Trwa ładowanie...

Statystyczny Kowalski w rok może uzbierać na nowy samochód. Ale kosztem sporych wyrzeczeń

Jeśli nie będziesz nic jadł, pił, nie kupował nowych ubrań ani nie prał starych i zamieszkasz w kartonie, już po roku będzie cię stać na najpopularniejsze nowe auto w Polsce. Zajmie ci to więc ponad dwa razy dłużej niż Niemcowi, który zarabia pensję minimalną w swoim kraju.

Statystyczny Kowalski w rok może uzbierać na nowy samochód. Ale kosztem sporych wyrzeczeńŹródło: Materiały prasowe, fot: -
d1xvg3i

W pierwszej połowie 2019 roku największym hitem sprzedaży była w Polsce Skoda Fabia. Tylko odrobinę gorzej sprzedaje się inny model czeskiego producenta – Octavia. Najtańsza Fabia kosztuje dziś 41 350 złotych. To promocyjna cena wersji z litrowym silniczkiem o mocy 60 koni mechanicznych. Do setki rozpędza się w 16,4 sek.

Bez promocji jej cena wynosi 45 350 zł – to równo o 4 tysiące więcej. O wyposażeniu najtańszej wersji można powiedzieć tylko tyle, że jakieś jest. To po prostu tanie auto.

Od stycznia 2020 roku minimalne wynagrodzenie w Polsce wynosi 2600 złotych brutto. Posługiwanie się tym wskaźnikiem nie ma większego sensu, bo pensji brutto i tak nikt nie dostaje "do ręki". W takim przypadku na nasze konto wpływa 1877 zł miesięcznie.

Obejrzyj: Grygier-Siddons: Polskie firmy nie szukają możliwości za granicą

Ale jeśli wierzyć przedwyborczym zapewnieniom prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego na koniec 2020 roku pensja minimalna ma wzrosnąć aż do 3000 zł brutto (2156,72 zł netto) i ma być systematycznie podnoszona tak, że w 2023 roku osiągnie 4000 zł brutto (2853,96 zł netto).

d1xvg3i

Ile zarabiamy w rzeczywistości?

Główny Urząd Statystyczny udostępnił najnowsze dane dotyczące tzw. średniej krajowej. Wynika z nich, że przeciętne wynagrodzenie w III kwartale 2019 roku wyniosło 4931,49 zł brutto. Informację tę potwierdziło Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Daje to 3502 zł na rękę.

Gdybyśmy całą średnią pensję statystycznego Polaka odkładali na zakup najpopularniejszego samochodu (czyli Fabii), moglibyśmy ją kupić po niecałym roku pracy. Musielibyśmy odkładać swoje zarobki na kupkę przez 11,8 miesiąca oraz uiścić wszystkie wymagane opłaty rejestracyjne i wykupić ubezpieczenie. Przydałoby się też zatankować.

Da się taniej? Da

Obecnie najtańsze auto na polskim rynku – wedle oficjalnych cenników dystrybutorów – to Dacia Sandero. Bez radia, elektrycznej regulacji lusterek, z 73 końmi pod maską i rozpędzająca się do setki w 14,2 sek. Kosztuje 30 900 złotych. Skoro najtańsze auto, to sprawdźmy, ile musimy na nie pracować, zarabiając pensję minimalną. Wychodzi, że 16,5 miesiąca – czyli realnie o 5 miesięcy dłużej niż statystyczny Kowalski ze średnią pensją na Fabię.

A jeśli Polak zarabiający średnią pensję, zdecydowałby się na Dacię? Mógłby ją kupić już za niecałe 9 swoich wypłat.

Pod uwagę trzeba jednak wziąć kilka zmiennych. Po pierwsze – najtańsze auta z cenników prawie nie występują w rzeczywistości. Jak ktoś się uprze, to fabryka mu taki model wyprodukuje, ale trzeba będzie na niego poczekać. Większość aut ma jednak jakieś wyposażenie dodatkowe. Ale klient może też liczyć na oferty specjalne, rabaty i promocje u dealera.

d1xvg3i

Z drugiej strony podawanie średniej pensji jest z założenia obarczone sporym błędem. GUS podaje bowiem zarobki w tzw. sektorze przedsiębiorstw, czyli wyłącznie w firmach zatrudniających powyżej 9 osób. Mniejsze firmy nie wskakują w to zestawienie, podobnie jak tzw. budżetówka, w której raczej trudno o wysokie zarobki.

GUS raz na dwa lata podaje za to medianę i dominantę. Te wskaźniki obejmują już wszystkich zatrudnionych. Mediana to granica: połowa Polaków zarabia mniej, a połowa więcej. Za to dominanta to po prostu najczęściej wypłacana pensja.

Pod koniec roku 2019 GUS nie podał dominanty, ale określił wysokość mediany na 4094,98 zł brutto, czyli 2919,54 zł netto. Jeśli weźmiemy pod uwagę ten właśnie wskaźnik, to na Fabię musielibyśmy pracować nieco ponad 14 miesięcy, zaś na najtańszą Dacię Sandero – prawie 11 miesięcy.

A gdybyśmy mówili po niemiecku?

Taka sama Fabia kosztuje u naszych zachodnich sąsiadów 13 390 euro, czyli ok. 57 tysięcy złotych. Ale płaca minimalna w Niemczech jest również sporo wyższa - przekracza 1500 euro (ok. 6300 zł). W efekcie będąc zatrudnionym na najniższej dopuszczalnej pensji, możemy sobie kupić Fabię prosto z salonu po niecałych 9 miesiącach.

d1xvg3i

Z kolei średnia płaca w Niemczech to ponad 4200 euro brutto (ok 17,8 tys. zł). Statystyczny Niemiec może więc po 4-5 miesiącach pracy iść prosto do salonu i kupić auto, na które statystyczny Polak będzie pracował kilka razy dłużej.

A jeśli chcemy elektrowóz?

Samochody elektryczne nie grzeszą niską ceną, ale są tanie w eksploatacji, mogą jeździć buspasami i nie emitują zanieczyszczeń. Ile trzeba na nie pracować? Długo. W cenie poniżej 100 tysięcy złotych dostępnych jest jedynie kilka modeli, a najtańszy z nich to Skoda Citigo za 81 900 złotych. Ile trzeba na nią pracować?

Jeśli zarabiamy pensję minimalną – prawie 44 miesiące, czyli 3 lata i 8 miesięcy. Średnia pensja to niecałe 2 lata oszczędzania, mediana – 2 lata i 4 miesiące.

Nic dziwnego, że kupujemy używki

Jeszcze nigdy w Polsce nie sprzedało się więcej nowych aut niż używanych. I to się długo nie zmieni. Z danych Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego wynika, że w całym 2019 roku zarejestrowano ponad 900 tys. sprowadzonych z zagranicy aut używanych - prawdopodobnie 2 razy więcej niż nowych.

d1xvg3i

Obecnie znalezienie używanego, przystępnego cenowo auta nie stanowi większego problemu. Liczba ofert potrafi przytłoczyć, niezależnie od tego, czy szukamy samochodu z niższej półki cenowej za kilka tysięcy złotych, czy pojazdu z wyższego segmentu za kilkadziesiąt tysięcy złotych i więcej. Które są najpopularniejsze? Według raportu AAA Auto, na rynku wtórnym najbardziej popularne są obecnie samochody marki Volkswagen, Audi, BMW, Ford, Opel i Skoda. Mediana ich wieku wyniosła 12 lat, a ceny kształtowały się od 12 tys. zł do 29 tys. zł, jednak oscylowały w granicach ok. 17-18 tys. zł.

W ciągu ostatnich 10 lat zarejestrowaliśmy prawie 5,5 miliona pojazdów z Niemiec. Na kolejnych miejscach znalazły się pojazdy z Francji (1 236 131), Belgii (751 527) i Holandii (599 048).

W ostatnich latach jednak coraz mniej osób kupuje auto za gotówkę i na własność – coraz większą popularnością cieszy się abonament i wynajem długoterminowy, także w przypadku aut używanych – twierdzą eksperci z porównywarki sowafinansowa.pl. Abonament będzie dobrym rozwiązaniem w przypadku droższych aut oraz na krótsze terminy (np. do roku). Z kolei wynajem długoterminowy sprawdzi się w sytuacji, gdy chcemy jeździć droższym autem za stosunkowo niewielką opłatę – wiele osób wybiera ten wariant także ze względu na wygodę, nie trzeba bowiem martwić się o serwis, naprawy czy ubezpieczenie.

Warto jednak pamiętać, że – wedle starych dobrych wzorców zarządzania domowym budżetem – na auto nie powinniśmy wydawać więcej niż 20 proc. swoich miesięcznych zarobków.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

d1xvg3i
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d1xvg3i