Trwa ładowanie...

Uczelnie wypuszczają bezproduktywnych pracowników

Więcej praktyki i otwartości na zmiany – polskie uczelnie zamierzają dotrzymać kroku procesom, które zachodzą na rynku pracy

Share
Uczelnie wypuszczają bezproduktywnych pracownikówŹródło: thinkstock
d2v4f3c

Co piąty polski bezrobotny ma dyplom wyższej uczelni. Młodzi ludzie kończą studia, ale później i tak nie ma dla nich pracy. A nawet jeśli, to zazwyczaj nie pracują w swoim zawodzie, często wykonują pracę nieadekwatną do swoich umiejętności – poniżej, albo powyżej kwalifikacji. Na tę drugą kwestię zwrócił ostatnio uwagę Andrzej Klesyk, Prezes PZU, który w liście do „Gazety Wyborczej”, oskarżył polskie uczelnie, że produkują bezrobotnych. Sprawa wywołała dyskusję – w głos za nim poszli inni pracodawcy. Absolwenci polskich szkół wyższych nie są kompletnie przygotowywani do tego, żeby uczestniczyć w rynku pracy – zauważali kolejni pracodawcy.

Do dyskusji włączyli się profesorowie uczelni. Prof. Ewa Nawrocka oskarżyła środowisko akademickie o skostniałe i nierozwojowe podejście do edukacji. Sprawa stała się tak ważna, że przy symbolicznym okrągłym stole zebrali się przedstawiciele świata biznesu i nauki, żeby wyznaczyć wspólne cele mających nastąpić zmian, bo na docierające glosy szybko zareagowała minister Barbara Kudrycka. – „Biznes razem z nauką może zrobić dobry biznes. Szukamy otwartości i innowacyjności. Ale jest pytanie, czy polskie uczelnie uczą przyszłych liderów, czy biznes ma środki, żeby ich rozwijać, czy współpraca jest możliwa i co z niej wyniknie” – napisała w liście do Gazety Wyborczej poprzedzającym debatę, minister Barbara Kudrycka.

Choć sytuacja z bezrobociem wśród osób młodych nie jest tak zła jak dziesięć lat temu, na co zwróciła uwagę Monika Zakrzewska z Departament Dialogu Społecznego i Stosunków Pracy PKPP Lewiatan, bo ratują ją w dużej mierze umowy cywilno prawne, to i tak dobrze nie jest. - Coraz więcej osób, które kończą wyższe uczelnie trafia do rejestru dla bezrobotnych – mówi Monika Zakrzewska, PKPP Lewiatan. – W samej Warszawie, w której jest bardzo niski poziom bezrobocia 25 proc. osób bezrobotnych, to osoby z wyższym wykształceniem. To może świadczyć, że nie dzieje się za dobrze w szkolnictwie wyższym – komentuje Zakrzewska.

d2v4f3c

Problem polskich uczelni polega nie tylko na nieadekwatnym do potrzeb rynku programie nauczania. - Polskie uczelnie nie robią skutecznej diagnozy na zapotrzebowanie na poszczególne kierunki. Dopiero od 2011 nałożono na nie obowiązek monitorowania losów absolwentów – mówi Monika Zakrzewska. W efekcie mury uczelni co roku opuszcza tysiące humanistów, dla których nie ma pracy. Bo co zrobić z kilkoma tysiącami nauczycieli polskiego, pedagogów w czasach kiedy jest niż demograficzny? Z kolei cały czas istnieje zapotrzebowanie na specjalistów z technicznym wykształceniem, np. informatyków. - Inna sprawa jest taka, że polski rynek pracy trochę się już nasycił osobami z wyższym wykształceniem – komentuje Zakrzewska. Jak podkreślił w wypowiedzi dla portalu gazetaprawna.pl prof. Kabaj: - „Żadna gospodarka nie jest w stanie szybko wchłonąć tak dużej liczby osób po studiach. Wprawdzie duża ich część może znaleźć zatrudnienie, ale na stanowiskach niewymagających wyższego wykształcenia”.

Nie każdy musi od razu kończyć informatykę, ale jak mówi Zakrzewska, nie każdy musi też skończyć wyższą uczelnie: - To z jednej strony dobrze, że tak wiele osób młodych chce się kształcić, ale z drugiej część tych osób tak na prawdę podejmuje wyższe studia, odsuwając aktywizację zawodową o kolejne pięć czy sześć lat. Ludzie idą na kierunki studiów nie związane z jakąkolwiek perspektywą zatrudnienia. To nie tylko problem uczelni, ale ludzi młodych, którzy mimo dość czytelnego komunikaty, że po określonych kierunkach pracy nie ma, podejmują na nich edukację – zauważa Zakrzewska. Są branże, w których o przydatności do pracy decydują, nie skończone studia, ale predyspozycje osobowościowe – Żeby pracować w sprzedaży, nie musimy mieć dyplomu wyższej uczelni, a jedynie posiadać cechy niezbędnych na takim stanowisku, jak np. komunikatywność – zauważa Zakrzewska.

Inna sprawa, że młodzi ludzie kończą studia, ale niewiele wiedzy z nich wynoszą, nawet tej teoretycznej, no co również zwróciła uwagę prof. Ewa Nawrocka. Studia stały się dziś rodzajem „must have”, każdy musi mieć wyższe wykształcenie, bo każdy mieć je może. Jest wiele uczelni w Polsce, które funkcjonują na zasadzie „sklepów z dyplomami”. Przyjmują kolejnych kandydatów, żeby generować zyski. Nie liczy się postęp w zdobywaniu wiedzy, a jedynie na czas opłacone czesne.

d2v4f3c

Również brak obowiązku nakładania praktyk na studentów, przekład się na ich braki umiejętnościowe na rynku pracy. – Wielu pracodawców narzeka, że pracownicy nie mają umiejętności przekładania wiedzy teoretycznej ma praktyczną, nie umieją pracować w zespole, brakuje im kompetencji społecznych – wymienia Zakrzewska. To wszystko składa się na tzw. umiejętności miękkie, których właśnie brakuje polskim absolwentom uczelni.

– Problem jednak zaczyna się znacznie wcześniej. Żyjemy w czasach, w których ludzie coraz mniej ze sobą rozmawiają, a komunikują się za pomocą internetu. Dzieci coraz rzadziej bawią się swobodnie w grupach na podwórku, bo rodzice zwyczajnie boją się je wypuszczać. To może wpływać na zanikanie kompetencji związanych z pracą w zespole – zauważa Monika Zakrzewska. Co mogą zrobić uczelnie? - Zmiany powinny pójść w kierunku skrócenia czasu formalnej edukacji oraz przeniesienia jej ciężaru z nurtu akademickiego na zorganizowany wokół projektów – zauważa Sebastian Popiel, Członek Zarządu Firmy People. - Z pewnością potrzebujemy większej koncentracji na praktycznej edukacji. Warto skupić się przede wszystkim na umiejętności asymilacji i wykorzystywania posiadanych już informacji, a pozostałą wiedzę teoretyczną czerpać z różnych źródeł, zarówno fachowych, jak i innych, takich jak np. Google – powiedział nam Sebastian Popiel.

Czy jednak zmiana systemu edukacji rozwiąże problem? - Pani minister Kudrycka bardzo szybko zareagowała w tej sprawie i bardzo dobrze, że tak się stało – mówi Monika Zakrzewska z PKPP Lewiatan. Zauważa, że debata dopiero rozpocznie pewien proces zmian. - Coraz więcej chęci współpracy widać ze strony pracodawców. To dobrze, że chcą się dzielić doświadczeniem, bo to oni tworzą rynek pracy. Ta potrzeba dialogu świadczy o otwartości na zmiany – zauważa Zakrzewska. Marcin Pałys, rektor Uniwersytetu Warszawskiego w czasie wczorajszej debaty zwrócił jednak uwagę, że jeśli nie będzie nowych miejsc pracy, to żadne kształcenie nie pomoże. Zakrzewska przekonuje, że potrzebna jest porządna diagnostyka zapotrzebowania na pracę, a także dualny system edukacji, który położy nacisk na zarówno na teorię, jak i na praktykę.

d2v4f3c

W czasie debaty „Biznes dla uczelni, uczelnie dla biznesu”, która odbyła się wczoraj postanowiono wspólne działania świata biznesu i nauki, które mają podnieść kompetencje przyszłych absolwentów już w toku nauczania. Do współpracy z uczelniami mają zostać zatrudnieni wybitni praktycy, większy nacisk zostanie również położony na odbywane staże. Czy zmiany poprawię sytuację absolwentów na rynku pracy? Czas pokaże.

MD/JK

d2v4f3c
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d2v4f3c
d2v4f3c