Trwa ładowanie...
dxpbp08

Rozpoczął się sezon na kradzieże... pszczół. Giną nawet całe pasieki

Od początku kwietnia, doszło do kilku kradzieży uli. Jak mówią pszczelarze, to już prawdziwa plaga. Straty sięgają kilkudziesięciu tysięcy złotych.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Jak mówią pszczelarze, sprawcami kradzieży są zazwyczaj osoby z ich środowiska, bo żeby ukraść ul, trzeba znać się na owadach
Jak mówią pszczelarze, sprawcami kradzieży są zazwyczaj osoby z ich środowiska, bo żeby ukraść ul, trzeba znać się na owadach (Pixabay.com, Fot: PollyDot)
dxpbp08

Początek kwietnia, Dziennice koło Inowrocławia. Z pasieki znika 11 uli z pszczołami. Właściciel szacuje straty na 10 tys. zł i podejrzewa, że kradzieży dokonał ktoś z sąsiedztwa, bo część owadów wróciła. Prawdopodobnie sprawcą był pszczelarz, bo kradzież ula pełnego pszczół to skomplikowana sprawa.

27 kwietnia. Z pasieki w gminie Szczytniki (woj. wielkopolskie) giną cztery ule. Portal Pszczelarski dokładnie opisuje zarówno pszczoły, jak i sprzęt, który skradziono. Wszystko po to, by dotrzeć do sprawcy. - Złodziej, przewożąc ule z pszczołami, wybił tylną szybę samochodu. Być może to doprowadzi do jego schwytania i odzyskania pszczelich rodzin - pisze Marcin Balana, redaktor serwisu.

Co roku na wiosnę wielu pszczelarzy pada ofiarami kradzieży. - "Po zimie wiele pasiek przestało istnieć" - piszą internauci na pszczelarskim forum. - "Jak nie miód w ramkach czy pszczoły z ramkami, to całe ule z pszczołami i z miodem znikały. Złodzieje są coraz bardziej zuchwali. Pilnują pszczelarza i wystarczy krótki wyjazd do innej pasieki czy przerwa w nocy, żeby w tym czasie w środku wioski ule opustoszały lub wręcz zniknęły".

dxpbp08

Czytaj też: 185 mln zł na wsparcie pszczelarstwa w Polsce

Do kradzieży uli dochodzi nie tylko w Polsce. W zeszłym roku w austriackim Ebreichsdorf skradziono 20 uli. Właściciel straty oszacował na 15 tys. euro. W tym roku w angielskim Bicester skradziono 20 uli. Każdy z nich ważył po 20 kg i zawierał około 25 tys. pszczół, co daje łącznie około miliona skradzionych owadów.

Jak mówią pszczelarze, sprawcami kradzieży są zazwyczaj osoby z ich środowiska, bo żeby ukraść ul, trzeba znać się na owadach. - "Kradzieży w 99,9 proc. dokonują ludzie mający do czynienia z pszczołami, nie obrażając nikogo - sami pszczelarze. Nie tak daleko ode mnie już miesiąc temu w środku zimy parę uli powędrowało" - pisze jeden z użytkowników pszczelarskiego forum. - "Przyjdzie dzień, że na tym polu dojdzie do samosądu" - dopowiada kolejny.

W Polsce za kradzież ula grozi kara do pięciu lat pozbawienia wolności. Władze amerykańskiego stanu Floryda, gdzie w 2016 r. skradziono ponad 1200 uli, planują zmiany w prawie i zaostrzenie kar. Projekt ustawy zakłada wprowadzenie kary grzywny w wysokości od 5 do 10 tys. USD za każdy skradziony ul.

Zdaniem pszczelarzy, to jednak nie niskie kary są problemem, a mała wykrywalność podobnych przestępstw. Skradzione ule, zarówno w Polsce, jak i za granicą, rzadko udaje się odzyskać.

Większość pszczelarzy stara się chronić swoje pasieki. Poza ich ukrywaniem, właściciele pasiek inwestują w lokalizatory GPS i nadzór wideo, aby zapewnić swoim pszczołom większe bezpieczeństwo.

dxpbp08

Podziel się opinią

Share
dxpbp08
dxpbp08