"Skąd mamy brać siłę roboczą?". Pomysł zmiany prawa w ogniu krytyki
Resort pracy chce wyłączyć z ruchu bezwizowego obywateli Gruzji, Kolumbii i Wenezueli. Agencje pracy pytają, jak mają ściągać pracowników, skoro ciągle zmieniają się przepisy. Zmiany negatywnie ocenia Diaspora Gruzińska.
Zgodnie z komunikatem - na mocy nowych przepisów - Polska wprowadzi wymóg wizowy i zezwoleń na pracę dla obywateli Gruzji, Kolumbii i Wenezueli. MRPiPS przekazało, że prace nad projektem ruszyły na wniosek ministra spraw zagranicznych.
Życie w Warszawie nie dla singli? Tyle wydają na mieszkanie
Projekt rozporządzenia jest na etapie wewnętrznych prac legislacyjnych. Ma wejść w życie w II kwartale 2026 r. Dokładnej treści jeszcze nie znamy. Na tym etapie Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej ujawniło generalny zamysł.
"Dla obywateli państw określonych w wydanym rozporządzeniu będzie to oznaczało obowiązek uzyskania wizy w celu wjazdu na terytorium RP, z której wydaniem wiąże się m.in. wymóg zbadania przesłanki ryzyka migracyjnego dotyczącego konkretnego cudzoziemca" - czytamy w komunikacie resortu, cytowanym przez PAP.
"Negatywny wpływ na integrację"
- Wprowadzenie wymogu wizowego oraz zezwoleń na pracę dla obywateli Gruzji oceniamy jako decyzję o poważnych konsekwencjach społecznych i gospodarczych, zarówno dla samych migrantów, jak i dla polskiego rynku pracy - ocenia w rozmowie z redakcją WP Finanse Tornike Tsirekidze, prezes stowarzyszenia Diaspora Gruzińska w Polsce.
Zwraca uwagę, że "obywatele Gruzji od lat stanowią istotną część legalnie pracującej społeczności cudzoziemców w Polsce".
Gruzini są postrzegani przez pracodawców jako pracownicy rzetelni, szybko adaptujący się do warunków pracy i kultury organizacyjnej, często wypełniający luki kadrowe w sektorach, gdzie brakuje rąk do pracy. Dotychczasowy model uproszczonego dostępu do rynku pracy sprzyjał legalności zatrudnienia oraz przejrzystości procedur - przyznaje.
"W odniesieniu do obywateli Gruzji, Kolumbii i Wenezueli ruch bezwizowy jest w sposób systemowy wykorzystywany niezgodnie z jego przeznaczeniem, w szczególności do podejmowania pracy zarobkowej z pominięciem obowiązujących wymogów prawnych. Skutkuje to wysoką skalą nielegalnego pobytu i nielegalnego powierzenia pracy, rozwojem szarej strefy, destabilizacją rynku pracy oraz wzrostem liczby przypadków wyzysku i handlu ludźmi" - twierdzi natomiast MRPiPS w komunikacie przesłanym redakcji WP Finanse.
- Rozumiemy potrzebę porządkowania polityki migracyjnej i uszczelniania systemu, jednak uważamy, że w przypadku Gruzji warto rozważyć rozwiązania bardziej zrównoważone, które uwzględnią dotychczasowy pozytywny wkład Gruzinów w polską gospodarkę i społeczeństwo - zaznacza Tsirekidze.
Prezes Diaspory Gruzińskiej dodaje, że z perspektywy Gruzinów w Polsce decyzja ta może również "negatywnie wpłynąć na proces integracji, stabilność życiową rodzin oraz na relacje społeczne budowane od lat pomiędzy Polakami a Gruzinami".
Co się zmienia?
Za sprawą rozporządzenia zniknie ścieżka połączenia przyjazdu w celach turystycznych z podjęciem pracy. Do tej pory cudzoziemcy ze wskazanych krajów mogli przyjeżdżać na podstawie paszportu biometrycznego i oświadczenia, co pozwalało im niemal natychmiast podjąć pracę.
Obecnie Kolumbijczycy mogą pozostawać w Polsce przez trzy miesiące w ramach ruchu bezwizowego. Cel ich przyjazdu musi być turystyczny. Jeśli w trakcie pobytu stwierdzą, że chcą zostać i znaleźć zatrudnienie, to muszą uzyskać zezwolenie na pracę od wojewody. Organizuje je pracodawca, trwa to 1-3 miesiące. Żeby nie przekroczyć terminu trzech miesięcy, cudzoziemcy składają wnioski o kartę pobytu, czyli o pobyt i pracę na trzy lata. W Polsce pobyt uznaje się za legalny od momentu złożenia wniosku przez cudzoziemca aż do momentu rozpatrzenia tego wniosku - wyjaśnia w rozmowie z WP Finanse Michał Solecki, prezes Worksol Group, w której 40 proc. pracowników stanowią Kolumbijczycy.
Jak twierdzi, wszystko to mieści się w ramach prawnych. Nazywa ten proces "optymalizacją".
- To jest to samo, co Polacy robili w latach 90. - kupowali wycieczki, jechali do Niemiec i już z tych wycieczek nie wracali. Zamknięcie tej drogi dla obywateli Ameryki Południowej, głównie Kolumbii, będzie dużym problemem - ocenia.
Artur Gregorczyk, szef Działu Prawnego agencji pracy EWL Group, prezes Legalito, zwraca uwagę w komentarzu dla WP Finanse, że ruch bezwizowy pozwalał szybko reagować na bieżące potrzeby kadrowe.
- Po zmianie proces będzie dłuższy. Po stronie pracowników rosną koszty i bariery organizacyjne: nie tylko opłaty wizowe, ale też pełna ścieżka dokumentacyjna i osobiste stawiennictwo w placówkach. Z kolei pracodawcy muszą uwzględnić wyższe opłaty administracyjne. Samo zezwolenie na pracę to dziś 400 zł, co przy rotacji (każda zmiana pracy to nowe pozwolenie) staje się realnym kosztem - wskazuje.
W odpowiedzi na pytania redakcji WP Finanse wydział prasowy MRPiPS przekonuje, że "projekt nie zmienia zasad dostępu do polskiego rynku pracy".
"Obywatele państw wymienionych w projekcie rozporządzenia będą podlegać takim samym regulacjom jak dotychczas, z tym, że aby wjechać do Polski w celach zarobkowych z posiadanym zezwoleniem na pracę będą mogli jedynie posiadając wizę pracowniczą, a nie jak dotychczas korzystać z ruchu bezwizowego" - wyjaśnia.
Oznacza to, że jedynie uzyskanie wizy pracowniczej w kraju zamieszkania będzie pozwalało cudzoziemców ze wskazanych krajów na wykonywanie pracy w Polsce. To, czy wniosek zostanie rozpatrzony pozytywnie, jest zawsze indywidualną decyzją konsula.
Problemy w zatrudnianiu obcokrajowców
Prezes Legalito zwraca uwagę, że wprowadzenie zmian jest rozważane w newralgicznym momencie, "gdy rynek nadal potrzebuje rąk do pracy". Według danych GUS na koniec III kwartału 2025 r. było 94,7 tys. wakatów.
- Spowoduje to zwiększenie kolejek w urzędach konsularnych, a czas oczekiwania na pracowników z tych regionów może wydłużyć się do nawet 7-10 miesięcy - komentuje dla WP Finanse Anna Dzhobolda, dyrektorka departamentu rekrutacji Gremi Personal.
- Szansę na przyjazd dostanie może co ósmy Kolumbijczyk, bo tak trudno już teraz jest uzyskać wizę. Wymagania względem cudzoziemców są bardzo wysokie, wnioski są odrzucane - podkreśla Solecki.
- Rozumiemy intencję porządkowania zasad i troskę o bezpieczeństwo Polski. Jednocześnie, z punktu widzenia gospodarki, po ograniczeniu jednego kanału, należałoby usprawnić inne legalne ścieżki zatrudnienia i jej elementy (terminy w konsulatach, czasy obsługi, uproszczenie formalności), żeby utrzymać płynność rekrutacji i konkurencyjność Polski w globalnej walce o pracowników transgranicznych - ocenia Gregorczyk.
"Skąd mamy brać siłę roboczą"?
Zdaniem naszych rozmówców nowe ograniczenia przyniosą dwie zasadnicze konsekwencje. - Skutkiem krótkoterminowym będzie spowolnienie napływu nowych pracowników z Gruzji, Kolumbii i Wenezueli, bo wejście na rynek pracy stanie się bardziej kosztowne - przewiduje prezes Legalito.
W ocenie Soleckiego "Kolumbijczycy będą rezygnowali z przyjazdów do Polski". Podobne obawy ma prezes Diaspory Gruzińskiej, który twierdzi, że nastąpi "spadek zainteresowania legalną migracją zarobkową do Polski".
Prezes Legalito podkreśla natomiast, że dla obywateli Gruzji realną alternatywą mogą być Niemcy, które w ostatnich latach rozwijają instrumenty przyciągania pracowników (m.in. w ramach reformy Skilled Immigration Act). Kolumbijczycy mogą jeszcze częściej wybierać Hiszpanię.
- W tle konkurencją dla nas są też rynki "południa" i części regionu, jak Chorwacja, które intensywnie korzystają z pracy osób spoza UE w sektorach sezonowych (turystyka, budownictwo) - podkreśla.
- Zmiany najmocniej odczują branże oparte na pracy operacyjnej i sezonowej, gdzie liczy się na szybkie uzupełnianie braków kadrowych m.in. logistyka, budownictwo, gastronomia, rolnictwo, a także część produkcji i przetwórstwa, czyli filary polskiej gospodarki - zwraca uwagę Gregorczyk.
Nie można bez wiz ściągać pracowników z Azji Centralnej, teraz ma dojść też Gruzja. Nie tędy droga, żeby blokować wszystkie kierunki, tym bardziej że demografia się sypie i nie ma rąk do pracy. Przy notorycznych zmianach pojawia się pytanie, skąd mamy brać siłę roboczą? Czy opierać się na innych krajach, gdzie nadal obowiązuje ruch bezwizowy jak Meksyk, Gwatemala czy Honduras? - zastanawia się prezes Worksol Group.
Resort nie skomentował kwestii terminów, czasu obsługi i uproszczenia procedur, wskazując, że nie należy to do jego kompetencji.
Obawy o "ryzyko migracyjne"
Gregorczyk nie dostrzega "argumentów za tym, że za sprawą rozporządzenia będzie bezpieczniej".
Zarzuty te kontruje MRPiPS. Z informacji przekazanych przez Straż Graniczną wynika, że "skala nadużyć związanych z wykorzystywaniem zezwoleń na pracę oraz pobytu w ruchu bezwizowym przez obywateli wymienionych państw wskazuje, że dalsze utrzymywanie możliwości powierzania im pracy w ramach ruchu bezwizowego wiązałoby się z narastaniem ryzyka nielegalnego pobytu i pracy, rozwojem szarej strefy, pogłębianiem patologii na rynku pracy".
Dane kontroli legalności pobytu z 2023, 2024 i 2025 r. wskazują na wzrost nieprawidłowości w przypadku Kolumbijczyków (z 17,9 do 23,5 proc.) i Wenezuelczyków (z 11,5 do 16,4 proc.) oraz na spadek u Gruzinów (z 30,5 do 26,5 proc.).
"Tak wysoki i utrzymujący się poziom naruszeń lokuje obywateli Gruzji wśród grup najwyższego ryzyka w kontekście legalności pobytu" - twierdzi resort pracy.
Z kolei kontrole legalności pracy z 2023, 2024 i 2025 r. wskazują na wzrost nieprawidłowości w przypadku zarówno Kolumbijczyków (z 36,5 do 46,6 proc.), Gruzinów - (z 15,5 do 28 proc.), jak i Wenezuelczyków (z 28,6 do 59,4 proc.).
"W 2025 r. więcej niż co drugi kontrolowany obywatel Wenezueli wykonywał pracę z naruszeniem przepisów, co jednoznacznie wskazuje na systemowy charakter nadużyć i instrumentalne wykorzystywanie dostępnych mechanizmów legalizacyjnych" - podkreśla resort.
Z danych GUS wynika, że na koniec sierpnia 2025 r. w Polsce pracowało 1,1 mln cudzoziemców. To o 5,6 proc. więcej niż w sierpniu 2024 r. Najliczniejszą grupę stanowią Ukraińcy (67 proc.). Gruzini zajmują trzecie miejsce (2,3 proc.), a Kolumbijczycy - piąte (1,6 proc.).
Maria Glinka, dziennikarka WP Finanse i money.pl