Wysłali paprykę do Polski, zarobili 716 mln zł. Padł rekord
W pierwszych 11 miesiącach 2025 r. do Polski sprowadzono 79,72 tys. ton świeżej papryki o wartości 716,31 mln zł. Najwięcej dostaw pochodziło z Holandii i Hiszpanii. W czołówce znalazły się też Niemcy.
Dane dotyczą papryki słodkiej, świeżej lub schłodzonej (CN 07096010) i pochodzą z wstępnych statystyk Głównego Urzędu Statystycznego (GUS).
Pytamy o ceny w zimowym kurorcie. "Mogłoby być taniej"
Niemal 80 tys. ton papryki za 716 mln zł. Padł rekord
Od stycznia do listopada 2025 r. import papryki osiągnął rekordowy poziom. Jak podaje portal warzywa.pl, w pierwszych 11 miesiącach 2025 roku do Polski trafiło niemal 79,72 tys. ton papryki z 25 krajów.
Największym dostawcą była Holandia z 30,24 tys. ton, a tuż za nią Hiszpania z 26,02 tys. ton. Trzecie miejsce zajęły Niemcy z 13,34 tys. ton. W dalszej kolejności wymieniono Turcję (4,81 tys. ton) i Izrael (2,68 tys. ton). Na liście znalazły się też m.in. Belgia, Maroko, Albania, Iran i Słowenia.
Ponad 700 mln zł na importowaną paprykę
Wydatki na import papryki osiągnęły poziom 716,31 mln zł. W ujęciu wartości Hiszpania zyskała najwięcej: 257,15 mln zł. Dostawy z Holandii wyceniono na 209,69 mln zł, a z Niemiec na 150,61 mln zł.
Kolejne miejsca zajęły Turcja (49,71 mln zł) i Izrael (28,74 mln zł). Mniejsze kwoty trafiły do Maroka, Belgii, Albanii, Słowenii i Grecji.
Trudna sytuacja polskich plantatorów papryki
W czasie, gdy Polskę zalewały tony papryki z państw trzecich, krajowi producenci mierzyli się z poważnymi problemami w 2025 r. Głównym była słaba sprzedaż papryki gruntowej - skupy na Lubelszczyźnie czy Zamojszczyźnie nie chciały przyjmować towaru. Podobna sytuacja występowała w woj. mazowieckim.
Rolnicy sprzedający paprykę w całości otrzymywali niewielkie kwoty. Za czerwoną paprykę płaciło się około 1,30 zł/kg, a za mieszankę kolorów jedynie 0,80 zł. Wyższe stawki obowiązywały w przypadku upraw ekologicznych, jednak te generowały dodatkowe wydatki.
W obliczu tych trudności rolnicy nie wiedzieli, co zrobić z plonami, które zalegały na polach. W związku z brakiem możliwości magazynowania towaru część warzyw po prostu gniła.
W tym kontekście nie bez znaczenia jest właśnie wspomniany import, który drastycznie wzrósł, przez co na rynku pojawia się dużo tańszego produktu, często poniżej kosztów polskiej produkcji.
Źródło: warzywa.pl, WP Finanse