Trwa ładowanie...
d1g64ca

Wczorajsza zwyżka nie musi oznaczać dłuższego odbicia

Czy już jesteśmy świadkami "efektu stycznia"? Dalszym wzrostom na GPW muszą pomóc zachodnie parkiety, wtedy indeks WIG20 mógłby zwyżkować nawet do 2100 punktów.

d1g64ca

Poniedziałek inwestorzy kończyli w dobrych nastrojach. Główne indeksy w Warszawie znacznie wzrosły. Najbardziej WIG20 (o 4,9 proc., osiągając 1877 pkt), do najwyższego poziomu od prawie 8 tygodni. Obroty nie były jednak oszałamiające (przekroczyły 770 mln zł). Wiele wskazuje, że tak udany dzień miał związek ze wzrostowymi sesjami na światowych parkietach w ostatni piątek, kiedy nasz rynek nie pracował. Amerykańskie indeksy zanotowały wtedy kilkuprocentowe wzrosty.

Analitycy: gonimy światowe wzrosty

Specjaliści na razie studzą jednak zapał i nie ogłaszają początku upragnionego "efektu stycznia".

- _ Podgoniliśmy konkurencję. Kontynuacja zwyżek uzależniona jest od rozwoju wydarzeń na światowych parkietach. Osobiście jestem sceptycznie nastawiony do trwałości tych wzrostów _- mówi "Parkietowi" Mirosław Saj, makler z BM DnB Nord. Wskazuje na niewielką wartość poniedziałkowych obrotów. - _ Na rynku wciąż nie ma nowego kapitału. Trudno więc mówić o napływie nowych graczy na rynek _ - dodaje. Inni rozmówcy podobnie oceniają sytuację na warszawskiej giełdzie.

Rynki czekają na plany Obamy

Nikt nie ma wątpliwości, że ewentualna poprawa klimatu inwestycyjnego musi iść w parze z dobrymi informacjami z Ameryki. Optymizm na Wall Street potęgowały zapowiedzi wdrożenia nowego pakietu antykryzysowego wartego 775 mld USD przez szykującą się do przejęcia władzy w Waszyngtonie ekipę prezydenta elekta Baracka Obamy. Jego główną częścią mają być głębokie cięcia podatków i wprowadzenie ulg dla klasy średniej, które będą kosztować budżet federalny nawet 300 mld USD rocznie. Demokraci oczekują, że zapowiedź zmniejszenia obciążeń fiskalnych przekona opozycję republikańską do szybkiego przyjęcia pakietu. Wiele wskazuje na to, że proponowane rozwiązania zostaną zaakceptowane.

d1g64ca

Jaka inauguracyjna sesja, taki cały rok?

Pierwsza sesja ma zawsze symboliczny wymiar. Inwestorzy często odbierają ją jako prognozę właśnie rozpoczętego roku (dość przypomnieć, że początek notowań w 2008 r. był na dużym minusie). Czy poniedziałkowa zwyżka notowań jest właśnie zapowiedzią udanego roku?

- _ Na pewno należy nam się jakieś większe odbicie. Pytanie, czy mamy z nim do czynienia już teraz. Sądzę, że są duże szanse na wybicie w górę z ostatniej konsolidacji _ - mówi Tomasz Jerzyk, makler z DM BZ WBK.

Podobnie na sprawę patrzy Ryszard Rusak, dyrektor inwestycyjny Union Investment TFI. - _ Początek roku na GPW pod znakiem wzrostów może napawać optymizmem, nie należy jednak przeceniać znaczenia noworocznego odbicia, szczególnie że wzrostowi towarzyszyły niskie obroty _ - twierdzi specjalista. Jego zdaniem, kluczowe dla dalszego rozwoju sytuacji będą dane makro. Niestety, z raportów instytucji finansowych wynika, że w najbliższych miesiącach trudno oczekiwać pozytywnych projekcji.

Na rynku można spotkać się z opiniami, że aktualne wyceny przedsiębiorstw powinny utrzymać się w najbliższym czasie. Tym samym nie grozi nam powrót do listopadowego dołka. Jak dużych zwyżek możemy oczekiwać?

d1g64ca

-_ Poziom 1970-2070 punktów dla WIG20, przy - oczywiście - sprzyjających wiatrach, jest możliwy _ - uważa Jerzyk. - _ Nie wykluczam zwyżki do 2100 punktów. Pytanie, czy już za pierwszym podejściem. Wcześniej możemy jednak poddać się korekcie _- twierdzi Mirosław Saj. Przeszkodą w realizacji takiego scenariusza może okazać się podaż akcji. Czy część inwestorów zechce zrealizować zyski z ostatnich tygodni?

Specjaliści zwracają uwagę na papiery przedsiębiorstw petrochemicznych. - _ Ostatnie wzrosty cen ropy naftowej powinny przełożyć się na poprawę postrzegania tych spółek. Ewentualna dalsza zwyżka kursu "czarnego złota" może wspomóc wzrost cen akcji firm petrochemicznych _- kończy Jerzyk.

WIG20 coraz bliżej listopadowego szczytu

Indeks WIG20 przywitał nowy rok zwyżką o 4,9 proc. - to wzrost największy od blisko miesiąca. Według obiegowego poglądu, zwyżka na pierwszej sesji roku jest zapowiedzią zakończenia całego roku na plusie. Historia ostatnich 10 lat to potwierdza - na 8 lat, które WIG20 rozpoczął od wzrostu, tylko jeden rok (2002) przyniósł spadek indeksu w ciągu kolejnych 12 miesięcy.

Dla inwestorów bardziej wiarygodnym sygnałem poprawy sytuacji byłoby pokonanie przez WIG20 szczytu z 4 listopada 2008 r. (1903,4 pkt).

d1g64ca

Immoeast najszybciej zaczął odrabiać straty

Aż o 29,2 proc. (do 2,48 zł) wzrósł wczoraj kurs Immoeastu na GPW w Warszawie, którego papiery na giełdzie w Wiedniu mocno podrożały już w piątek (łącznie zyskały w tym roku ponad

30 proc.). Silne odreagowanie ubiegłorocznych spadków było w poniedziałek udziałem większości spółek z sektora nieruchomości (WIG-Deweloperzy wzrósł o 4,8 proc.). Najbardziej drożały te z nich, które w 2008 r. przyniosły akcjonariuszom największe straty (kurs grupy Orco zyskał wczoraj 23,8 proc., a J.W. Construction 14,7 proc.).

Sfinks stracił wczoraj prawie 27 proc.

Przyczyną spadków był komunikat podany jeszcze po ostatniej sesji w 2008 r. Zarząd spółki poinformował w nim o problemach ze spłatą zadłużenia wobec dwóch banków. Negocjacje z nimi cały czas trwają, a zdaniem analityków powinny przynieść pozytywny rezultat dla spółki: utrata płynności jest mało prawdopodobna. Większym, bo wpływającym na wyniki za cały 2009 r., problemem może być zwiększające się zadłużenie z powodu niekorzystnych transakcji opcjami walutowymi.

Jarosław Niedzielewski

zarządzający funduszami DWS Polska TFI

Do silnego wzrostu notowań akcji doszło głównie wśród blue chips. Wzrost WIG20 objął wszystkie spółki - zupełnie inaczej niż w listopadzie i grudniu, kiedy za 100 proc. jego zwyżki odpowiadało sześć czy siedem firm. Bezpośredniej przyczyny tak dużej jednorazowej siły rynku można doszukiwać się w fakcie jednodniowego opóźnienia w stosunku do giełd światowych, które w piątek zdołały wzrosnąć o kilka procent. Nie umniejsza to jednak wagi tego wydarzenia. Pamiętamy, że reguła pierwszego tygodnia czy miesiąca sprawdziła się w 2008 r., niestety, aż za bardzo - spadki trwały cały rok. Być może teraz inwestorzy z całego świata przystąpili do zakupów w nadziei, że tym razem efekt działania tej zasady będzie dla rynku pozytywny. Jednak biorąc pod uwagę coraz gorsze dane i prognozy dotyczące realnej gospodarki, trudno nie oprzeć się wrażeniu, że taki scenariusz byłby największą niespodzianką tego roku.

d1g64ca

Roland Paszkiewicz

Dyrektor Działu Analiz CDM Pekao

Wczorajsze wzrosty na naszej giełdzie to konsekwencja dłuższej niż na innych rynkach noworocznej przerwy w obrocie akcjami. Podczas gdy GPW odpoczywała, w piątek światowe indeksy poszybowały w górę i wczoraj inwestorzy w Warszawie postanowili dogonić peleton. Jest zdecydowanie za wcześnie, by mówić o nadchodzącej korekcie, szczególnie że WIG20 nie przełamał jeszcze listopadowego szczytu na poziomie 1880 pkt. Nieuzasadnione wydają się również opinie o zdyskontowaniu przez warszawskich inwestorów wszelkich złych danych na temat polskiej gospodarki i kondycji spółek. Akurat w tym ostatnim obszarze możemy spodziewać się jeszcze wielu niemiłych niespodzianek przy okazji publikacji raportów za IV kwartał. Tradycyjnie najwięcej zależy od kondycji gospodarki USA. Jeżeli inwestorzy uwierzą w skuteczność zapowiadanych przez Baracka Obamę nowych planów pomocy, Wall Street da światu sygnał do wzrostów.

Jacek Chwedoruk

prezes Rothschild Polska

Obecne wzrosty notowań na warszawskiej giełdzie wynikają, moim zdaniem, głównie z sytuacji na globalnych rynkach. Ostatnie dni w naszym kraju upłynęły pod znakiem braku aktywności inwestorów, a tymczasem, np. w Azji, mieliśmy do czynienia ze wzrostami. Do tego nastroje poprawiają zapowiedzi wprowadzania planów naprawczych w największych gospodarkach świata.Trudno jest znaleźć silne uzasadnienie dla optymizmu widocznego na GPW. Dlatego nie uważam, aby wzrosty o takiej skali mogły utrzymać się w dłuższym terminie. Należy spodziewać się raczej stabilizacji kursów na obecnym poziomie. Stawiałbym na to, że rysujący się ostatnio trend boczny może potrwać nawet do końca 2009 r. Należy jednak uznać to za pozytywne zjawisko, ponieważ na horyzoncie nie widać również

dalszych silnych zagrożeń, które mogłyby wywołać gwałtowne spadki.

Krzysztof Woch

Tomasz Hońdo

Michał Chmielewski

Justyna Piszczatowska

Piotr Gośliński

Błażej Dowgielski

Natalia Chudzyńska

Tekst z kolumny nr 2 Gazety Giełdy Parkiet

d1g64ca
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d1g64ca