W krótkim terminie liczyć się będą dzisiejsze dane Departamentu Pracy USA, które poznamy o godz. 14:30. Mediana oczekiwań zakłada, że w styczniu w gospodarce przybyło 185 tys. etatów poza rolnictwem wobec rozczarowującego odczytu w grudniu na poziomie 74 tys. (tylko, że wtedy oczekiwania wynosiły powyżej 200 tys.). Jednocześnie stopa bezrobocia ma się utrzymać na niskim poziomie 6,7 proc. Po słabym odczycie przemysłowego indeksu ISM za styczeń, pojawiły się obawy, czy dzisiejsze dane ponownie nie rozczarują. Trzeba jednak zaznaczyć, że już usługowy ISM, który obejmuje znacznie większy odsetek gospodarki, w tym subindeks zatrudnienia, były w styczniu dobre. Może się, zatem okazać, że nawet, jeżeli dane będą nawet słabsze, to niewiele od konsensusu na poziomie 185 tys. To w połączeniu z tym, że członkowie FED w ostatnich dniach wielokrotnie powtarzali, że będą konsekwentnie ciąć program QE3 na kolejnych posiedzeniach, może sprawić, że osłabienie dolara będzie chwilowe i w ogólnym rozliczeniu amerykańska waluta
zyska. Zwłaszcza do wspomnianego już euro.
Na wykresie EUR/USD widać, że wczorajsze odbicie po konferencji szefa ECB zatrzymało się w przedziale 1,3600-1,3620. Z kolei dzisiaj naruszyliśmy przez chwilę wsparcie 1,3565-80. To niebezpieczny sygnał, który może sprawić, że dzisiaj wymażemy całą wzrostową świecę z wczoraj. Oznaczałoby to spadek w okolice 1,3500-1,3510, a nawet testowanie minimów z tego tygodnia na 1,3476. W takiej sytuacji byłby to jednak sygnał do rozpoczęcia silnej fali spadkowej, która rozwijałaby się w pierwszych dniach przyszłego tygodnia.
Ciekawe wnioski daje tygodniowe ujecie BOSSA USD, zwłaszcza gdyby zamiast czarnej świecy powstał wyraźny młot.