Trwa ładowanie...

Pracownicy ZUS dostają luksusowe pakiety sportowe

Nieograniczony wstęp na basen, siłownię, czy zajęcia fitness. To wszystko możesz dostać od ZUS...Jest jednak małe ale... Musisz być jego pracownikiem.

Share
Pracownicy ZUS dostają luksusowe pakiety sportowe
Źródło: WP.PL, fot: Łukasz Szełemej
d3gv5pj

Zakład Ubezpieczeń Społecznych dba o swoje eksperckie kadry lepiej niż niejedna wielka korporacja. Warszawski oddział tej instytucji przeznaczył ostatnio na karnety rekreacyjno-sportowe dla 250 pracowników 185 tys. zł (średnio po 740 zł na pracownika) - wynika z oficjalnych danych o przetargu. W ślad stołecznego ZUS poszły filie w Rzeszowie i Opolu, które na rekreacje swoich urzędników gotowe były przeznaczyć po ponad 75 tys. zł.

Pakiety sportowo-rekreacyjne to często spotykane świadczenie pracownicze. ZUS dla swoich urzędników zamawia jednak produkty z najwyższej półki. Jednym z podstawowych kryteriów wymienianych w przetargach jest bowiem nielimitowany dostęp do obiektów sportowych.

"Dostęp do obiektów sportowych musi mieć charakter open, przez co rozumie się brak jakichkolwiek ograniczeń w korzystaniu z obiektów sportowych i oferowanych przez nie usług przez 7 dni w tygodniu za wyjątkiem ograniczeń wprowadzonych przez dany obiekt sportowy, wynikających z obowiązujących w nim godzin pracy, regulaminów i grafików" - czytamy w specyfikacji istotnych warunków zamówienia do warszawskiego przetargu. Na takich warunkach stołeczny ZUS zażyczył sobie dostępu do minimum 300 obiektów na terenie kraju, z tego co najmniej 150 na Mazowszu (w Warszawie przynajmniej 20 pływalni, 50 siłowni i 40 obiektów oferujących zajęcia fitness).

d3gv5pj

Znienawidzeni urzędnicy odreagowują stres

Praca urzędnika w ZUS to niewątpliwie wyczerpująca i stresująca służba publiczna. Ciężka do zniesienia musi być zwłaszcza rażąca ludzka niewdzięczność. Wystarczy wspomnieć, że według najnowszych badań opublikowanych przez portal Antyweb.pl 43 proc. wszystkich wulgaryzmów kierowanych w internecie do polskich instytucji odnosiło się właśnie do ZUS-u (druga w zestawieniu policja zebrała 31 proc. przekleństw, a Sejm 12 proc.).

Można założyć, że wulgaryzmy pod adresem urzędu nie ograniczają się tylko do wirtualnej przestrzeni i nieszczęśni pracownicy ZUS spotykają się z mową nienawiści w ramach codziennych obowiązków. W powiązaniu z wyczerpującą ośmiogodzinną pracą za biurkiem takie coś musi odbić się na kondycji psychicznej i dobrostanie funkcjonariuszy publicznych. Trudno zatem wyobrazić sobie ważniejsze cele, na które można by przeznaczyć publiczne pieniądze, niż łagodzenie skutków stresu wśród urzędników ZUS.

Po raz kolejny ZUS udowodnił, że gospodarnie wydaje nasze pieniądze.

d3gv5pj

Podziel się opinią

Share
d3gv5pj
d3gv5pj