W Polsce roi się od maseczek z podrabianymi albo naciąganymi certyfikatami. Kto dał się nabrać na triki sprzedawców?
W Polsce kwitnie handel maseczkami, które w mniejszym czy większym stopniu mają nas chronić przed koronawirusem. Te z certyfikatem są oczywiście droższe. Problem w tym, że nikt nie czyta, czego ten certyfikat dotyczy. A mogą być to różne rzeczy - na przykład jedynie zausznik od maseczki, a nie cała maska.