Zalewa nas żywność z Ukrainy? Sprawdziliśmy, czy to prawda
W ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy 2025 r. za artykuły rolno-spożywcze z Ukrainy zapłaciliśmy 4,84 mld zł - wynika z danych Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Ogółem import żywności spada, ale jest wyjątek. Produktów tej kategorii ściągamy z Ukrainy więcej niż rok temu.
Od wybuchu wojny w Ukrainie oraz późniejszej decyzji Brukseli o liberalizacji handlu z krajami wschodnimi w Polsce coraz częściej podnoszone są obawy przed skutkami napływu tańszych produktów ze Wschodu. Protestom rolników często towarzyszą hasła, że "zalewa" nas zboże czy drób z Ukrainy. Jednak z danych wynika, że rzeczywistość jest bardziej złożona.
Nowy konkurent Żabki w Warszawie. Czy w Blumisiu jest taniej?
Import żywności z Ukrainy w dół
W komentarzu dla redakcji WP Finanse Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi wskazuje, że w okresie styczeń-wrzesień 2025 r. wartość importu z Ukrainy do Polski utrzymała się na poziomie zbliżonym do analogicznego okresu 2024 r. Natomiast w porównaniu z tym samym okresem 2023 r. spadła o 11 proc., a w porównaniu z okresem styczeń-wrzesień 2022 r. - o 34 proc.
Import zmniejszył się też w kontekście ilościowym - o 15,4 proc. rdr. W porównaniu do analogicznego okresu w 2023 r. odnotowano spadek o 42 proc., a w 2022 r. - o 44 proc.
"Wartość importu artykułów rolno-spożywczych z Ukrainy do Polski w okresie styczeń - wrzesień 2025 wyniosła 1 147,8 mln euro" - informuje nas resort rolnictwa. To ok. 4,84 mld zł.
Z kolei dane, które otrzymaliśmy od GUS, zaprezentowane w powyższej tabeli, wskazują, że w wielu kategoriach w okresie styczeń-październik 2025 r. import (w kg/tonach) jest już zbliżony do poziomu za cały 2024 r., a w kilku pozycjach wyraźnie go przekracza, mimo że dane za 2025 r. obejmują tylko 9 miesięcy.
Dla przykładu: import kakao i przetworów z kakao z Ukrainy do Polski w 2025 r. - nawet bez danych za listopad i grudzień - przekracza zeszłoroczny poziom. Wzrosty widać też w przypadku przetworów z mięsa i ryb (o prawie 40 tys. t) i napojów bezalkoholowych, alkoholowych i octu (o niecałe 7 tys. t).
Co to oznacza dla klientów z Polski?
Wzrost importu przetworów mięsnych, napojów i kakao to symptom głębszej zmiany. Prawdopodobnie Ukraina nie chce być już tylko "spichlerzem Europy", a dąży do eksportu wyżej przetworzonych produktów o większej wartości dodanej - komentuje dla WP Finanse dr Robert Orpych z Uniwersytetu WSB Merito Chorzów.
Jak dodaje, "dla polskiego konsumenta oznacza to większą ofertę na półkach, a dla polskiego przemysłu to konkurencja w segmencie produktów przetworzonych oparta nie tylko na cenie, ale na jakości i marce".
Mimo kilku wyjątków dr Tomasz Białas, dyrektor Biura Strategii Kontroli Wewnętrznej IJHARS, przyznaje w komentarzu dla WP Finanse, że porównanie wyników importu z Ukrainy w dwóch ostatnich latach wskazuje na utrzymujący się stały poziom importu.
- Import w 2025 r. per saldo się zmniejszył (większa ilość partii kontrolowanych, o mniejszej wielkości), natomiast jego wielkość w poszczególnych grupach produktowych jest porównywalna w stosunku do 2024 r. - podkreśla.
W tym roku w danych widać:
- wzrost importu liczby partii wyrobów ciastkarskich, wyrobów cukierniczych, artykułów mlecznych, jaj oraz piwa,
- spadek importu liczby partii zboża, nasion roślin oleistych, przetworów z owoców lub warzyw, półproduktów i produktów przemysłu cukrowniczego oraz surowców browarniczych.
- Dane zaprzeczają narracji o "zalewaniu", szczególnie w sytuacji, gdy dynamika jest wyraźnie ujemna, a wartość importu stabilizuje się mimo inflacji. Spadek wolumenu o 44 proc. w stosunku do 2022 r., przy jednoczesnym utrzymaniu wartości na niższym, ale stabilnym poziomie, to przeciwieństwo zalewu - ocenia dr Orpych.
Jego zdaniem struktura importu pokazuje, że "w dużej mierze mówimy o produktach, których Polska nie produkuje w nadmiarze lub które uzupełniają naszą ofertę".
Z kolei Jan Strzelecki, zastępca kierownika Zespołu Gospodarki Światowej w Polskim Instytucie Ekonomicznym (PIE) zwraca uwagę, że problem gwałtownego napływu wybranych towarów rolno-spożywczych dotyczył określonych kategorii i okresu skokowego wzrostu w 2022-2023 r., gdy Rosja sparaliżowała ukraińskie szlaki eksportowe.
- Wprowadzane od 2023 r. przez Polskę i inne państwa regionu ograniczenia i licencje na import niektórych towarów z Ukrainy (zboża, nasiona oleiste) oraz unijne decyzje o czasowym przywracaniu kontyngentów od 2025 r. obniżyły bodźce do kierowania dużych wolumenów do Polski. Dane handlowe nie potwierdzają też wypychania polskich towarów rolnych z rynku UE - wskazuje.
Jak tłumaczy, obecnie mamy do czynienia z normalizacją stosunków handlowych, a Ukrainie udało się odblokować kluczowy dla jej eksportu szlak transportowy przez Morze Czarne.
Skontrolowano prawie 20 tys. partii
W kontekście napływu żywności z Ukrainy warto podkreślić, że artykuły rolno-spożywcze przywożone z Ukrainy mogą być dopuszczone do obrotu, pod warunkiem przeprowadzenia kontroli jakości handlowej przez właściwe organy IJHARS. Kontrole takie na granicy są realizowane na bieżąco, zgodnie z wpływającymi zgłoszeniami.
Od 1 stycznia do 8 grudnia 2025 r. w ramach granicznych kontroli, IJHARS skontrolowała ogółem 19 809 partii artykułów importowanych z Ukrainy. Dla porównania w 2024 r. skontrolowano 18 335 partii - wskazuje w komentarzu dla WP Finanse dr Tomasz Białas, dyrektor Biura Strategii Kontroli Wewnętrznej IJHARS.
W tym roku najczęściej kontrolowano: wyroby ciastkarskie, wyroby cukiernicze, przetwory z owoców lub warzyw, artykuły mleczne, jaja, piwo, nasiona roślin oleistych, napoje spirytusowe, napoje bezalkoholowe i pieczywo.
Zalewają nas ukraińskie słodycze? Nowe dane
Przyjrzyjmy się wyrobom cukierniczym. Niedawno agencja informacyjna Interfax-Ukraina podała, że między styczniem a wrześniem 2025 roku ukraińskie firmy sprzedały za granicę 214 tys. ton wyrobów cukierniczych i osiągnęły przychody rzędu 660 mln dolarów. Oznacza to, że w zestawieniu z tym samym okresem w 2024 r. wolumen eksportu wzrósł o 17,6 proc., a jego wartość - o 29,2 proc.
Do największych producentów należą AVK (czekolada), Roshen (korporacja byłego prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki, największy ogólny producent słodyczy), KONTI (cukierki, ciastka), Nestlé Ukraine i Mondelez Ukraine.
Agencja zwróciła uwagę, że ok. 40 proc. produkcji cukierniczej trafia poza granice kraju, w tym do Rumunii, Polski, Mołdawii, Niemiec, Łotwy i Litwy.
Zapytaliśmy o te kwestię MRiRW. Dane wskazują, że import słodyczy z Ukrainy do Polski (CN 1704 - wyroby cukiernicze, w tym biała czekolada; CN 1806 - czekolada i inne przetwory spożywcze zawierające kakao; CN 1905 - chleb, pieczywo cukiernicze, ciasta i ciastka, wafle, herbatniki) w okresie styczeń-wrzesień 2025 r. wyniósł 72 mln euro (25,6 tys. ton). To ok. 303,4 mln zł. Jednak w ujęciu całościowym ukraińskie słodycze stanowią zaledwie ułamek importu.
Udział importu z Ukrainy w całkowitym imporcie tych produktów do Polski (ze wszystkich kierunków) wyniósł 3,2 proc. - podkreśla resort.
Polska notuje tu dodatni bilans handlowy. W tym samym okresie z Polski do Ukrainy wyeksportowano słodycze o wartości 99,2 mln euro (18,4 tys. ton). Natomiast łączna wartość eksportu słodyczy z Polski na wszystkie rynki wyniosła 5 608 mln euro (1 074 tys. ton).
Dr Białas z IJHARS zwraca uwagę, że w tym roku na etapie importu skontrolowano łącznie 7 510 partii wyrobów ciastkarskich i cukierniczych o łącznej masie 28 170 082,16 kg i były to głównie: ciastka, czekolady oraz cukierki. Dla porównania w 2024 r. kontroli poddano 4 975 partii wyrobów cukierniczych i ciastkarskich o łącznej masie 27 791 065,10 kg.
- Ukraina z pewnością silnie konkuruje w sektorze rolnictwa, lecz w mniejszym zakresie niż Polska uczestniczy na rynkach międzynarodowych w sektorze przetworzonych artykułów spożywczych. Strona ukraińska dąży do tego, by zwiększyć udział przetworzonej wysokomarżowej produkcji spożywczej w eksporcie, jednak w warunkach wojennych przetwórstwo spożywcze na Ukrainie raczej nie zacznie się dynamicznie rozwijać. Wydaje się, że szansą Polski w rozwoju tego sektora jest wykorzystywanie surowców ukraińskich i inwestowanie w przetwórstwo, tak w Polsce, jak i poprzez inwestycje na Ukrainie - wskazuje ekspert PIE.
Dr Orpych konkluduje, że "Polska pozostaje ważnym partnerem, ale nie jest już awaryjnym magazynem dla ukraińskiej nadprodukcji".
Maria Glinka, dziennikarka WP Finanse i money.pl