Trwa ładowanie...
d2he01w
frank

Szwajcarzy zdecydują o wysokości rat polskich kredytobiorców

Od kilku tygodni osoby spłacające kredyty we frankach szwajcarskich słyszą o możliwości wzrostu kursu tej waluty nawet do 4 złotych. To oznacza wyższe raty, wzrost wartości całego kredytu i powrót do pomysłów przewalutowania pożyczki na złote, choćby dla „świętego spokoju”. Mocne nerwy się jednak przydadzą – bo wygląda na to, że to kolejna burza, którą trzeba będzie po prostu przeczekać.
Share
Szwajcarzy zdecydują o wysokości rat polskich kredytobiorców
Źródło: Thinkstockphotos
d2he01w

W niedzielę, 30 listopada Szwajcarzy w referendum zdecydują o tym, czy ich bank centralny ma kupować złoto, jako zabezpieczenie dla rezerw kraju (limit ma wzrosnąć do 20 proc. wartości tych rezerw, obecnie to 8 proc.). To spowoduje, że frank będzie jeszcze bezpieczniejszą inwestycją, a więc – będzie więcej chętnych by go kupować. Dzisiaj bank Szwajcarii utrzymuje kurs powyżej 1,2 franka za euro. W sytuacji, gdy kurs osiąga ten poziom – bank sprzedaje franki i sztucznie obniża ich wartość.

– To referendum wywołuje presję na franka. Kurs franka do euro na rynku międzynarodowym jest blisko poziomu interwencji – jest 1,2010, a przy 1,20 bank Szwajcarii interweniuje. To jest najniższy kurs od dwóch lat – mówi Marek Wołos, członek zarządu TMS Brokers.

Trzeba pamiętać, że Szwajcarzy muszą bronić choćby własnego eksportu, a gwałtowne umocnienie franka bardzo by w niego uderzyło. Nie bez powodu od 2011 roku bank centralny broni kursu waluty. Dlatego, nawet jeśli po referendum trzeba będzie odbudować zapasy złota, to Szwajcaria wciąż będzie bronić kursu swojej waluty. Pytanie - na jak długo?

d2he01w

– Do czasu, gdy bank Szwajcarii broni swojej waluty nie grozi nam jakieś drastyczne zwiększenie kursu franka w Polsce – granica 3,50-3,54 zł będzie zachowana – przewiduje Wołos. – Jeśli referendum będzie na TAK, to bank Szwajcarii może zmienić swoją politykę, bo okaże się, że popyt na franka będzie znacznie większy. Pytanie, czy wtedy bank centralny będzie w stanie wciąż bronić kursu. Wydaje mi się, że obu celów – utrzymania rezerw złota i bronienia kursu waluty – w dłuższym czasie nie da się pogodzić.

A to dlatego, że zabezpieczenia w złocie na poziomie 20 proc. nie ma żaden liczący się bank centralny. Popyt na franka znacznie się zwiększy i Szwajcarii trudno będzie ciągle bronić wyznaczonego przez siebie kursu. A gdy za jednego franka trzeba będzie zapłacić więcej euro, to jednocześnie w Polsce jeden frank będzie kosztował więcej złotówek.

Co z tym kredytem?

Polscy kredytobiorcy nie maja jednak specjalnych powodów do obaw – uważa Łukasz Wardyn, dyrektor zarządzający City Index.

d2he01w

– Rynek ostatnio jest bardzo szalony i zmienny – przyznaje Wardyn w rozmowie z Agencją Informacyjną Newseria. – Ale nawet przy tak nerwowym rynku, zakładając, że ta bariera 1,20 pozostanie, wahania będą czysto rynkowe i do końca roku trudno sobie wyobrazić, że zapłacimy 4 zł za franka.

Dla frankowych kredytobiorców najważniejsza jest wysokość raty, którą mają zapłacić. I dobrze pamiętają rok 2011, kiedy bankowe tabele pokazały jednak – nieprawdopodobne do tamtej pory – 4 złote za franka. I chociaż w większości analitycy uspokajają, to z większą daniną dla banku w najbliższym czasie trzeba się liczyć.

Co więc zrobić, przewalutować?

– Nie, absolutnie nie. To się nie opłaca – mówi Michał Krajkowski, główny analityk Domu Kredytowego Notus. – Jeżeli przewalutujemy kredyt, to zrealizujemy tę stratę, jaką mamy na kursie walutowym. Jeżeli byśmy dzisiaj zdecydowali się na przewalutowanie kredytu to rata kredytu by wzrosła.

d2he01w

Dzisiaj oprocentowanie kredytu w franku jest bardzo niskie – nawet poniżej 1 proc., w zależności od tego, kiedy został zaciągnięty. Po przejściu na kredyt złotowy – oprocentowanie wzrasta do 4 proc.

– Gdybyśmy dzisiaj przewalutowali kredyt na złotego, to żeby rata tego nowego kredytu była taka sama jak starego kredytu we franku, kurs przewalutowania musiałby być na poziomie 2,55 – wylicza Krajkowski.

Z wyliczeń DK Notus wynika, że dla przykładowego kredytu na 300 tys. zł, na 30 lat, zaciągniętego w 2008 r. zadłużeni w CHF mają dziś do spłacenia 414 tys. zł. Kredytobiorcy złotowi – tylko 267 tys. zł. To dlatego przewalutowanie nie ma dziś żadnego sensu, bo oznacza w praktyce zaciągnięcie nowego kredytu na kwotę liczoną w złotych – o ponad połowę wyższą niż frankowy kredyt sprzed kilku lat.

Jedyny sposób na obniżenie raty to wydłużenie okresu spłaty, ale przy kredytach branych na maksymalną dozwoloną liczbę lat jest to niemożliwe. O kilkadziesiąt złotych miesięcznie można też obniżyć ratę płacąc bezpośrednio walutą w banku. Tzw. ustawa antyspreadowa pozwala kupić franki w dowolnym miejscu i wpłacić pieniądze nawet gotówką w okienku. Do tego trzeba podpisać odpowiedni aneks do umowy, za który bank nie może pobrać żadnej prowizji.

d2he01w

Przetrwać spekulantów

W kontekście nadchodzącego referendum trzeba jednak pamiętać o tym, że nawet jeśli Szwajcarzy w sobotę zdecydują się na zwiększenie rezerw w złocie, to nie oznacza, że bank centralny już w poniedziałek zacznie kupować złoto. To będzie proces wieloletni – ocenia Łukasz Wardyn.

– Sposobów na zwiększanie rezerw też jest wiele. Pamiętajmy, że Narodowy Bank Szwajcarski, tak jak każdy bank centralny, musi uchodzić za stabilny, zdecydowany, wiąże się to z kwestiami wizerunkowymi. Ale przede wszystkim musi dbać o stabilność gospodarki i kondycję eksporterów – mówi ekspert.

Dlatego wszystko wskazuje na to, że nawet jeśli najbliższa rata lub dwie będą wyższe, będzie to efekt spekulacji na rynku. Potem sytuacja powinna się uspokoić. Jest też spora szansa na to, że Szwajcarzy nie poprą pomysłów dotyczących rezerw – wtedy nie będzie też argumentów za tym, by frank drożał.

Zanim weźmiesz kredyt, porównaj oferty 20 banków w jednym miejscu >>>

d2he01w

Podziel się opinią

Share
d2he01w
d2he01w