Trwa ładowanie...
słodycze
16-01-2009 10:11

Będzie coraz bardziej słodko

Z sekretarzem generalnym Stowarzyszenia Polskich Producentów Wyrobów Czekoladowych i Cukierniczych POLBISCO Markiem Przeździakiem rozmawia Katarzyna Walterska.

Share
Będzie coraz bardziej słodkoŹródło: Rynek Spożywczy
d3dwhxa

Z sekretarzem generalnym Stowarzyszenia Polskich Producentów Wyrobów Czekoladowych i Cukierniczych POLBISCO Markiem Przeździakiem rozmawia Katarzyna Walterska.

*Jak Pan ocenia rynek słodyczy w Polsce? *
Biorąc pod uwagę kryzys finansowy na rynkach światowych, trudno jest w tej chwili oceniać rynek. To nie jest najlepszy moment. Wśród firm z branży cukierniczej są także spółki giełdowe. Mam nadzieję, że to, co się dzieje obecnie na giełdzie, jest tylko przejściową sytuacją. Trudno cokolwiek prognozować, ponieważ cała gospodarka boryka się z dużymi problemami.
Dla eksporterów, a tym samym dla firm z branży cukierniczej, sytuacja jest trudna. Z jednej strony osłabia się złotówka, ale z drugiej istnieje obawa o dalsze funkcjonowanie systemu bankowego.
To przede wszystkim rodzi duży niepokój wśród firm, które produkują i eksportują oraz muszą mieć zapewnione dobre funkcjonowanie systemu bankowego.
Jakiekolwiek zawirowania mogą mieć negatywne konsekwencje. Rynek słodyczy to branża bardzo wymagająca i bardzo konkurencyjna. W związku z tym, aby firmy były konkurencyjne, muszą cały czas inwestować i unowocześniać zakłady, czyli muszą korzystać z kredytów.

*I to jest największe zagrożenie? *
Tak, to jest oczywiście ogromne potencjalne zagrożenie, które spędza sen z oczu dyrektorom firm, szczególnie średnich i mniejszych, bo one są najbardziej narażone na wszelkiego rodzaju perturbacje.
Z drugiej strony osłabia się złotówka, co powinno być dobrym sygnałem dla eksporterów. Ale to też nie do końca jest dobre, ponieważ importujemy dużo surowców do produkcji, np. ziarno kakaowe, orzechy. I jeśli złotówka się osłabia, import będzie dla nas droższy.

d3dwhxa

Jak obecna sytuacja może się odbić na przeciętnym konsumencie, a w konsekwencji na firmach produkujących słodycze?

Jeśli konsument będzie zmuszony do oszczędności, zredukuje zakupy o różne produkty, w tym może też o słodycze. Najłatwiej w domowym koszyku zakupów zaoszczędzić na produktach, które nie są produktami pierwszej potrzeby.
Z danych GUS wynika jednak, że rosną wynagrodzenia i poprawia się dochodowość gospodarstw domowych. To może spowodować, że popyt będzie wzrastał proporcjonalnie do wzrostu zamożności społeczeństwa.

*Wróćmy jednak do firm z branży cukierniczej. Kryzys na rynku finansowym to nie najlepszy moment do realizacji dalszych planów przez przedsiębiorców… *
To sytuacja, która może mieć miejsce, ale naszego kraju jeszcze nie dotyczy i miejmy nadzieję, że nie będzie dotyczyła. Nie ma powodów, aby w Polsce nastąpił jakiś krach czy też poważniejszy kryzys. Jeśli sytuacja na świecie się ustabilizuje, to i ten rynek będzie normalnie funkcjonował. Póki co, firmy z branży cukierniczej radzą sobie nie najgorzej. A jest tutaj duże pole do zagospodarowania. Jeśli porównany konsumpcję wyrobów czekoladowych w Polsce i innych krajach UE, to nadal Polacy zjadają ich ponad dwukrotnie mniej niż inni Europejczycy. Z danych Stowarzyszenia wynika, że średnie spożycie czekolady to 1,2 kg rocznie, podczas gdy w Wielkiej Brytanii 7 kg. Duże różnice występują też w spożyciu ciastek. Średniorocznie Polak zjada 3 kg ciastek, Brytyjczyk 11 kg, a Irlandczyk 15 kg. Nie znaczy to, że mamy podwoić sprzedaż, ale kilka procent rynku jest jeszcze do zagospodarowania.

*W jakim tempie, Pana zdaniem, będzie wzrastał rynek słodyczy? *
Spodziewamy się, że średnio będzie to 7 proc. rocznie w sektorze czekolad i kilkanaście procent w sektorze ciastek. Z danych Stowarzyszenia wynika, że w Polsce produkuje się około 400 tys. ton słodyczy, a w 2007 roku wartość rynku osiągnęła 7 mld zł. W ubiegłym roku eksport miał wartość 2 mld zł. Dane te nie obejmują pieczywa cukierniczego. Branża cukiernicza jest jedną z najdynamiczniej rozwijających się.

*Jakie kraje są w kręgu zainteresowania firm z branży cukierniczej? *
Dużym odbiorcą polskich słodyczy jest Rosja, kraje arabskie, Stany Zjednoczone. Ale na branżę trzeba spojrzeć z punktu widzenia historii, czyli jeszcze przed wejściem do Unii. Jako organizacja aktywnie działamy od 1996 roku. Mieliśmy wspólnie czas, aby przygotować się do integracji. Etap przygotowawczy był rozpoczęty dużo wcześniej niż w innych branżach. Branża cukiernicza płynnie weszła do Unii Europejskiej. Przed wejściem do UE udało się wywalczyć tzw. podwójne zero. Czyli zostało zniesione cło na nasze wyroby w UE, a towary wysyłane z innych krajów z Polski też miały zerową stawkę. Wtedy rozpoczęła się prawdziwa konkurencja polskiego przemysłu cukierniczego na rynku europejskim. Polska jest krajem, w którym swoje oddziały mają największe liczące się na świecie firmy. Uznały, że nasz rynek jest na tyle interesujący, iż warto tutaj inwestować duże pieniądze.

d3dwhxa

A co z przyszłością? Czy będą przejmowane mniejsze zakłady? W branży widoczne jest duże rozdrobnienie.
Myślę, że na rynku nastąpiła już pewna stabilizacja. Gama wyrobów cukierniczych jest bardzo szeroka. Są też niszowe produkty, które cieszą się uznaniem i są tradycyjnie poszukiwane przez konsumentów. W tej branży nie ma takich sytuacji, że duże przedsiębiorstwa wymiatają całą mniejszą konkurencję.
Ten podstawowy etap przejmowania i konsolidacji już się zakończył. Nawet obserwując rynek światowy, widzimy, że ostatnio Kraft przejął LU od Danona, Mars przejął Wrigley. Konsolidacja będzie się odbywała, ale nie na zasadzie, że mocniejszy będzie przejmował słabszą konkurencję. Na takie decyzje będzie miała wpływ przede wszystkim wspólna polityka sprzedaży.

*Czy docierają do Pana informacje o takich połączeniach? *
Od czasu do czasu pojawiają się informacje, że właściciel jakiejś firmy planuje połączenie, ale realnie patrząc, nie spodziewałbym się tego w najbliższym czasie. Zobaczymy, co przyniesie sytuacja na rynkach finansowych.

*Jak polskie firmy wypadają na tle zagranicznych koncernów? *
Jeśli popatrzymy na udziały w rynku, to cały czas dobrą pozycję mają Kaliszanka, Jutrzenka, Goplana. Także Solidarność, Wawel i Mieszko znakomicie sobie radzą. *Czy mogą pojawić się czynniki, które spowodują zmniejszenie konkurencyjności polskich słodyczy na rynkach światowych? *
Aby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba dokonać podziału. Mamy w zasadzie trzy rynki zbytu: krajowy, unijny i kraje trzecie.
Na rynku krajowym wszystko zależy od zamożności obywateli i od popytu na dobra konsumpcyjne. Na razie tendencja jest stabilnie wzrostowa i nie spodziewamy się żadnych zmian.
Natomiast w ramach rynku unijnego musimy wziąć pod uwagę, że w Polsce jest kilka dużych fabryk międzynarodowych koncernów, które produkują na rynek unijnych w ramach specjalizacyjnego podziału. Tutaj też nie widzę żadnych zagrożeń. Koncerny zbudowały w Polsce fabryki, zainwestowały spory kapitał, np. Mars, Ferrero, Cadbury. To jest bardzo nowoczesny przemysł i z tych powodów firmy będą utrzymywały produkcję w Polsce, jednocześnie zaopatrując rynek unijny. Inna sytuacja jest, jeśli popatrzymy na kraje trzecie, czyli tam, gdzie faktycznie mówimy o eksporcie.
Tutaj jest wiele zagrożeń. Przede wszystkim siła waluty i dostępność surowców. Unijna polityka jest w tym zakresie niezbyt przyjazna dla eksporterów. Ostatnio zostały zawieszone dopłaty eksportowe do produktów zawierających cukier, co powoduje, że nie mamy możliwości niwelowania różnic pomiędzy ceną światową i unijną. Poza tym cena cukru w UE jest prawie dwukrotnie wyższa od światowej.
Czyli nie możemy konkurować z producentami spoza UE, którzy mają dostęp do tańszego cukru. Ważna jest też polityka surowcowa. UE powinna ją zweryfikować, ponieważ to będzie stanowiło dość poważne ograniczenie eksportu wyrobów cukierniczych.

*Ceny cukru zawsze były w UE wysokie, ale do tego dochodzi jeszcze ograniczanie produkcji w ramach reformy rynku cukru… *
Tak, ale z drugiej strony w UE toczy się dyskusja nad tzw. możliwością zakupu cukru na rynkach światowych do produkcji eksportowej. Chodzi o produkcję, która w żaden sposób nie wprowadza dezorganizacji rynku unijnego, tylko służy eksportowi. Nie widzę też powodu, dla którego rynek cukru ma być traktowany jako szczególny i chroniony z zagwarantowanymi cenami. Producentom słodyczy nikt nie gwarantuje cen zbytu.
Jeśli spojrzymy na kondycję rynku cukrowniczego, to ma się on znakomicie w porównaniu z przetwórcami. Te warunki nie są równe. Przed wejściem do UE Polska miała bardzo dobry mechanizm, tzw. kwotę cukru C, czyli cała nadprodukcja cukru mogła być wykorzystywana do produkcji eksportowej pod warunkiem udokumentowania, że produkty zawierające cukier będą faktycznie eksportowane.
Wówczas mogliśmy konkurować na rynkach trzecich, a jednocześnie pomagaliśmy zagospodarować nadwyżkę cukru, a to z kolei nie zakłócało w żaden sposób rynku wewnętrznego. Walczymy na forum UE o zmianę systemu, ale lobby cukrownicze jest na tyle silne, że nie chce zgodzić się na jakikolwiek wyłom w istniejącej polityce. Tylko jakby nie zdawali sobie sprawy z tego, że jeśli my nie będziemy eksportować, to i przemysł cukrowniczy nie zarobi. To jest taka polityka psa ogrodnika. Sam nie skorzysta i nam nie da.

d3dwhxa

Wspomniał Pan o polityce surowcowej. Poprawiała się sytuacja z mlekiem. Z punktu widzenia branży cukierniczej spadek cen tego surowca jest bardzo korzystny. Poza tym branża cukiernicza zawsze narzekała na kwoty mleczne. Teraz Unia dąży do ich zniesienia.
Bardzo dobrze, że tak się dzieje, bo nie możemy z jednej strony być gospodarką wolnorynkową, a z drugiej mieć gospodarkę nakazowo-kwotową. Kwoty mleczne ograniczały produkcję i nie rynek decydował o popycie i podaży, tylko urzędnicy. Jeśli rynek zostanie sensownie zbilansowany, jest szansa na rozsądny poziom produkcji za rozsądną cenę.
Natomiast np. w branży zbożowej, gdzie nie ma polityki interwencjonizmu, okazuje się, że rynek funkcjonuje, a producenci muszą dbać o jakość i stosować rozsądną politykę cenową. Dlatego postulowaliśmy, szczególnie w okresie, kiedy brakowało mleka, o zniesienie kwot mlecznych. Obawiamy się, jak będzie wyglądała polityka surowcowa. Obecnie jest ona prowadzona w niezbyt przemyślany sposób. Brak dokładnych analiz, jak będzie wyglądał popyt na surowce w najbliższych latach.
Zarówno Ministerstwo Gospodarki, jak i resort rolnictwa posługują się danymi z lat ubiegłych. Z naszego punktu widzenia te dane są zupełnie bezużyteczne.

*Jakie są ograniczenia na rynku wewnętrznym? *
Ograniczenie na rynku wewnętrznym jest bardzo prozaiczne. W większości krajów w UE podatek VAT na słodycze wynosi 7 proc. W Polsce od czasu, gdy słodycze były traktowane jako towary luksusowe, są one obłożone 22 proc. VAT-em. Wielokrotnie postulowaliśmy do Ministerstwa Finansów o zmniejszenie tej stawki - tym bardziej że zezwala na to unijna dyrektywa. Być może w pierwszym momencie wpływy do budżetu były mniejsze, ale de facto wcale się nie zmniejszą. Z naszych symulacji wynika, że wzrósłby popyt na nasze wyroby, bo byłyby one tańsze. Dobrym przykładem jest rynek alkoholi. Ministerstwo Finansów obawiało się zmniejszenia wpływów do budżetu z tytułu niższej akcyzy, tymczasem wpływy te wcale nie okazały się mniejsze. Tańszy towar na rynku ograniczył szarą strefę.

*Który z segmentów branży cukierniczej rozwija się najbardziej dynamicznie? *
Tradycyjnie rynek czekolady. Zauważyliśmy bardzo duże zainteresowanie konsumentów czekoladami gorzkimi. Jest to związane z modą na zdrowy styl życia.
Gorzkie czekolady zawierają duże ilości polifenoli. Ze względów zdrowotnych lepiej zjeść kawałek czekolady niż wypić lampkę wina. Wzrasta też zainteresowanie całą grupą produktów, które zawierają gruboziarniste dodatki, takie jak ziarna zbóż. Konsumenci coraz chętniej sięgają też po wszelkiego rodzaju przekąski, batony - głównie ze względu na wygodę konsumpcji. Rośnie też rynek ciasteczek. Dużą popularnością cieszą się ciasta. Odchodzimy od tradycji pieczenia w domu.

*Czy są jakieś rynki zbytu, które polskie firmy z branży cukierniczej chciałyby zdobyć w najbliższym czasie? *
Polskie firmy są bardzo aktywne. Nasze produkty pojawiają się na Bliskim Wschodzie, w Izraelu, Azji. Firmom nie brakuje mobilności i dynamizmu. Na przykład są w Polsce firmy, które produkują koszerne produkty na rynek izraelski. Muszą spełnić nie tylko unijne wymagania rynkowe, ale także wymagania stawiane przez Izrael, żeby można było ten produkt uznać za koszerny. Firmy są elastyczne i potrafią dostosować się do wymogów. Ale bylibyśmy bardziej zauważani, gdybyśmy mieli wsparcie ze strony administracji. Chodzi przede wszystkim o uczestnictwo w międzynarodowych targach, na których mały lub średni przedsiębiorca samotnie niczego nie załatwi, a nawet nie zostanie zauważony w tłumie.

Katarzyna Walterska
Rynek Spożywczy

d3dwhxa
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d3dwhxa
d3dwhxa