musiałby to opłacić 13-procentowo wyższą ratą.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Plan KNF: banki dopłacą, a raty frankowiczów wzrosną. Kto zyska?
(Thinkstockphotos)
d23j2mj

Postanowiliśmy policzyć, co właściwie proponuje KNF i jakie to stanowiłoby kwoty dla przeciętnego kredytobiorcy frankowego. Zacznijmy od porównania dwóch rodzajów kredytu: w helweckiej walucie i złotowego.

Rata kapitałowa w CHF przy kredycie 90 tys. franków na 25 lat to prawie 300 franków miesięcznie. Przy obecnym kursie 3,94 zł daje to 1 173 zł miesięcznej raty kapitałowej. W 2008 roku, kiedy hipotecznych kredytów walutowych było najwięcej, 90 tys. franków równało się dwustu pięćdziesięciu tysiącom złotych. W kredycie złotowym *przy 250 tys. zł trzeba *spłacać średnio ponad 833 zł kapitału miesięcznie. To 340 zł mniej niż u frankowiczów.

Z drugiej strony, dla kredytu we frankach dużo niższa jest rata odsetkowa. Przyjmujemy, że banki zaakceptowały już ujemny LIBOR CHF, a marża odsetkowa wynosi 1,5 proc., to od 90 tys. franków przy stopie LIBOR -0,85 proc. mamy do spłacenia tylko 0,65 proc. odsetek rocznie (1,5 proc. marży minus 0,85 proc. LIBORu), czyli zaledwie 585 franków rocznie. W przeliczeniu na złote, wg kursu 3,94 zł, daje to 2 305 zł rocznie i 192 zł miesięcznie.

d23j2mj

Kredytobiorca złotowy musi płacić WIBOR 2,04 proc. z marżą około 0,5 proc., czyli łącznie 2,54 proc. Od kredytu 250 tys. zł daje to 6 350 zł rocznie, czyli 530 zł miesięcznie raty odsetkowej. To 338 zł więcej niż u frankowiczów.

Mamy jeszcze spread walutowy, czyli różnicę pomiędzy kursem kupna i sprzedaży franka. Dotychczas banki stosowały 6-proc. widełki, teraz po rekomendacji Związku Banków Polski zgodziły się zejść do 1 proc.

Klienci od kilku lat mają możliwość spłacania nie w złotówkach, ale we frankach i często korzystają z internetowych serwisów wymiany walut, gdzie marża jest niższa niż 1 proc. Przyjmijmy więc te 1 proc. spreadu, jako dodatkowy koszt frankowicza.

Do miesięcznej raty kapitałowej i odsetkowej frankowiczów - w sumie 323 franki - dorzucamy więc jeszcze 1 proc., czyli 3 franki miesięcznie. Daje nam to dodatkowo 13 zł.

d23j2mj

Frankowicz po wzroście kursu szwajcarskiej waluty musi płacić teraz 1 378 zł miesięcznie raty *kapitałowej, odsetkowej i spreadu (1 173 zł plus 192 zł, plus 13 zł), a *złotówkowicz 1 363 zł (833 zł plus 530 zł), czyli po mocnym skoku waluty frankowicz wychodzi na tym obecnie gorzej o 15 zł miesięcznie, czyli traci tylko 1 proc. względem złotówkowiczów. Przez całe lata jednak poważnie zyskiwał.

Teraz pytanie, dlaczego banki miałyby odpisać sobie aż 25 mld zł, żeby kredytobiorca, który już dotychczas miał lepiej, jeszcze zaoszczędził 15 zł miesięcznie?

Problem jest poważny również dla banków. Bierze się on z rosnącej kwoty kapitału w kredytach w zestawieniu z malejąca kwotą zabezpieczeń kredytowych. Nieruchomości, które w międzyczasie traciły na wartości, po spadkach cen rynkowych metra kwadratowego mieszkania w wielu przypadkach nie w pełni zapewniają ochronę spłaty kredytu. Banki formalnie powinny zgłosić się do kredytobiorców o uzupełnienie zabezpieczenia. Nie robią tego jeszcze, bo obawiają się, że mogłoby to doprowadzić do katastrofy.

Gdyby więcej kredytobiorców niż obecnie przestało spłacać kredyty frankowe - co może się zdarzyć przy dalszych skokach kursu tej waluty, jak i gorszych wynikach gospodarki - to banki zostaną z niepełnymi zabezpieczeniami w ręku. Przejęte nieruchomości musiałyby potem zostać zlicytowane na rynku, a zwiększona ich podaż i spadek cen lokali dodatkowo obniżyłyby wartość pozostałych zabezpieczeń... I krach gotowy.

d23j2mj

Jeśli założymy, że po rekomendacji KNF banki przystąpią do masowego przewalutowania kredytów, to pewnie będzie musiało odbyć się to za zgodą drugiej strony, czyli kredytobiorców. W zamian za redukcję wartości kapitału do spłaty będą musieli się zgodzić na wyższe raty.

25 mld zł w wersji KNF poszłoby na zredukowanie kwoty kapitału. Przyjmując, że kredyty frankowe są warte obecnie około 150 mld zł, redukcja 25 mld zł to byłoby 17 proc. kapitału mniej do spłacenia przez kredytobiorców.

Dla kogoś, kto wziął 90 tys. franków kredytu w 2008 r., co wtedy wynosiło 250 tys. zł, mimo spłaty 25 200 franków, pozostała kwota do spłaty wyrażona w złotówce nie zmalała, ale wzrosła do 255 tys. zł. Właśnie tyle jest po obecnym kursie warte 64 800 franków.

Zamiast 255 tys. zł, po redukcji proponowanej przez KNF przykładowy kredytobiorca frankowy, który podpisał umowę w 2008 r. miałby więc docelowo już tylko około 213 tys. zł kapitału do zwrotu.

d23j2mj

Z propozycji KNF można rozumieć, że kwota ta malałaby jednak stopniowo przez pozostałe lata spłaty kredytu. 42 tys. zł mniej przez 18 lat dla przykładowego frankowicza dałoby kwotę 2,3 tys. zł rocznie. Zamiast 255 tys. zł zostawałoby nam więc w pierwszym roku 252,7 tys. zł do spłaty, oprocentowane już według Wiboru. Początkowo rata odsetkowa wzrosłaby więc z obecnych około 138 zł do 402 zł, a rata kapitałowa spadłaby z 1 244 zł do 1 171 zł (253 tys. zł podzielone na 216 miesięcy pozostałych do spłaty) miesięcznie. Frankowicz traciłby więc 191 zł miesięcznie względem obecnej sytuacji, ale w kolejnych latach - w miarę umarzania kapitału - kwota in minus by malała.

Strata frankowicza wynosiłaby więc początkowo 13 proc. obecnej wielkości raty. W perspektywie miałby jednak docelowe umorzenie aż 42 tys. zł kapitału. Motywacja, żeby zgodzić się na takie warunki byłaby więc silna.

Dodatkowym argumentem, sugerującym frankowiczom zgodę na podobne warunki jest ryzyko wahań wskaźników, określających wysokość raty. Ujemne Libory i kurs franka na obecnym poziomie wcale nie muszą się utrzymać. Ryzyko ich pogorszenia (dodatnia stopa Libor i umocnienie franka) sugerowałoby, że trzeba co najmniej poważnie rozważyć pojawiającą się propozycję. Pod warunkiem oczywiście, że frankowicza stać będzie na ratę o 13 procent wyższą, tj. czy ma taką zdolność kredytową, żeby temu podołać.

Z drugiej strony, kto zagwarantuje, że Wibor też w końcu nie wzrośnie? A może frank jest teraz na szczycie (wszyscy ekonomiści mówią, że jest mocno przeszacowany) i spekulacja niedługo się skończy? Pakiet zmian przygotowanych przez banki i ich nadzór powinien jednak frankowiczom z pewnością dać do myślenia.

d23j2mj

Podziel się opinią

Share
d23j2mj
d23j2mj