Sławomir Neumann (PO) stwierdził w rozmowie z PAP, że o optymistycznych założeniach do projektów kolejnych budżetów słyszy już od lat. - Już na początku tego roku były dyskusje, czy wzrost PKB o 4 proc. jest możliwy. Większość wieściła, że jest niemożliwy. Dzisiaj widać, że taki wzrost będzie w tym roku - powiedział Neumann.
Poseł PO zgodził się ze słowami ministra finansów Jacka Rostowskiego, który mówił we wtorek, że nawet jeśli wzrost PKB w 2012 r. nie sięgnie zakładanych 4 proc., to i tak po stronie dochodowej nic się nie zmieni.
- W przypadku, kiedy byłoby jednak lepiej, będziemy mieli kolejny rok, gdzie dochody będą większe niż wydatki i będziemy zmniejszać deficyt - dodał Neumann.
Neumann odniósł się też do podwyższonej prognozy dochodów z dywidend - do 4 mld 153 mln zł, z 2 mld 153 mln zł zapisanych w projekcie przyjętym wstępnie w maju. - Spółki Skarbu Państwa płaciły duże dywidendy dwa lata temu, ten rok był dla nich łaskawszy. Jeśli przyjdzie im w przyszłym roku zapłacić kilka złotych więcej, to nic im się nie stanie, tym bardziej, że mają spore nadwyżki gotówki. Nie ma takiego ryzyka, aby spółki te były drenowane - podkreślił Neumann.
Wicepremier Waldemar Pawlak powiedział we wtorek dziennikarzom, że założenia projektu budżetu co do wzrostu gospodarczego i inflacji uważa za realistyczne. - Wiadomo, że zbliżają się ciężkie chwile i wzrost będzie na poziomie nieco niższym, natomiast podtrzymywałbym optymistyczne spojrzenie - powiedział Pawlak.
Prezes PiS Jarosław Kaczyński ocenił, że założenia budżetu na 2012 r. są bardzo optymistyczne, ale nie jest przekonany, czy są do wykonania. - Założenia są rzeczywiście bardzo optymistyczne, ja oczywiście bardzo bym chciał, żeby to się udało. Czy to się może udać? Mam nadzieję, że po wyborach sytuacja się zmieni i lepsi specjaliści niż obecny minister finansów przyjrzą się sytuacji polskich finansów publicznych i zobaczymy, czy to jest realne - powiedział Kaczyński na konferencji prasowej w Płocku.
Paweł Poncyljusz (PJN) odniósł się do kwestii dochodów z dywidend. - Kilka miesięcy temu mieliśmy zapowiedzi wypłaty zaliczkowych dywidend na poczet tych dochodów, które ma osiągnąć PKN Orlen i Lotos. Wiemy dobrze, że jeżeli nastąpi wzrost dywidendy pobieranej przez Skarb Państwa, to muszą wzrosnąć ceny paliw na stacjach benzynowych. Czyli co z tego, że rząd wyciska dywidendy, jak za to przyjdzie zapłacić Polakom w postaci wyższych cen na stacjach paliw, czy rosnącej inflacji - powiedział PAP Poncyljusz.
Dodał, że wyższe dywidendy oznaczają również ryzyko, że inwestycje spółek Skarbu Państwa będą ograniczone do minimum. - To w przypadku energetyki będzie miało bardzo szybko negatywne konsekwencje - ocenił.
- Rząd powinien zadać sobie pytanie, czy ten projekt budżetu oznacza, że w przyszłym roku wzrosną podatki dla Polaków. Minister finansów Jacek Rostowski nie chce cały czas odpowiedzieć na to pytanie. Naszym zdaniem, rząd próbuje poprzez ten projekt budżetu wyciągnąć Polakom pieniądze z kieszeni. Pytanie, jak chce to zrobić, czy podnosząc podatki, czy zwiększając inflację. A to spowoduje, że będzie mniejsza siła nabywcza pieniędzy Polaków - powiedział Poncyljusz.
Podobnego zdania w sprawie dywidendy jest Stanisław Stec (SLD), który powiedział PAP, że byłoby to jednak drenowanie spółek. - Spółka Skarbu Państwa musi zostawić sobie pewną ilość pieniędzy na inwestycje. Każdy podmiot, który się nie rozwija, nie inwestuje - cofa się. W tej kwestii trzeba mieć umiar, aby nie "zarżnąć przedsiębiorstwa" - podkreślił Stec.
Powiedział też, że założenia dotyczące wzrostu PKB w przyszłym roku powinny zostać zmienione, bo od czasu przyjęcia wstępnego projektu budżetu sporo się zmieniło. "Jeśli jednak nowy rząd zakasa rękawy i ostro zabierze się do pracy na rzecz gospodarki, to taka dynamika może być realna" - ocenił poseł SLD. Wśród pomysłów, które mogłyby pobudzić gospodarkę, wymienił m.in. zachęty dla inwestorów.
Zakładany w projekcie budżetu na 2012 r. deficyt ma wynieść 35 mld zł. Dochody określono na poziomie 292 mld 813 mln zł, a wydatki 327 mld 813 mln zł. Wzrost PKB ma wynieść 4 proc., zaś inflacja średnioroczna 2,8 proc. Prognozowany wzrost wskaźnika cen towarów i usług konsumpcyjnych wynosi 3,1 proc. W projekcie budżetu nadal zakłada się, że w przyszłym roku w państwowej sferze budżetowej nie będzie wzrostu wynagrodzeń.