Poranny szkic walutowy

Wczoraj doszło do wielu dramatycznych wydarzeń – węgierski bank centralny zaskoczył rynki podnosząc główną stopę procentową o 300 punktów bazowych. Takie zachowanie ma uzasadnienie jedynie w przypadku ataku spekulacyjnego na własną walutę lub przy dramatycznie niskim stanie rezerw walutowych.

Obraz
Źródło zdjęć: © WP.PL

Wczoraj doszło do wielu dramatycznych wydarzeń – węgierski bank centralny zaskoczył rynki podnosząc główną stopę procentową o 300 punktów bazowych. Takie zachowanie ma uzasadnienie jedynie w przypadku ataku spekulacyjnego na własną walutę lub przy dramatycznie niskim stanie rezerw walutowych.

Decyzja ta została przez rynek odebrana jako negatywny sygnał dotyczący sytuacji w węgierskiej gospodarce przez co nasza waluta jeszcze bardziej straciła na wartości, ponieważ awersja do aktywów krajów regionu wzrosła. Zmienność implikowana dla opcji walutowych na EURPLN wzrosła w ciągu ostatnich tygodni 3-krotnie w stosunku do poziomów właściwych dla ostatnich kilku lat co ilustruje skale zwiększenia premii za ryzyko wymaganej przy inwestycji w złotego. Na rynku nie funkcjonują obecnie żadne zasady, liczą się jedynie impulsy. USDPLN w momencie największej paniki osiągnął nawet poziomy zbliżone do 2,97. Otwarcie przynosi niewielką korektę, ale nikt nie jest jednak podać w tej sytuacji sensownego scenariusza rozwoju wydarzeń, każdy poziom kursów złotego jest obecnie równie prawdopodobny.

Dziś publikowane są dane o sprzedaży detalicznej i stopie bezrobocia w Polsce, ale zdziwiłbym się, gdyby ich – dodajmy, że najprawdopodobniej bardzo korzystne - odczyty miały jakiekolwiek znaczenie dla inwestorów przy bieżącym otoczeniu rynkowym. W pierwszej kolejności sytuacja na Węgrzech musi wrócić do normalności. Cierpią ci, którzy zaciągnęli kredyty we franku szwajcarskim, gdyż odczuwają obecnie negatywne skutki tego, co wcześniej dość zapewne dla nich eufemistycznie określano mianem „ryzyka kursowego”; powinno się jednak pamiętać, że kredyty hipoteczne to produkt długoterminowy i szanse spadku CHFPLN, gdy tylko kryzys finansowy zelżeje, są znaczne. Straty na najbliższych kilku ratach z nawiązką powinny zostać odrobione na przestrzeni kilku lat. Jedynie zyski funta w stosunku do złotego są relatywnie ograniczone ze względu na fatalną kondycję brytyjskiej waluty na rynkach bazowych.

Na rynku międzynarodowym jest nie mniej interesująco – euro w ciągu jednego dnia znacząco straciło na wartości względem dolara, w Argentynie znacjonalizowano fundusze emerytalne. Dolar zyskuje ponieważ jest najbardziej płynną walutą na rynku, ale ważnym czynnikiem jest także obawa o coraz gorsze perspektywy europejskiej gospodarki. Problem z tego rodzaju determinantami zmian kursu polega na tym, że trudno podać argumentację za ich aktywizacją w danym, określonym momencie, równie dobrze tego rodzaju nastawienie mogło na rynku pojawić się już wcześniej. W komentarzach wielu ekonomistów widać zdziwienie tak dużą skalą osłabienia euro i niektórych innych europejskich walut – w tym złotego; mówi się jednak, że kraje regionu z deficytami na rachunku obrotów bieżących mogą reagować podobnie jak Węgry, aby nie pogłębiać niezbilansowania, Polska również należy do tej kategorii.

Departament Skarbu USA ogłosił prognozy, z których wynika, że poprawa koniunktury w tamtejszej gospodarce nadejdzie dopiero pod koniec 2009 roku. Myliłby się ten, kto myśli, że finansowy huragan pustoszy przede wszystkim rynek w Europie i USA - nowozelandzki bank centralny obciął stopy procentowe o 100 punktów bazowych, zapowiadając dalsze obniżki, na giełdzie w Japonii spadki po słabych danych (załamanie eksportu, a ten ma dla japońskiej gospodarki bardzo duże znaczenie). W tak niespokojnym i nieprzewidywalnym otoczeniu dodatkowo oliwy do ognia dolewa dzisiejsze spotkanie Rady Zarządzającej EBC – teoretycznie nie jest to posiedzenie w sprawie stóp procentowych ale któż może mieć pewność?

Piotr Denderski
AFS

Wybrane dla Ciebie
Odchodzimy od pomp ciepła. Oto na co stawiają teraz Polacy
Odchodzimy od pomp ciepła. Oto na co stawiają teraz Polacy
Nowi królowie rynku pracy. Wyciągają ponad 30 tys. zł miesięcznie
Nowi królowie rynku pracy. Wyciągają ponad 30 tys. zł miesięcznie
"Można sobie zrobić krzywdę". Tu sprzedają przeterminowaną żywność
"Można sobie zrobić krzywdę". Tu sprzedają przeterminowaną żywność
Fiasko rozmów w Dino. Zarząd nie przyszedł. "Skandal"
Fiasko rozmów w Dino. Zarząd nie przyszedł. "Skandal"
Kryzys u giganta sportowego. Zwolni 1400 osób w ciągu dwóch lat
Kryzys u giganta sportowego. Zwolni 1400 osób w ciągu dwóch lat
Poskarżyli się na system kaucyjny w Żabce. "Automaty nie działają"
Poskarżyli się na system kaucyjny w Żabce. "Automaty nie działają"
Mit miliona dolarów. To opłaci się bardziej na emeryturze
Mit miliona dolarów. To opłaci się bardziej na emeryturze
Chcą sprawdzać liczbę osób pod jednym adresem. Będą zmiany w programie
Chcą sprawdzać liczbę osób pod jednym adresem. Będą zmiany w programie
Rolnicy boją się pozwów o smród. Piszą listy do gmin
Rolnicy boją się pozwów o smród. Piszą listy do gmin
Ile trzeba mieć oszczędności, by żyć z odsetek? Oto kwota
Ile trzeba mieć oszczędności, by żyć z odsetek? Oto kwota
Nie rozbił kumulacji, a wygrał w Eurojackpot. Oto gdzie kupił los
Nie rozbił kumulacji, a wygrał w Eurojackpot. Oto gdzie kupił los
Demografia uderzy w ceny mieszkań? Analityk nie ma wątpliwości
Demografia uderzy w ceny mieszkań? Analityk nie ma wątpliwości
ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ… TE ARTYKUŁY WARTO PRZECZYTAĆ 👀