ycipk-1zw1bb

Wynagrodzenia będą rosły, choć możemy tego nie odczuć

Przez ostatni rok przeciętne wynagrodzenie wzrosło o 172 zł, czyli o 4,1 proc. W pierwszym kwartale było to 4353,55 zł. W następnych miesiącach nadal będzie rosło, choć nie musi to być dla nas odczuwalne tak mocno, jak w ostatnich miesiącach.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Pod koniec roku realny wzrost wynagrodzeń może zbliżyć się do zera.
Pod koniec roku realny wzrost wynagrodzeń może zbliżyć się do zera. (East News)
ycipk-1zw1bb

Rosnące wynagrodzenia, wraz ze wzrostem zatrudnienia i niskim bezrobociem, są świetną informacją dla pracowników. I nieco gorszą dla pracodawców. Eksperci mówią wprost o rynku pracownika, w którym to właśnie zatrudnieni dyktują warunki.
- Jeśli ktoś jeszcze niedawno miał wątpliwości, że mamy w Polsce rynek pracownika, to teraz sytuacja jest jednoznaczna: tak, to pracownik rządzi obecnie na rynku pracy - komentuje dla WP najświeższe dane Głównego Urzędu Statystycznego Monika Smulewicz, partner, ekspert rynku pracy w Grant Thornton.

Jak przypomina, bezrobocie w Polsce jest najniższe od 26 lat i jest już właściwie czystym bezrobociem strukturalnym, czyli stałym, niezależnym od bieżącej koniunktury gospodarczej.

- Trudno się dziwić, że coraz szybciej rośnie dynamika wynagrodzeń. Ich wzrost i tak – w porównaniu z tym, jak szybko spadało bezrobocie – dość długo trzymał się na relatywnie niskim poziomie - dodaje.

ycipk-1zw1bb

W samym marcu przeciętna pensja w sektorze przedsiębiorstw wzrosła o 5,2 proc.
- To naprawdę przyzwoity wynik, a należy się spodziewać, że ta presja płacowa będzie narastać, tym bardziej że nieco w górę poszła w ostatnich miesiącach inflacja - dadaje ekspert Grant Thorton.

Jednak, jak zauważa w rozmowie z WP Łukasz Tarnawa, główny ekonomista BOŚ Banku, mimo że w dalszej części roku nominalne płace będą rosły, przeciętny Polak nie musi tego odczuć tak mocno, jak w minionych miesiącach. A to dlatego, że realnie część wzrostów zjada inflacja, która teraz wynosi około 2 proc. Tymczasem przed rokiem mieliśmy 1-proc. deflację (ceny spadały). Różnica wynosi zatem 3 pkt. proc.

- W poprzednim roku dynamika nominalna płac była niższa, ale deflacja dodawala 1 pkt. proc. do dynamiki realnej. I ta zbliżyła się do poziomu notowanego w okresach boomu - mimo że nominalnie była niska. Teraz realne wzrosty - przez wzrost inflacji - nie będą już tak spektakularne jak w 2016 r., tym bardziej że przez ostatnie 12 miesięcy mieliśmy bonus w postaci transferów społecznych - zauważa ekonomista BOŚ Banku.

Jego zdaniem teraz dynamika realna dochodów wyhamuje. - Pod koniec roku może zejść do zera - twierdzi Łukasz Tarnawa. Czyli możemy w ogóle nie poczuć, że pensje rosną.

ycipk-1zw1bb

Ostatnio pojawił się też powód, dla którego pracodawcy mogą mieć ograniczoną ochotę do przyznawania pracownikom podwyżek.
- Presję na wzrost płac tonuje imigracja, przede wszystkim pracownicy z Ukrainy - tłumaczy ekonomista BOŚ Banku.

Spora liczba pozwoleń na czasową pracę, szczegolnie wśród pracowników o niższych kwalifikacjach, powoduje, że pracodawcy mają pewien bufor bezpieczeństwa i nie muszą zdecydowanie podnosić wynagrodzeń, by utrzymać zatrudnienie.

- Komfort pracowników na pewno się poprawił: nie boją się utraty pracy, mają też świadomość, że nawet jeśli ją stracą, szybko znajdą nową. W tym zanczeniu mamy rynek pracownika. Natomiast nie idzie z tym w parze możliwość żądania przez pracowników wysokich podwyżek. Ta tonowana jest przez efekt imigracji - mówi Łukasz Tarnawa.

Polub WP Finanse
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.

ycipk-1zw1bb

ycipk-1zw1bb
ycipk-1zw1bb